Recenzja komiksu "Armada: Wolna strefa"

Autor: Przemek Szymczak
18 października 2010

www.gildia.pl
Armada - 12 - Wolna strefa.
Dostępność: 24h
Cena: 19,50 zł 27,90 zł
dodaj do koszyka

Wszyscy dobrze znamy cykl "Armada". Scenariusze Morvana charakteryzuje duża dynamika i wiele niespodziewanych zwrotów akcji. Tym, co wyróżnia tego scenarzystę jest również zacięcie moralizatorskie. Rysunki natomiast od samego początku serii tworzone są przez niesamowitego Bucheta, mistrza szczegółów, który pojazdy i roboty rysuje niczym rodowity Japończyk. To wyobraźnia rysownika w dużej mierze stworzyła świat "Armady". Tego wszystkiego można oczekiwać po każdym kolejnym tomie cyklu i dokładnie to otrzymuje czytelnik, gdy na półki księgarń trafia kolejna część. I tym razem nie jest, oczywiście, inaczej.

W Wolnej strefie głównym paliwem, jakie napędza opowieść jest historia Navis. Dla czytelników "Armady" nie jest to nic nowego, ale warto zauważyć, jak duży nacisk jest na nią kładziony od kilku ostatnich albumów. Wcześniejsze części były raczej odrębnymi historiami, gdzie tajemnica pochodzenia naszej bohaterki zostawała gdzieś na drugim planie. Tymczasem aby w pełni móc docenić fabułę tej części trzeba pamiętać, co działo się w poprzednich. Dlaczego? W Wolnej strefie pojawia się kilka znanych już czytelnikom postaci, a sam wątek tytułowej strefy jest tylko tłem. Jak i w poprzednich komiksach Morvan dawkuje czytającemu informacje bardzo oszczędnie. Może nawet nieco zbyt oszczędnie, bo czytając komiks można odnieść wrażenie, że kończenie rozpoczętych wątków będzie ciągnęło się jeszcze przez kolejne kilka co najmniej części. To dość niebezpieczny zabieg, bo im dłuższy jest czas oczekiwania na wielki finał, tym bardziej rosną oczekiwania czytelników co do końcówki. Z lekka ślimaczącą się historię ratuje końcówka - niezwykle zaskakująca i sporo obiecująca po kolejnym albumie serii.

Nawet jeśli główny wątek rozwleka się w czasie, o akcji komiksu można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest zbyt wolna. Jak zawsze dzieje się dużo, dynamicznie i ciekawie. Nawet te sekwencje, w których można by trochę zwolnić, żeby móc skupić się na historii są naładowane efektownymi walkami i spektakularnymi ucieczkami. Czy to dobrze? Ocena zależy od indywidualnych zapatrywań czytającego, ale tempo komiksu jest duże i gdzieś po drodze może umknąć jakaś informacja.

Właściwie od początku serii Jean-David Morvan konsekwentnie stosował pewną sztuczkę. Brał na warsztat jakieś zagadnienie moralne i dostosowywał do niego planetę, na której osadzał akcję. Świat taki, będący zawsze aluzją do ziemskich realiów historycznych lub kulturowych, pozwalał bez trudu ukazać dany aspekt ludzkiej natury, czy też postawić jakieś trudne pytanie. W Wolnej strefie udało się to średnio. Realia planety, na jakiej pojawia się Navis są nieco za bardzo podporządkowane fabule komiksu, by świat taki można było postrzegać jako odrębną całość, jakieś żyjące miejsce.

Niemniej Wolna strefa nie jest złym albumem. Wśród części "Armady" są, oczywiście, lepsze, ale najnowsze spotkanie z Navis utrzymuje poziom serii na wysokim poziomie. Stałym czytelnikom polecać nie trzeba. Tym, którzy jeszcze nie spotkali się z szaloną, narwaną, ale przesympatyczną Navis zdecydowanie należy polecić odszukanie kilku pierwszych albumów i spróbowanie świata "Armady". Może się to okazać wartym uwagi komiksowym odkryciem.

Armada - 12 - Wolna strefa

Scenariusz: Jean-David Morvan
Rysunek: Philippe Buchet
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2010
Tytuł oryginalny: Sillage: Zone franche
Wydawca oryginalny: Delcourt
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3773-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 27,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus