Ten podły kapitalizm... – recenzja komiksu "Asteriks. Obeliks i spółka"

Autor: Tomasz Nowak
25 maja 2014

Jak pokonać niezwyciężonych Galów? Oto pojawia się pomysł nowy – niech pokonają się sami... A mianowicie dadzą się pochłonąć krwiożerczemu kapitalizmowi, systemowi, który zdaniem autorów skazany jest na zjedzenie własnego ogona, wcześniej zmieniwszy walecznych i pełnych ducha mieszkańców osady w nieruchawych dekadentów. Przy całej sympatii dla całej serii oraz jej bohaterów, po lekturze tomu numer 23 trudno nie mieć uczuć mocno mieszanych.

Wykreowany przez młodego i rzutkiego Kajusa Ekonomikusa, system wkręcania Galów znajduje uznanie Cezara. Zaraz jednak pojawiają się okoliczności, które są naturalną konsekwencją wzrostu popytu – popytu na menhiry w tym wypadku. Wzrasta więc podaż, pojawia się konkurencja, chętni do odcinania kuponów od sukcesów innych. Skutkiem ubocznym są zazdrość, zawiść, roszczeniowość, pycha... Zdaniem autorów – po prostu samo zło.

Cóż, gdyby w 1976 roku (kiedy ukazał się ten album) Goscinny i Uderzo przyjechali do Polski, też mogliby wydać go wielosettysięcznym nakładzie. Jakże jednak zdziwiliby się w systemie "powszechnej szczęśliwości" przy wypłacie tantiem. A jeszcze bardziej, próbując coś za te tantiemy kupić w sklepie...

Poza tym, że album zawiera elementy tradycyjne – bijatyki, piratów, polowania na dziki i Rzymian, cieszy tylko momentami. Piękny prezent w postaci całego legionu robią Obeliksowi mieszkańcy, śmieszne bywa pozerstwo i lans Galów. Dziwne natomiast jest pogłębiające się zapuszczenie Rzymian z obozu Rabarbarum. Czyżby oznaka lenistwa dopadającego w sposób nieunikniony sąsiadów dekadentów? Tak czy owak nad wszystkim góruje zawarty w treści wykład "ekonomii praktycznej". W duchu Karola Marksa, niestety, a to już śmieszne jest raczej mało.

Wychodzi na to, że zarabianie jest złe, prywatna inicjatywa – zła, chęć osiągania zysku i wyższego statusu – zła. Ba! Nawet sam popyt to zjawisko złe, bo sztucznie manipulowane! Wszak wciąż (do dziś!) nie wiadomo, do czego służą menhiry...

Jakoś słabo podkreśla się, że skup głazów za zawyżoną cenę i gromadzenie ich "zapasów", to przejawy patologii typowej właśnie dla "planowej" ekonomii marksistowskiej. Niby autorzy je piętnują, mówiąc np. o "jedynym prawie niewolników – pracy", które to prawo Cezar (państwo) powinien chronić... Niby to więc taka satyra na mechanizmy ekonomii w ogóle i na różnej maści reformatorów i nowobogackich w szczególe, jednak...

To zdecydowanie kapitalizm zdaniem duetu Goscinny/Uderzo jest "be". Widać to już na przykładzie wskazywanym na wstępie przez Ekonomikusa – spasionych, zblazowanych i skorumpowanych rzymskich nobilów. Pieniądz przecież szczęścia nie daje (zarobione przez galów sestercje całkowicie się dewaluują), a szczytem rozwoju społecznego jest komuna – bo taki wszak ustrój de facto panuje w galijskiej osadzie, gdzie znamieniem powszechnej równości jest tradycyjna wielka bitka i uczta. Tak, Francuzi są chorzy na komunizm. Nieuleczalnie.

Asteriks - 23 - Obeliks i spółka

Scenariusz: Rene Goscinny
Rysunek: Albert Uderzo
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2013
Tytuł oryginalny: La Grande traversée
Wydawca oryginalny: Albert René
Rok wydania oryginału: 1975
Liczba stron: 48
Format: 220x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323761372
Wydanie: III
Cena z okładki: 19,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus