Epitafium dla Człowieka ze Stali - recenzja komiksu "All-Star Superman"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Jerzy Łanuszewski
22 lutego 2014

Niezaprzeczalnym faktem jest, iż Superman – zdawałoby się, niezniszczalny, pozaziemski przybysz w jarmarcznym stroju – umiera. W tym przypadku pogromca wielbionego bohatera to nie potężny Doomsday, ani żaden inny adwersarz o nadnaturalnych mocach, ani tym bardziej broń masowej zagłady czy kryptonit. Przyczyną przedwczesnej śmierci herosa zostaje energia słoneczna, która zapewniała mu iście boskie atrybuty. Poznajcie wstrząsającą i elektryzującą opowieść All-Star Superman ze scenariuszem Granta Morrisona oraz oryginalnymi ilustracjami Franka Quitely'ego – jedną z najbardziej nowatorskich i przemyślanych miniserii ze stajni DC Comics.

Czteroosobowa załoga statku kosmicznego Ray Bradbury, dowodzona przez ekscentrycznego doktora Quintuma, udaje się z trudną misją dotarcia na Słońce. Gdy są już blisko realizacji epokowego wydarzenia (polegającego na zdobyciu próbki materii słonecznej), jeden z członków ekspedycji przeistacza się w genetycznie zmodyfikowaną kreaturę, pełniącą rolę bomby zegarowej o potężnym działaniu. Quintuma i towarzyszącą mu Florę przed niechybnym końcem ratuje Człowiek ze Stali, który bez większych trudności rozprawia się z toksyczną maszkarą. Niestety, nawet Superman nie był w stanie przewidzieć śmiertelnego niebezpieczeństwa związanego z nazbyt bliskim kontaktem z gwiazdą Układu Słonecznego.

Prognozy Quintuma odnośnie dalszego losu protagonisty są bardzo niepokojące, wręcz druzgocące. Ciało Supermana nie może przetworzyć ogromnej dawki promieniowania jakie przyjął on podczas lotu w stronę Słońca. Następuje dość szybka dekonstrukcja jego komórek. Uczony obiecuje odnalezienie skutecznego panaceum na postępujący rozpad Ostatniego Kryptończyka. Jeśli natomiast owe usilne próby zakończą się niepowodzeniem, przyrzeka zastąpienie go jego udoskonalonym klonem. Superbohater wydaje się być pogodzony z ponurym losem. Zamiast zatem bezskutecznie poszukiwać leku na zabijającą go chorobę, postanawia pozałatwiać wszystkie pilne i ważne sprawy związane, zarówno z jego heroicznym wcieleniem, jak również flegmatycznym, ludzkim alter-ego. Priorytetowym celem okazuje się wyjawienie prawdy ukochanej Lois Lane oraz rozmówienie się z nienawidzącym go Lexem.    

Morrison wyśmienicie przedstawił sylwetkę mściwego Luthora oraz przyczyny kierujące jego mrocznymi działaniami. Główny ziemski antagonista Supermana nie może przeboleć, iż jego zaciekły wróg się nie starzeje, do tego posiada moce, których nigdy nie posiądzie żaden człowiek. Poglądy i postępowanie Lexa kapitalnie wyraża rozdział piąty All-Stara (Ewangelia według Lexa Luthora), gdzie Clark Kent odwiedza łysego geniusza w więzieniu. Pada tam mnóstwo niewygodnych argumentów, które sprawiają, że diabelskie czyny Luthora można w pewien sposób usprawiedliwiać. Wystarczy przywołać następujące zdanie wyciągnięte z rozmowy z niezgrabnym dziennikarzem: "Wszyscy cierpimy z powodu tego wkurzającego, pozaziemskiego, niedoścignionego ideału", aby pogratulować szkockiemu scenarzyście trafnego spojrzenia na ową komiksową mitologię. Lex skutecznie "kradnie" show Człowiekowi ze Stali, zaliczając fenomenalny występ w recenzowanym albumie. Gdyby przyznawano komiksowe nagrody za drugoplanowe role w komiksie, Luthor zdecydowanie zgarnąłby tę statuetkę.

Praktycznie każdy z dwunastu rozdziałów zapełniony jest niesamowitymi postaciami, spektakularnymi pojedynkami i dramatycznymi wydarzeniami. W drugiej części miniserii (Tajne laboratorium Supermana) Kal-El oprowadza ukochaną po swej fortecy samotności, pokazując jej tamtejsze cuda (m.in. Pożeracza Słońc czy teleskop czasu). Następnie, ofiaruje jej swoje siły w płynnej formie, dzięki czemu Lois przeistacza się w jego żeńską wersję. Na ich drodze staje para podróżników w czasie i przestrzeni (Samson i Atlas), usilnie zabiegających o względy ślicznej reporterki. W kolejnych rozdziałach, Superman odwiedza planetę swego nieudolnego klona Bizarro (My robić na odwrót), musi sobie poradzić z przybyłymi na Ziemię astronautami z Kryptonu (Klątwa nowych Supermanów) oraz skonfrontować się ze swoimi dalekimi potomkami, które to spotkanie związane będzie ze śmiercią bliskiej mu osoby (Pogrzeb w Smallville).

W albumie można znaleźć mnóstwo motywów fantastyczno-naukowych, których nie powstydziliby się najlepsi pisarze z tego gatunku. Mamy zatem: pasjonujące wojaże po obcych światach, sporą dawkę niesamowitości, fantasmagoryczne istoty, a także zaskakujące, niebanalne rozwiązania fabularne. Znakomitym tego przykładem jest rozdział czwarty (Superman i Jimmy Olsen idą na wojnę) z szarlatańskimi eksperymentami Quitnuma i przemianą Jimmy'ego w kosmiczne monstrum.

All-Star Supermanto komiks, w którym próżno znaleźć jakieś słabe punkty czy nudne wypowiedzi danych postaci. Jest to historia niezwykle spójna, z całą masą soczystych dialogów, błyskotliwych spostrzeżeń i filozoficznych dywagacji. Takiej ilości hitchcockowskiego suspensu, nie znajdziemy w żadnej innej opowieści ze stajni DC Comics.    

Oszałamiająco wypada warstwa graficzna recenzowanej historii. Frank Quitely spisał się bez zarzutów, w pełni oddając narracyjne zawiłości oraz ogrom wizji przekazanych przez scenarzystę Batmana i syna. Uzdolniony rysownik świetnie zilustrował Supermana i Clarka Kenta, którzy (w końcu) nie są do siebie nazbyt podobni. Quitely w pełen maestrii sposób ukazał drużynę dziwacznych odpowiedników Ligi Sprawiedliwych zamieszkujących Świat Bizarro, poczciwego Jonathana Kenta, powiększającego swą masę Parasite'a, a zwłaszcza wyniosłego, momentami obłąkanego Lexa Luthora. Do tego należy pochwalić żywą kolorystykę będącą dziełem Jamiego Granta, sugestywne okładki poszczególnych epizodów – zwłaszcza otwierającego zeszytu oraz rozdziału ósmego, a także fachowe tłumaczenie Michała Zdrojewskiego.

All-Star Superman jest perłą wśród opowieści z uniwersum Ostatniego Kryptończyka, w której Grant Morrison wspiął się na wyżyny artyzmu. Dokonał tutaj umiejętnego zabiegu polegającego na połączeniu wizerunku Supermana z różnych epok jego istnienia, wykorzystując anarchiczne, często krytykowane motywy (m.in. wspomniany już Pożeracz Słońc), nadając im nowoczesny sznyt. Zakończenie miniserii to przejmujący obraz upadku wiecznego herosa, udowadniający, iż nawet boskie istoty mają swoje słabe punkty. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z długim (blisko trzystustronicowym) epitafium dla Człowieka ze Stali, po mistrzowsku narysowanym przez niekonwencjonalnego artystę.           

Ocena: 9,5/10

 

All-Star Superman

Scenariusz: Grant Morrison
Rysunek: Frank Quitely
Tłumaczenie: Michał Zdrojewski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 7/2012
Tytuł oryginalny: All-Star Superman #1-#12
Wydawca oryginalny: DC Comics
Liczba stron: 304
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61319-29-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 140 zł


blog comments powered by Disqus