Z wizytą po sąsiedzku - recenzja komiksu "Asteriks na Korsyce"

Autor: Tomasz Nowak
10 lutego 2014

Kolejny "podróżniczy" album z serii o Dzielnych Galach rzuca ich w miejsce szczególne – w miejsce, gdzie urodził się Napoleon Bonaparte. I tych napoleońskich odniesień jest tu sporo. A poza tym… chyba autorzy mają o Korsykanach nienajlepsze zdanie, bo podchodzą do ich specyficznych cech z wyraźnym pobłażaniem. Z drugiej strony oddają im w albumie miejsce, którego dotąd nie oddawali nikomu!

Już na samym początku, zamiast zwyczajowej mapy Galii mamy oto mapę… Korsyki właśnie. Jest ona równie (a może nawet bardziej) oblegana przez kordon rzymskich garnizonów, niż słynna galijska wioska. Ich załogi natomiast również w głąb wyspy raczej się nie zapuszczają.

Zaraz potem czytamy… przedmowę autorów! W niej zawarta jest zarówno pochwała, jak i przygana mieszkańców wyspy. Widać w niej podziw, ale zarazem iście obeliksową refleksję nad stanem psychiki i umysłów mieszkańców. No i wykładają też explicite podwaliny, jakie legły u podstaw tej historii.

Tradycyjne obchody zwycięstwa Weryngetoryksa pod Gergowią stanowią zawsze dobry pretekst do świętowania i tego, żeby spuścić manto Rzymianom. Wspólnie zresztą z całą masą dobrze znanych gości (to, aby zachęcić do lektury poprzednich albumów tych, którzy jeszcze tego nie zrobili). Legioniści więc przezornie, zwyczajowo udają się tego dnia na "manewry". Jednak tym razem nie uda się im wykonać uniku – otrzymują pod opiekę korsykańskiego więźnia, którego oczywiście Galowie przechwycą i zechcą odstawić do domu.

Dumny Okatarinetabellaczikcziks wraz z towarzyszącymi mu Asteriksem, Obeliksem oraz Idefiksem, przez Massalie, z niemałym udziałem korsykańskiego sera dociera na ojczystą wyspę. Tutaj musi zablokować wywóz łupów zagarniętych przez Rzymian. A nie jest to proste, gdyż potrzeba do tego współpracy klanów. A Korsykanie to rody dumne i najczęściej potwornie skłócone.

Na celowniku duetu Goscinny / Uderzo znalazło się przy tej okazji znacznie więcej "lokalnych cech" Korsykanów – lenistwo, specyficznie rozumiany honor, jeszcze dziwaczniej pojmowany szacunek i podkreślana nade wszystko drażliwość, a w ślad za nimi łatwa już do sprowokowania zemsta. Wykpiwają "rzetelność" tamtejszych wyborów i punktują typowe dla wyspy menu składające się z dzikich świń oraz kasztanów. A skoro jesteśmy na Korsyce, to nic dziwnego, że Obeliks musi odszukać Idefiksa w słynnych "zaroślach"...

Tak, widać, że autorzy porządnie i dogłębnie odrobili swoje zadania. Asteriks na Korsyce to jeden z najbardziej mięsistych albumów serii. Nie tylko, gdy chodzi o charakterystykę odwiedzanego ludu. A dzięki temu także jeden z najzabawniejszych, słowem – najlepszych.

Asteriks - 20 - Asteriks na Korsyce

Scenariusz: Rene Goscinny
Rysunek: Albert Uderzo
Tłumaczenie: Jolanta Sztuczyńska
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2013
Tytuł oryginalny: Astérix: Astérix en Corse
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 1973
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-6130-3
Cena z okładki: 19,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus