Trzynastka... Czy szczęśliwa? - recenzja komiksu "Armada: Poślizg kontrolowany"

Autor: Tomasz Nowak
24 września 2011

Opublikowanie trzynastego tomu (części, albumu - jak kto chce) to dla serii nie lada osiągnięcie. Wiele padało już po pierwszych, ale jeśli przekracza się już magiczną dziesiątkę, reszta zdaje się samograjem, co fajne bywa, ale i nie fajne.

Historia toczy się dalej (to fajne) - była agentka Navis bierze udział w nielegalnym wyścigach, polegających na dzikich rajdach po planetach skolonizowanych przez Armadę. Startuje, gdyż zasadniczo nie ma innego wyjścia - jeśli zawiedzie zginie jej adwokat, mecenas Ehmte-Ciss-Ronn, którego przetrzymują terroryści. Ich głównym celem jest z kolei uwolnienie swego przywódcy Kerhe-Dizzo. Przy okazji jednak ujawnią się także inne cele innych grup, a sprawa dotrze do szczytów władzy - samego Przewodniczącego Rady. I w całym tym złożonym mechanizmie Navis potraktowana zostanie z całym ciężarem dawnych zaszłości...

I tu pojawia się kłopot.

To, przypomnijmy, trzynasta część cyklu, a więc nawiązania do przeszłości są sprawą oczywistą jednakże te, które Morvan wplata do Poślizgu... (zwłaszcza ich ilość) wymagają raczej ponownej lektury całości, aniżeli "odświeżenia" niektórych tylko wątków. No, może poza powtarzanym już, bez jakiejś konkretnej konkluzji, a wnoszącym już niewiele nowego motywem niespełnionego uczucia, jakim Navis darzona jest niezmiennie przez konsula Enshu Atsukau. Trochę jakby szkoda, że zabrakło (jak to w innych seriach bywa) odniesień do poszczególnych albumów i konkretnego wskazania, gdzie zawiązują się kolejne uwikłania. Tym bardziej, że na kolejne odsłony Armady przychodzi czekać ponad rok.

Sama Navis, zdaje się coraz bardziej wyalienowana, sztuczna wręcz, bo mimo, że nadal funkcjonuje w pewnym systemie społecznym, to niczym nieokrzesana furiatka, skreśla kolejnych przyjaciół (tych nigdy nie było zbyt wielu - w odróżnieniu od, hm, jej "wyznawców"...).

Patrząc z punku widzenia "zatwardziałego Armadowca": otrzymaliśmy znów część nasyconą prędkością (wyścigi, pojedynki), intrygami (polityka, przestępczość, media) i "momentami" (ech, ta Navis...) - oczywiście niedopowiedzianymi. Wszystko podlane łączącym te rozmaite smaki w całość sosem charakterystycznej grafiki Bucheta, który bardzo zgrabnie uwypukla (czasem dosłownie) to i owo... Nie ma tu może wielu rozpasanych krajobrazów czy wnętrz z tomów poprzednich (w wyścigach "zjadło" je nastawienie na oddanie tempa jazdy). Niemniej ilustracje zachowują swoje przymioty podstawowe - dynamikę i nietracącą na tym czytelność.

Całość wszak sprawia wrażenie przeładowania. Jest trochę jakby zlepek różnych wątków, potraktowanych nader fragmentarycznie, które dodatkowo nie bardzo już mieszczą się po prostu w formule czterdziestoośmiostronicowego albumu. W tym gąszczu nawet dociekania Navis w sprawie własnych korzeni (punkt wyjścia całej serii) zdają się schodzić na dalszy plan.

Tak więc wyścig trwa nadal i Navis w nim gna, ale... czegoś tu brakuje. Dopiero pod koniec okaże się, że w grę wchodzi głębsza manipulacja. Jaka? No właśnie - to "grzech główny" Poślizgu... - otwarte zakończenie i jawna sugestia (przymuszenie?) do tego by sięgnąć po część kolejną i wynikający z tego fakt, iż na rozwiązanie pewnych wątków (nie ma co liczyć, że wszystkich) trzeba poczekać kolejny rok. Chodzi zapewne o złamanie pewnej sztampy - jeden album-jedna misja, czy jednak da się osiągać to tak bardzo obciążając fabułę i rozciągając wręcz boleśnie niektóre z jej wątków?

Trzynastka to zatem w istocie Poślizg kontrolowany, ale z dość dużym wysiłkiem. W obecnym kształcie ciężko będzie go chyba kontrolować dalej.

Armada - 13 - Poślizg kontrolowany

Scenariusz: Jean-David Morvan
Rysunek: Philippe Buchet
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2011
Tytuł oryginalny: Sillage: Dérapage contrôlé
Wydawca oryginalny: Delcourt
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323746751
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus