Gdzie Asteriks nie sięga - recenzja komiksu "Asteriks: Kiedy niebo spada na głowę"

Autor: Tomasz Nowak
31 stycznia 2014

Zaprawdę niebo zwaliło się na głowy. I to nie tylko Galom, ale również czytelnikom! Do wioski w Armoryce zawitali przybysze z kosmosu! A ich celem jest – a jakże! – zdobycie magicznego wywaru. Tym samym w albumie nr 33 obserwujemy zderzenie dwóch totalnie odmiennych światów. Tak totalnie, że łatwo nie zauważyć zawartego w nim drugiego dna.

Albertowi Uderzo za ten komiks też dostało się po głownie – nie niebem, a gromami od zdegustowanych fanów. Tymczasem niewielu chyba zadało sobie trud wniknięcia w treść przez pryzmat notatki, jaką zamieszczono na trzeciej stronie okładki. Jest tam króciutki hołd złożony Waltowi Disneyowi.

Uderzo wprowadza do swej serii konwencję SF, w której porusza się schematycznie... Ale czy nieświadomie? Oto Galowie objęci zostają bez swej wiedzy i niezależnie od woli obronną opieką superklonów. Te, trochę tępawe, odżywiają się wyłącznie obrzydliwymi (dla Galów) gorącymi psami i sterowani są przez pewnego chochlika. On sam jest przedstawicielem ich wszystkich. Miły, ale bywa że dwulicowy, posiada oblicze Myszki Miki, tyle że bez uszu. No i ma na imię Tun (cartoon?). Zatem obok rzędu zlewających się ze sobą superboha... znaczy superklonów, jest on najbardziej Disneyowską z występujących tu postaci.

Z drugiej strony stają przeciw nim "dzikie hordy barbarzyńców", a więc żółty i skośnooki "ten zły" z ludu zwanego Nagmami. Jak zapowiada Tun, ich nauka stoi na poziomie niższym niż na Łoldislandii, jednak konkurują z nimi technologicznie, bo kopiują wynalazki jego ojczyzny. No i skorzy są do rozwiązań siłowych, dlatego Nagma przywozi ze sobą straszliwe roboty bojowe – szczuropyski.

Kiedy okazuje się, że spożycie wywaru powoduje u obu kosmitów niespodziewane skutki, Tun ukazuje swe drugie, już mniej dobrotliwe oblicze. Przybył tu wszak z federacji liczącej (akurat) 50 systemów gwiezdnych, żeby skonfiskować "tajną broń" (wywar). W imię zachowania pokoju, rzecz jasna. Z początku jednak o owej "broni" nie wie zupełnie nic, poza tym, że "wszyscy słyszeli" o jej istnieniu... Brzmi znajomo?

Wszyscy chcą zatem wywaru, bo cały (wszech)świat o nim wie! Zważywszy na zarysowany wyżej kontekst nie wydaje się to już tak niedorzeczne, na jakie wygląda z początku. Skoro jednak wywar jest unikatowy i działa jak należy tylko na Galów, lepiej będzie, jak nieproszeni goście wrócą do siebie i już tu nie wrócą!

Tak wiec choć tym razem mieszkańcy wioski nie wybierają się nigdzie sami. To do nich pod płaszczykiem UFO przybywają dwie największe kultury komiksowe. Inaczej dla Galów swoich czasów (50 r.p.n.e.) pozostałyby one zwyczajnie niedostępne. Uderzo nie tyle łamie więc konwencję serii, ile broni tradycji – zasad i ducha komiksu europejskiego.

Fakt, że wyszła z tego historia co najmniej dziwna. Mamy tu nagromadzenie smaczków porównywalne z najlepszymi albumami serii (np. Asteriks na Korsyce), ale także, pomimo przemyślanej dokładnie konstrukcji, nie wszystko jest w pełni czytelne, np. odniesienia do mangi znanej we Francji, względnie jej fanom, a niekoniecznie zwykłemu czytelnikowi w Polsce (gdzie te przypisy???). Sam mariaż konwencji, czyli konfrontacja z kosmitami na tle całej serii jest także abstrakcją nadmierną. Odbiorcy przyzwyczajonemu do raczej swojskiego humoru i bezpośredniego przekazu, zbyt wyrafinowaną.

Najcenniejsze jest jednak chyba to, że w świecie zdominowanym przez polityczną poprawność i filozofię "fusion", Uderzo miał odwagę powiedzieć: "Miło mi was poznać, ale wara od mojego ogródka!" Za co oczywiście natychmiast spotkał go ostracyzm. Ale głupi ci Europejczycy...

Asteriks - 33 - Kiedy niebo spada na głowę

Scenariusz: Albert Uderzo
Rysunek: Albert Uderzo
Tłumaczenie: Jolanta Sztuczyńska
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2013
Tytuł oryginalny: Astérix: Le ciel lui tombe sur la tête
Wydawca oryginalny: Les Éditions Albert René
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 44
Format: 220x290 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323761693
Cena z okładki: 19,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus