Co sądzi o tobie twoje przeszłe "ja"? – recenzja komiksu "All New X-Men. Wczorajsi X-Men"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Maciej Jasiński
6 września 2015

Wiele się zmieniło w świecie mutantów Marvela. Seria All New X-men rozpoczyna się w okresie, gdy profesor Xavier nie żyje, Wolverine i Storm kierują szkołą, a Cyclops kumpluje się z Magneto. Jednocześnie scenarzysta komiksu (Brian Michael Bendis) pokazuje, że główne założenia cyklu pozostają bez zmian: homo superior wciąż są prześladowani, ludzie się ich boją, a dwie rywalizujące ze sobą grupy obdarzonych starają się pozyskać nowych uczniów. Ktoś, kto przestał śledzić przygody Wolverine’a i spółki lata temu, bez trudu odnajdzie się w nowej sytuacji.

Na pewno lepiej niż Beast, dla którego obecny układ jest nie do przyjęcia. Naukowiec decyduje się więc na desperacki krok – sprowadza z przeszłości młodsze wersje X-menów, by te przemówiły do rozumu Cyclopsowi i przypomniały mu o zasadach, jakimi wszyscy się niegdyś kierowali. Jak łatwo się domyślić, nie wszystko pójdzie zgodnie z planem i bohaterów czekają kolejne perypetie.

Bendis to taki scenarzysta, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Sięgając po jego komiks można mieć niemal pewność, że historia będzie przynajmniej przyzwoita. Amerykański autor pisze dużo (jest jednym z głównych autorów, kształtujących uniwersum Marvela) i choć udało mu się stworzyć kilka znakomitych serii (Daredevil, Powers) to większość jego produkcji utrzymuje właśnie taką solidną jakość. To przyzwoite czytadła, nie aspirujące do bycia dziełami przełomowymi.

Takie też są pisane przez niego przygody mutantów – wręcz wzorcowo skonstruowane. Każdy element jest na swoim miejscu: pomysł na fabułę wygląda ciekawie, postacie odpowiednio nakreślono, akcja wartko brnie do przodu, a zakończenie albumu podsyca zainteresowanie cyklem. Pierwszy tom serii Bendisa ma w sobie wszystko to, co sprawia, że przygody kolorowych herosów wchłania się z taką przyjemnością.

Konflikt Cyclopsa z byłymi przyjaciółmi wyszedł wiarygodnie – podobnie jak reakcje mutantów podczas spotkania swoich młodszych/starszych wersji. Na razie zderzenie tych dwóch światów – pełnych ideałów nastolatków oraz doświadczonych, przybitych licznymi porażkami dorosłych – wygląda interesująco. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach ta tendencja się utrzyma. Gdzieś wśród tych wydarzeń zagubili się jednak nowi bohaterowie, dopiero co wprowadzeni na scenę, Zostali przytłumieni przez natłok wydarzeń i zawrotną liczbę występujących w tym albumie postaci.

Równie dobrze jak fabuła wygląda kwestia rysunków. Stuart Immonen posługuje się elegancką, dynamiczną kreską, która nieźle sprawdza się przy scenariuszu Bendisa. Bez szaleństw, ale wszystko jest na swoim miejscu. Ładne, sympatyczne – takie w sam raz. Do tego pokryte przyjemnymi kolorami.

Wczorajsi X-Men są komiksem przyzwoitym. Bez większych ambicji poza misją dostarczenia odbiorcy porcji prostej rozrywki. To lektura w sam raz do pociągu, gdy człowiek ma wolną chwilę, na poprawę humoru – jak pisałem wcześniej: sympatyczne czytadło.

All New X-Men - 1 - Wczorajsi X-Men

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Kolor: Marte Gracia
Szkic: Stuart Immonen
Tusz: Wade von Grawbadger
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2015
Tytuł oryginalny: All-New X-Men Volume 1: Yesterday's X-Men
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 120
Format: 165x235 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110519
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus