Kanoniczna powieść graficzna - recenzja nowego wydania komiksu "Batman: Powrót Mrocznego Rycerza"

Autor: Zachary Zepsuty
7 lutego 2013

Druga połowa lat osiemdziesiątych i początek lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia zaowocowały wysypem oryginalnych powieści graficznych, które na dobre zrewolucjonizowały sztukę komiksową. Strażnicy Alana Moore'a demitologizujący ideę superbohaterstwa. Uhonorowany prestiżową Nagrodą Pulitzera wstrząsający Maus, stanowiący jeden z najważniejszych obrazów Holocaustu. Czy w końcu recenzowany album - Powrót Mrocznego Rycerza Franka Millera, czyli kanoniczne arcydzieło z uniwersum Batmana. Co takiego epokowego zawarł w Powrocie..., twórca cyklu Sin City?

Dwóch nobliwych dżentelmenów przy akompaniamencie stukających szklaneczek z wybornym alkoholem (stawiam na kilkunastoletnią whisky), prowadzi przyjacielską pogawędkę. Pierwszy z nich to ekscentryczny multimilioner, który przed niemal dziesięcioma laty porzucił kostium prawego herosa, by zająć się czymś diametralnie innym - m.in. przywołanym na początku albumu wyścigom samochodowym, prawie zakończonym jego śmiercią. Drugi z nich, miłośnik cygar oraz sumiastych wąsów, dobijając do siedemdziesiątki, postanawia przejść na zasłużoną emeryturę. Przez lata, dziedzic gigantycznej fortuny, Bruce Wayne oraz komisarz James Gordon, stanowili zgrany zespół zwalczający przestępczość w posępnym mieście Gotham. Po dawnym życiu pozostały wyłącznie - wspólne wspomnienia, porzuceni sojusznicy (jak choćby drugi Robin, Dick Grayson) oraz wiecznie obecne koszmary. Gotham zmieniło się nie do poznania - miastem rządzi anarchia, której "strażnikiem" został psychopatyczny lider Gangu Mutantów, ludzie stali się zupełnie niewrażliwi na cudzą krzywdę, a telewizja przejęła całkowitą kontrolę nad ociemniałym ludem. Do tego historyczne upały, unaoczniające duszną atmosferę zepsutej metropolii.

W takiej ponurej rzeczywistości umieszcza znanych bohaterów ze stajni DC Comics, amerykański artysta, Frank Miller. Kanoniczna powieść graficzna scenarzysty Miasta Grzechów, rozpoczyna się od zaznaczonego w tytule powrotu Batmana. Ideały z wczesnych lat działalności walecznego Gacka odeszły w niepamięć, podobnie jak jego dokonania. Można nawet rzec, że media, a co za tym idzie mieszkańcy Gotham, w zdecydowanej większości nieufnie podchodzą do reaktywacji Mrocznego Rycerza. Apatyczni włodarze miasta wolą posunąć się do pertraktacji z przywódcą Mutantów, niż wspomóc zapomnianego superbohatera. Batman może liczyć, co najwyżej na pomoc Gordona i wiernego lokaja Alfreda. Na szczęście w drugim z czterech rozdziałów Powrotu..., u boku Człowieka Nietoperza, staje kolejny Robin - tym razem w niespodziewanej postaci... Rycerz Gotham ponownie musi zmierzyć się ze swymi największymi adwersarzami - Jokerem i Dwoma Twarzami; o dziwo jego wrogiem zostaje także Syn Kryptonu - pełniący funkcję marionetki skorumpowanego rządu. Czy wiekowy heros, wyjdzie cało z tychże dramatycznych konfrontacji?

Scenarzysta drugiej i trzeciej filmowej części RoboCopa na kartach recenzowanego albumu, wprowadza wiele rewolucyjnych motywów, do bólu wykorzystywanych i powielanych przez jego kontynuatorów. Do najważniejszych z nich należą - agresywne media relacjonujące wszystkie wydarzenia i kształtujące poglądy konkretnego społeczeństwa, podkreślenie zimnowojennych nastrojów, zacięty pojedynek pomiędzy Batmanem i Supermanem, bohaterami reprezentującymi odmienne światopoglądy, irracjonalność tłumu oraz wyraźny kryzys wszelakich autorytetów. Ponadto ważnym elementem Powrotu Mrocznego Rycerza jest uświadomienie sobie przez Bruce'a Wayne'a, iż działania jednostki nie mogą przynieść wymiernych korzyści; tylko poprzez stworzenie armii wyznającej te same wartości można odnieść spodziewane efekty. Najlepiej oddaje to ostatni kadr rewolucyjnej powieści graficznej Millera, na którym ukrywający się w kanałach sędziwy miliarder w towarzystwie Robina, Mutantów oraz Synów Batmana, planuje dalekosiężne posunięcia, mające na celu powrót w chwale i tryumf sprawiedliwości. Lepszego zakończenia działalności Człowieka Nietoperza, nie mógłby wymyślić nawet jego twórca, Bob Kane.

Powrót Mrocznego Rycerza to dzieło kompletne, o którym można rozpisywać się stronicami. Zarówno socjologowie, psychologowie, czy politolodzy, znajdą tutaj poletko do dyskusji na temat - kondycji współczesnego człowieka, znamiennej roli mediów, psychiki człowieka współczesnego, bombardowanego setkami zbytecznych informacji oraz bierności społecznej. Nie bójmy się tego powiedzieć - Frank Miller stworzył arcydzieło sztuki komiksowej, które nareszcie doczekało się solidnego przekładu, będącego zasługą doświadczonego tłumacza Tomasza Sidorkiewicza (o tragicznej pracy jego poprzednika, można przeczytać wiele ciekawych artykułów krążących w sieci). Dwa tysiące dwunasty rok, zdecydowanie był spod znaku Batmana, czego zwarte wydanie Powrotu..., będące zasługą niezawodnego wydawnictwa Egmont, jest najlepszym przykładem.

P.S. Warto na koniec odnieść się do animowanej wersji Powrotu..., której pierwsza część miała premierę we wspomnianym roku. Zespół scenarzystów i animatorów spisał się na medal, dzięki czemu większa grupa rodzimych fanów Batmana, może zapoznać się z odkrywczym dziełem scenarzysty Marthy Washington. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy oraz kolejne albumy z Człowiekiem Nietoperzem pojawiające się w Polsce. Batman rządzi!

Ocena: 10/10

Batman (Egmont) - Powrót Mrocznego Rycerza (wyd. II)

Scenariusz: Frank Miller
Rysunek: Frank Miller
Kolor: Lynn Varley
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 7/2012
Tytuł oryginalny: Dark Knight Returns
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1986
Liczba stron: 208
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN-13: 978-83-237-4787-1
Wydanie: II
Cena z okładki: 89,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus