Smok w stylu klasycznym

Autor: Kormak
19 marca 2006


Wydawnictwo Labirynt podjęło się śmiałej próby wypuszczenia na niestabilny polski rynek tematycznych albumów graficznych, okraszonych opowiadaniami. Smoki to bardzo wdzięczny temat dla pisarzy i rysowników, nie dziwi więc wybór tej tematyki. Czy zapewni to temu albumowi sukces? Zajrzyjmy do środka...

Album składa się z czterech części. W pierwszej znajdziemy pięć opowiadań plus luźne zapiski na temat smoków. Opowiadania na szczęście są króciutkie i starają się uciekać od sztampowego fantasy, bawiąc się konwencją. W każdym z nich znajdziemy rycerza pragnącego utłuc gada, ale każdy z autorów zaprezentował własne, twórcze podejście do tematu. Piotr Zwierzchnowski w swoim „Sendilkelmie i smoku” w standardową fabułę wplótł oryginalną hipotezę na temat pochodzenia smoków i ich związków z magami. „Kumaryn” oraz „Smutnego Marhalda okrutny koniec” to żartobliwe opowiastki autorstwa Eugeniusza Dębskiego, zgrabnie łączące elementy fantasy i science-fiction. W jego wizji smoki noszą okulary grube jak „dna szklanych wiader”, puszczają wiatry i generalnie nie zachowują się jak na mądre, prastare, magiczne istoty przystało. Przy okazji dowiemy się, dlaczego Lancelot szuka świętego Graala i czemu lepiej nie chodzić w okolicach smoczego zadu... „Naletnik, Wąż Ognisty” Krzysztofa Kochańskiego to najlepsze (i jedyne „poważne”) opowiadanie w albumie. Jest to krótka historia przebudzenia z hibernacji smoka, który po wypełznięciu na powierzchnię odnajduje jedynie zrujnowane wojną nuklearny krajobraz miasta i stosy szkieletów. Jaki sens ma egzystencja smoka, kiedy człowiek, jego największy wróg, przestał istnieć? Bartek Świderski zaserwował nam z kolei humorystyczny tekst o pewnej zakochanej parze, która na konwencie kłóci się o to, co jest bez sensu: fantasy czy science fiction? Spór pomoże rozsądzić, zgadliście, smok. Na uwagę zasługuje tu forma opowiadania: narrator niejako prowadzi dialog z czytelnikiem, stwarzając pozory interakcji. Stąd tytuł „Pierwszy Smok Interaktywny”. Zabieg średnio się udał, podobnie jak trochę toporne gry słów. Tą część kończą krótkie uwagi Dawida Brykalskiego na temat obecności smoków w literaturze i filmach. Każde z opowiadań ozdobione jest czarnobiałymi, smoczymi grafikami, pasującymi do fabuły. Jedyne co może trochę drażnić to czcionka oraz sposób łamania, przeszkadzające w płynnym czytaniu.

Lwią (czy może raczej smoczą?) część albumu stanowią grafiki przedstawiające krewniaków jaszczura mieszkającego w jaskini pod Wawelem. Kilku rysowników prezentuje tu swoje autorskie galerie (w tym Piotr Zwierzchnowski, autor jednego z opowiadań). Na szczególną uwagę zasługują ponure wizje Macieja Wojtali. Pozostali autorzy prezentują różny poziom, od bardzo dobrego aż po … kiepski.

Najwięcej miejsca zajmują jednak prace nadesłane na ogólnopolski konkurs na ilustrację o smoczej tematyce. Czego my tu nie znajdziemy! Od pompatycznych, kiczowatych landszaftów i portretów rodem z trzeciorzędnej fantasy, poprzez żartobliwe rysuneczki aż po stojące na bardzo wysokim poziomie grafiki. Wachlarz technik równie imponujący: akwarele, szkice ołówkiem, grafika komputerowa, gwasz, obrazy na szkle czy linoryt. Poziom i tematyka bardzo różna, ale jest to zbiór interesujący tym bardziej, że nie są to w większości prace zawodowych grafików. To głównie amatorzy i samouki, których wyobraźnią zawładnęły smoki. Od niektórych grafik trudno oderwać oczy, na inne lepiej nie patrzeć w ogóle. Każdy z nich przyciągnął w jakiś sposób uwagę jurorów i teraz do Ciebie, drogi Czytelniku, należy odkrycie, dlaczego tak się stało. Ciekawym pomysłem było zamieszczenie na końcu adresów kontaktowych do większości autorów prac konkursowych. Kto wie, może ktoś z nich zostanie zauważony?

Album kończą dwa komiksy, ale niestety są one najsłabszym momentem albumu, psującym trochę odbiór całości. Kiepskie, jakby robione „na odwal” rysunki i brzydkie kolory zniechęcają do czytania.

Trochę szkoda, ze autorzy grafik nie byli w stanie wyzwolić się z krępującej ich konwencji fantasy i science-fiction. Brakuje tu wątków smoczych, których pełno w mitologiach praktycznie każdego zakątka naszego globu. Prace wykraczające poza schemat można policzyć na palcach, a są to dla mnie najciekawsze fragmenty. Ale z drugiej strony jest to również siła i zaleta albumu. Skierowany jest on do konkretnego odbiorcy i ten z pewnością będzie usatysfakcjonowany. Format A4, śliski kredowy papier, piękne kolory – do strony wydawniczej do „Smoków” przyczepić się nie można. Album wart jest swojej ceny i każdy miłośnik smoków otrzyma za nią solidną dawkę uderzeniową.






Albumy Labiryntu - 1 - Smoki

Scenariusz: Michał Tęskny, Piotr Zwierzchowski
Rysunek: Łukasz Krzyżanowski, Piotr Zwierzchowski
Wydawnictwo: Labirynt Boox
Rok wydania polskiego: 6/2005
Liczba stron: 144
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-919658-4-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 48 zł


blog comments powered by Disqus