"Azymut. Antropotamy Nihilu" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Jasiński
10 grudnia 2016

Na skraju wielkiej wojny

W poprzednim tomie dość przypadkowo zmontowana ekipa podróżników dotarła na pustynię. W tym miejscu, niczym Drużyna Pierścienia w książce Tolkiena, grupa rozpadła się. Niektórzy ruszyli ku nowej przygodzie, inni pogrążyli się w depresji po trudnych decyzjach, które musieli podjąć, a niektórzy zginęli, poświęcając swe życie dla bliskiej osoby. Ale nie oznacza to, że ich drogi rozeszły się na zawsze i może się wkrótce okazać, że znów się zejdą w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach.

Chyba w najtrudniejszej sytuacji zdaje się być hrabia Quentin de la Perue, który na mechanicznym ptaku poleciał na wieżę z ogromnym zegarem i dosłownie wpadł w jego tryby, ale inni wcale nie mają dużo lepiej. Piękna Mania i zakochany w niej Eugeniusz utknęli bez zapasów wody w jakimś wąwozie, królik Bieguś ze złamanym sercem wpadł w łapy ludzi pustyni, a statek Arystydesa został zaatakowany przez hordę kanibali. Historie poszczególnych bohaterów przeplatają się, a cały szkielet tego tomu jest bardzo sprawienie skonstruowany, dzięki temu wszystkie zdarzenia są sensownie poukładane i nie brakuje cliffhangerów oraz zwrotów akcji.

Na główny czarny charakter wyrasta znana już z poprzedniego tomu królowa Etera, matka Mani. Wraz z oddziałem swoich wojowników poszukuje dziewczyny i zdaje się, że zamierza wyrządzić jej krzywdę, gdy tylko dorwie córkę w swoje ręce. Ale na horyzoncie widać coraz wyraźniejsze oznaki nadchodzącej wielkiej wojny, w której wezmą udział armie ze wszystkich królestw.

Scenarzysta Wilfrid Lupano nie tylko cały czas rozbudowuje tło polityczne, ale również mitologię świata. Ta wizja jest naprawdę ciekawa i aż chciałoby się po lekturze tego tomu od razu dowiedzieć co dalej, co się stanie z bohaterami i jakie kryją oni jeszcze tajemnice. Niestety, na kolejny tom przyjdzie jeszcze trochę poczekać, bo póki co kolejne części ukazywały się w mniej więcej dwuletnich odstępach

Na tak długi okres powstawania komiksu zapewne ma wpływ oprawa graficzna, którą śmiało można określić jako piękną. Malowane, pełne dynamiki plansze to prawdziwa uczta dla oczu. A magiczne światy, które wykreował Jean-Baptiste Andreae cechuje spora oryginalność. Nawet jeśli niektóre motywy były już eksploatowane w innych seriach, to i tak przy tym stylu graficznym zyskują na świeżości.

Jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie zna cyklu Azymut, to powinien jak najszybciej się z nim zapoznać. Jest to jedna z najciekawszych i najładniej narysowanych serii, jakie ukazały się w tym roku na polskim rynku. Co ważne, kolejne części charakteryzuje stały wysoki poziom – mam nadzieję, że w następnych uda się autorom go utrzymać.

Ocena: 9/10

Azymut - 3 - Antropotamy Nihilu

Scenariusz: Wilfrid Lupano
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Rok wydania polskiego: 5/2016
Tytuł oryginalny: Vents d'Ouest
Wydawca oryginalny: Azimut 3: Les anthropotames du Nihil
Rok wydania oryginału: 2016
Liczba stron: 48
Format: 240x320 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-64638-40-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus