Recenzja komiksu "Balsamista"

Autor: Jerzy Szyłak
23 października 2008

www.gildia.pl
Balsamista - 1.
Dostępność: 24h
Cena: 19,10 zł 27,30 zł
dodaj do koszyka

W Balsamiście Mitsukazu Mihara postanowiła zmierzyć się z problemem poważnym i trudnym do rozwiązania. Ze stosunkiem współczesnego człowieka do śmierci. Mowa w tym komiksie o pracy żałoby, o konieczności pożegnania się ze zmarłym i o sposobach, by zapamiętać go takim, jaki był za życia. Mowa też o stosunku do martwego ciała i do samego faktu, że ludzie umierają.

Mitsukazu Mihara uczyniła bohaterem swojego komiksu człowieka, który balsamuje zwłoki - jako, że w Japonii (podobnie jak w Polsce, chociaż z innych przyczyn) jest to działalność egzotyczna, na początku swojego dzieła autorka (lub redaktor wydania) wyjaśnia nam, że balsamowanie jest to "technika polegająca na zabezpieczeniu zwłok i przywróceniu im wyglądu jak najbardziej naturalnego. W tym celu dokonuje się sterylizacji i różnych zabiegów rekonstrukcyjnych". W pierwszym tomie komiksu informacji na temat balsamowania pojawia się więcej, a większość z nich sprawia wrażenie notek reklamowych (czasem wręcz nachalnych). Zaraz po zacytowanej notce zaczyna się opowieść, a właściwie cykl opowieści, których tytułowym bohaterem jest Mamiya Shinjiro.

Fakt, że każdy z tomów Balsamisty zawiera od pięciu do ośmiu graficznych nowelek, może być miłą odmianą dla czytelników, którzy przyzwyczaili się do tego, że mangi są wielusetstronicowymi epopejami. Nie należy ich jednak czytać wszystkich razem, ponieważ większość oparta jest na podobnym pomyśle. Co prawda, w drugim i trzecim tomie autorka wprowadza pewne fabularne urozmaicenia, miedzy innymi w retrospekcjach opowiada o przeszłości głównego bohatera, pojawiają się też momenty, w których bohater stawia sobie pytanie o sens własnej pracy, ale żeby się o tym przekonać, trzeba przebrnąć przez pierwszą część opowieści. W polskim wydaniu nie ma żadnych informacji o pierwotnym miejscu i sposobie publikacji tej opowieści, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuścić, że Balsamista był drukowany w odcinkach i że przerwy czasowe w dawkowaniu kolejnych części tej opowieści działały na jej korzyść. Możliwe jest też to, że powielenie tego samego schematu fabularnego w pierwszych odcinkach było działaniem obliczonym na przykucie uwagi czytelnika.

Pod względem graficznym Balsamista specjalnie nie odbiega od zunifikowanego stylu rysowania, stosowanego w magach. Zwraca jednak uwagę fakt, że przy tworzeniu scenerii Mitsukazu Mihara wielokrotnie posiłkuje się przetworzonymi fotografiami. Widać też, że autorka przywiązuje dużą wagę do rysowania ubrań - zwłaszcza kobiecych i że wkłada w to więcej wysiłku niż w przedstawienie pracy zawodowej bohatera. Na pytanie, czy w komiksie o balsamiście powinniśmy oglądać detaliczne przedstawienia procesu balsamowania, trudno jest odpowiedzieć w sposób nie budzący wątpliwości. Nadmierna dokładność mogłaby być zbyt drastyczna, ale zastąpienie obrazków informacjami słownymi sprawia, że martwe ciało znika nam z pola widzenia, staje się niewidzialne do momentu, gdy jest już spreparowane, umalowane, odpowiednio ułożone i wygląda jak śpiący człowiek.

Na początku napisałem, że Balsamista porusza problem stosunku współczesnego człowieka do śmierci. W tym miejscu wypada dodać, że podejmuje go w taki sposób, ze ostateczny efekt jest co najmniej dwuznaczny. Przede wszystkim - za sprawą informacji o sterylizowaniu zwlok - pojawia się tu sugestia, że ciało zmarłego jest czymś niebezpiecznym, do czego lepiej się nie zbliżać, póki nie zostanie poddane dezynfekcji przez specjalistę (czyli balsamistę). Po drugie - żałobnicy, którzy w komiksie oglądają owe (przygotowane przez balsamistę) zwłoki, zachwycają się pięknem zmarłych i oddychają z ulgą, bo spodziewali się znacznie gorszego widoku. A przecież ów "znacznie gorszy widok" to prawdziwy zmarły - osoba bliska lub nawet najbliższa żałobnikom. W gruncie rzeczy opowieść zawiera tezę, że widok człowieka po śmierci jest straszny, tak straszny, że trzeba go ukryć pod warstwą szminki, pudru i innych środków upiększających. Fakt, że również czytelnikowi oszczędza się tego widoku, czyni z obrazu zmarłego widok zakazany i raczej powiększa poczucie grozy, niż ją łagodzi. W dodatku Mitsukazu Mihara zdaje się podkreślać, że balsamowanie, które w Japonii jest praktyką egzotyczną i mało znaną, umożliwia rodzinie zmarłego lepsze pożegnanie ze zmarłym niż zwyczajne japońskie praktyki pogrzebowe. Tym samym podkreśla (choć wcale nie jest to jej celem), że w Polsce też nie radzimy sobie z naszymi zmarłymi i że grzebanie ich byłoby dla nas znacznie przyjemniejsze i bardziej satysfakcjonujące, gdybyśmy zatrudnili balsamistę.

Balsamista - 1

Scenariusz: Mitsukazu Mihara
Rysunek: Mitsukazu Mihara
Wydawnictwo: Hanami
Rok wydania polskiego: 4/2008
Liczba stron: 176
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360740439
Wydanie: I
Cena z okładki: 27,30 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus