Skrytobójcy w akcji! - recenzja dwóch pierwszych tomów komiksowej serii "Assassin’s Creed"

Autor: Zachary Zepsuty
21 lutego 2013

Bez cienia wątpliwości Assassin's Creed pozostaje jedną z najpopularniejszych, współczesnych serii gier komputerowych. Kolejne części sprzedają się w milionowych nakładach, a nad ich tworzeniem pracują rzesze najlepszych specjalistów w branży. Było wiadomo, że tak gorącym produktem prędzej, czy później zainteresują się wydawnictwa komiksowe. Scenarzysta Eric Corbeyran oraz rysownik Djillali Defali stworzyli opowieść graficzną, wiernie trzymającą się założeń komputerowego pierwowzoru. Czy to wystarczy do powstania interesującego cyklu?

Desmond Miles to z pozoru normalny młodzieniec, który zostaje wplątany w trwającą od stuleci konfrontację pomiędzy Bractwem Asasynów (bezbłędni skrytobójcy), a Zakonem Templariuszy. Okazuje się, iż Desmond wywodzi się z linii Asasynów, a jego przodkowie należeli do najznakomitszych płatnych zabójców jakich zrodziła Matka Ziemia. Tajemnicza korporacja wynalazła urządzenie zwane Animus, które pozwala młodzianowi, niejako doświadczyć pasjonującego życia swych poprzedników - Altaïra ibn La-Ahada walczącego w okresie trzeciej krucjaty (część pierwsza gry), czy szlachica Enzio Auditore pochodzącego z piętnastowiecznej Florencji (druga część wraz z apetycznymi dodatkami).

W prezentowanym komiksie pojawi się kolejny przodek Milesa - rzymski legionista Aquilus, a zarządcy korporacji jego rękami spróbują odzyskać, niezwykle ważny artefakt. Nie zabraknie pasjonujących pojedynków, odwołań do gry oraz obowiązkowego elementu - nikczemnych zdrajców oraz iście misternego ducha unoszącego się nad całą opowieścią.

Intryga, podszyta historycznymi faktami, sprawia wrażenie skleconej na siłę, skonstruowanej przy niewielkim nakładzie energii. Kategorycznym błędem, który poczynił Eric Corbeyran jest perfidne wykorzystywanie twistów fabularnych z komputerowego produktu. Jeśli, drogi czytelniku, masz zamiar rozkoszować się doskonałą grą o skrytobójcach, pod żadnym pozorem nie zaczynaj przygody z serią od recenzowanego cyklu komiksowego. Pozbawisz się wtedy przyjemności z odsłaniania kolejnych tajemnic szkatułkowej historii.

Wskazany w powyższym akapicie argument bezpośrednio pokazuje do kogo skierowana jest opowieść graficzna francuskich artystów. Scenarzysta udanego sensacyjnego cyklu Pieśni Strzyg, napisał historię o Bractwie Asasynów z myślą o zagorzałych wielbicielach wspomnianej gry, którzy bardzo dobrze orientują się w wykreowanym uniwersum. Zaopatrzą się oni w wydane albumy bez mrugnięcia okiem, wzbogając swą kolekcję Assasin's Creed o zgrabne dodatki.

Ortodoksyjnych fanów komiksu, niebezpieczne perypetie Desmonda Milesa i jego przodków mogą po prostu nużyć. Nawet solidne ilustracje Djillaliego Defaliego, a przede wszystkim wiarygodne okładki rodzimego artysty - Jarka Berety, nie zatuszują wtórnego scenariusza oraz bezbarwnych postaci.

Assasin's Creed to, co najwyżej komiks średni, który zestawiając, chociażby z serią Jednorożec, wypada nader słabo. Zresztą, jakie dobre cechy może posiadać historia, chwalona przede wszystkim za klimatyczne okładki i udane wydanie?

Ocena: 6/10

Assassin’s Creed - 2 - Aquilus

Scenariusz: Eric Corbeyran
Rysunek: Djillali Defali
Kolor: Raphael Hedon
Tłumaczenie: Małgorzata Trzyna
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania polskiego: 5/2012
Liczba stron: 48
Format: 210x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-63248-21-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,99 zł


blog comments powered by Disqus