"Bal" - druga recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
28 czerwca 2016

www.gildia.pl
Bal.
Dostępność: 24h
Cena: 30,80 zł 49,00 zł
dodaj do koszyka

Noc żywych inspektorów

Portugalskie komiksy docierają do Polski stosunkowo rzadko. Jeśli jednak pochodzący z 2012 roku Bal jest sztandarowym, nagradzanym w swej ojczyźnie produktem tamtejszej sceny komiksowej, może ta absencja na naszym rynku nie jest taka zła.

Bal, autorstwa Nuno Duarte i Joany Afonso, został bardzo dobrze przyjęty przez portugalskich krytyków. Dlaczego? Łatwo to zrozumieć. Mamy tu fantastyczną historię o wiosce nękanej przez zombie, ale świat przedstawiony wtłoczony został w historyczne realia Portugalii z lat 60. XX wieku, czyli czasów dyktatury António Salazara. Nie trzeba przenikliwego oka krytyka, by od razu zrozumieć fenomen komiksu: niby mówimy o zombie, tak naprawdę mamy na myśli tłamszący nas aparat państwowy. Rozwiązanie proste, ale sprawdzone i praktycznie zawsze pozytywnie oceniane przez establishment kulturalny (o ile oczywiście żyjemy w czasach po dyktaturze). Jest tylko jeden problem: nuda.

Zawiązanie fabuły jest na tyle proste, że zostaje przedstawione w rodzaju krótkiego, tekstowego prologu. Jest rok 1967, do Portugalii z wizytą wybiera się papież Paweł VI, Salazar liczy na ocieplenie relacji z Watykanem, więc pracownicy jego służb otrzymują zadanie oczyszczenia kraju z wszelkiego "podejrzanego elementu". Oczywiście oczyszczanie kraju z podejrzanego elementu jest rutynową pracą służb państwowych w państwie totalitarnym, tym razem jednak definicja owego elementu jest dość specyficzna: chodzi o wszelkie przejawy pogaństwa, magii i zjawisk nadprzyrodzonych. Całkiem dobry motyw na portugalską odpowiedź na Constantine'a, prawda? Ale to tylko fantazja. Prawda jest taka, że na tym nieźle zarysowanym tle otrzymujemy jedną historię, której bohaterem jest inspektor Rui Brás, wizytujący (dosłownie) zabitą dechami wiochę, z której dobiegają niepokojące pogłoski o inwazji zombie.

Zombie w Balu są dość dziwne, choć odnoszą się bardziej do afrykańskich korzeni tego zjawiska, niż jego zachodnich interpretacji. Otóż przychodzą z morza, w czasie pełni, atakując żywych i powiększając swoje szeregi przez zaciąganie ich w wodne odmęty. Za wszystkim stoi jeden człowiek, który przywołuje potwory w krwawym rytuale. Podejrzenia miejscowych kierują się ku pięknej ale nieco dziwnej kobiecie. Rui Brás odkrywa, że to fałszywy trop zastawiony przez faktycznego winowajcę. Będzie starał się uratować miasteczko i zdobyć sympatię damy w opresji - a wszystko to na niespełna 50 stronach.

W Balu nie ma miejsca na wielkie zaskoczenia. Historia opowiedziana jest w prosty sposób. Niektóre wątki poboczne, jak na przykład problemy inspektora związane z jego pracą w nieludzkiej organizacji rządowej, zajmują raptem kilka kadrów. Wyciąganie ich jako "wielowątkowości" byłoby sporym nadużyciem. Komiks zbudowany jest na pewnym kluczu (relacji strukturalnej między zombie a aparatem władzy, czy raczej między zombie a ludźmi poddanymi działaniu aparatu władzy), który też nie jest odkrywczy. Okładkowa cena 49 złotych to dużo, jak na wgląd w portugalską scenę komiksową, który sam w sobie jest dość rozczarowujący.

Bal

Scenariusz: Nuno Duarte
Rysunek: Joana Afonso
Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 10/2015
Liczba stron: 64
Format: 195x270 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-63963-71-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus