Komiks niewykorzystanych szans - recenzja komiksu "Asteriks u Piktów"

Autor: Maciej Jasiński
15 stycznia 2014

www.gildia.pl
Asteriks - 35 - Asteriks u Piktów.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 13,90 zł 19,99 zł
dodaj do koszyka

Nowe otwarcie serii, z nowymi autorami, dawało nadzieję na to, że po koszmarnym albumie Kiedy niebo spada na głowę, będzie zdecydowanie lepiej.  Jednak Asteriks u Piktów jest komiksem niewykorzystanych szans. Niby zawiera wszystko co powinien, ale brakuje w nim lekkości humoru i wciągającej historii.

Po śmierci Rene Goscinnego scenariusze serii (od tomu nr 25) pisał rysownik Albert Uderzo. Wychodziło to różnie. Słabe historie były przeplatane lepszymi, w rodzaju albumu Asteriks i Latraviata. Przejęcie tak znanej (i przynoszącej tak ogromne zyski na całym świecie) serii było z pewnością dużym wyzwaniem dla nowych autorów i również dla wydawnictwa, które musiało zadbać o to, żeby nowy odcinek zachował ducha serii. I w tym staraniu, żeby przypodobać się czytelnikom, zdecydowanie przesadzono.

Asteriks u Piktów składa się z licznych klisz, kalek i nawiązań do wcześniejszych odcinków. Oczywiście wcześniejsze numery też te elementy zawierały, ale w rozsądnych proporcjach. Nie dominowały nad resztą fabuły. A przewracając kolejne strony nowego albumu ciągle można wskazywać: to było w tym tomie, to było w tamtym, a tu przerobiona scena z tej i tej części. 

Między tymi kalkami jest poupychany nowy bohater i jego historia. Sądziłem wcześniej, że w tej serii nie będzie już bardziej nijakiego i pozbawionego charakteru bohatera, niż Tragikomiks. Nowa postać - Pikt Mac Aronh niestety dorównuje w tej nijakości mężowi Falbali. A to, co się za jego sprawą stanie w trakcie podróży Asteriksa i Obeliksa, jest w pełni przewidywalne.  Niestety w momentach gdy pojawiają się atrakcyjniejsze fabularnie elementy (jak np. potwór z Loch Ness), to nie są one w pełni wykorzystywane. 

Skłamałbym jednak twierdząc, że nie ma w tym albumie zabawnych scen i humoru słownego (numer jeden to legionista zmieniający dewizę "Chwała i męstwo" w "Chałwa i mięsko"). Jednak większość zabiegów autorów aby rozśmieszyć czytelnika jest dość nieudolna. Nie ma tu lekkości, którą zawierały scenariusze Goscinnego. Są za to liczne niepotrzebne dymki, które zaburzają lekturę komiksu - w rodzaju "rozpoczyna się schodzenie", gdy na obrazku widać, że trójka bohaterów schodzi w dół. Tak jakby bano się, że czytelnik pogubi się w tym co czyta, bo zbrakło spójnej fabuły.

Przy tych wszystkich niedoskonałościach scenariusza ilustracje Didiera Conrada prezentują się dobrze. Żeby było bardzo dobrze i na poziomie wcześniejszych tomów, musi popracować jeszcze nad mimiką bohaterów.

Jaki jest zatem Asteriks u Piktów? Jest jak nowa piosenka Budki Suflera, w której uparcie pobrzmiewają dźwięki Takiego tanga, albo jak kolejny film z Stevenem Seagalem. Drażni wtórność i brak odwagi do pokazania czegoś nowego. Jednak fanom to nie przeszkadza. I tak kupią, trochę ponarzekają i będą czekać na kolejną część z nadzieją, że może będzie lepiej.  Sam też tak zrobiłem i liczę, że jeszcze kiedyś przeczytam nowy tom, który będzie na poziomie Asteriksa Legionisty, Niezgody czy Laurów Cezara.

Ocena: 4/10

Asteriks - 35 - Asteriks u Piktów

Scenariusz: Jean-Yves Ferri
Rysunek: Didier Conrad
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 10/2013
Tytuł oryginalny: Astérix chez les Pictes
Wydawca oryginalny: Les Editions Albert René
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 48
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-6181-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus