"Azymut. Niech piękna zdycha" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Jasiński
30 czerwca 2016

Ile warte jest życie?

Drugi tom serii Azymut jest niemal tak samo dobry jak pierwszy. Autorzy konsekwentnie rozbudowują swój oryginalny świat, wprowadzają do niego nowe postaci i dopowiadają historie tych, których już mieliśmy okazję poznać. Jeśli dodamy do tego oszałamiającą oprawę graficzną, otrzymujemy tytuł zdecydowanie wart uwagi.

Odlatując balonem bohaterowie ratowali swoje życie i myśleli zapewne, że ta śmiała ucieczka to koniec wielu kłopotów, jakie ich dotknęły. Staje się jednak zupełnie przeciwnie. Docierają bowiem do zawieszonego w powietrzu pałacu należącego do barona nazwiskiem Smutek. Ten antypatyczny człowiek karmi się jękami i nieszczęściem innych – co dla hrabiego Quentina de la Perue, malarza Eugeniusza i pięknej Mani oznacza sporo kłopotów. Zapoczątkuje to pewną sekwencję zdarzeń, która doprowadzi do spotkania postaci do tej pory występujących w dwóch równolegle prowadzonych wątkach.  

Prawie każdy z bohaterów ma jakieś swoje tajemnice z przeszłości. Czyni to wykreowany świat znacznie bogatszym, ale także sprawia, iż postacie są wielowymiarowe, można być niemal pewnym, że kryją w sobie coś jeszcze, co wyjdzie na jaw – zapewne w kolejnych tomach.

Nowi bohaterowie nie pojawiają się tylko na moment w roli statystów. Oni dołączają do tego licznego grona pierwszoplanowych postaci i z czasem mogą grać główne role. Dobrze też, że odpowiedzialny za scenariusz Wilfrid Lupano ma odwagę poświęcić nawet tych, których czytelnicy mogli polubić, a śmierć staje się niezwykle symbolicznym i przejmującym zdarzeniem – to jednocześnie chyba najlepsza scena w całym tym albumie.

Oprawa graficzna jest po prostu śliczna. Malarskie kadry autorstwa Jean-Baptiste'a Andreae można oglądać bardzo długo, delektując się różnymi szczegółami i detalami. Równie dobrze wypadają zarówno surowe, pozbawione koloru sceny rozgrywające się w latającym pałacu barona, jak i te utrzymany w żółtej tonacji – przedstawiające wydarzenia na pustyni. Do tego oczywiście postacie – nieco przerysowane, pełne emocji, gestykulujące – rysownik z dużą lekkością i wiarygodnie je przedstawił, nadając każdemu z bohaterów indywidualne cechy.

Niech piękna zdycha to bardzo dobry komiks. Wszystkie wątki z pierwszego tomu poprowadzono w taki sposób, że zaraz po zamknięciu albumu ma się ochotę sięgnąć po następny, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co się wydarzy. Podtrzymuję swoją opinię, iż Azymut to jedna z najlepszych serii wydawanych obecnie w Polsce.

Ocena: 8,5/10

Azymut - 2 - Niech Piękna zdycha

Scenariusz: Wilfrid Lupano
Rysunek: Jean-Baptiste Andréae
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Rok wydania polskiego: 3/2016
Tytuł oryginalny: Azimut 2 - Que la belle meure
Wydawca oryginalny: Vents d'Ouest
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 48
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-64638-37-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus