Trykoty w Warszawie – recenzja komiksu "Biały Orzeł: Pierwszy lot"

Autor: Jerzy Łanuszewski
8 listopada 2013

Superbohaterów przywdziewających biało-czerwony kostium było kilku. W internetowym komiksie KOPS występuje sarmacki Kapitan Polska, w Drugiej Lidze Jerzy Szyłak oraz Mariusz Zawadzki pokazali Majora RP, a w De Istots Mariusza "Sopo" Sopyłły i Michała "Bizona" Lasoty paradował Orzeł Biały. Podobnie nazywa się główny bohater komiksu Adama (rysunki) i Macieja (scenariusz) Kmiołków – Biały Orzeł. On, w przeciwieństwie do swoich kolegów po fachu, nie jest postacią humorystyczną. To postać absolutnie na poważnie, jak tylko poważny może być facet w kostiumie, bijący przestępców.

W tajemniczych okolicznościach młody przedsiębiorca, Aleks Poniatowski wypada przez okno. Cudem unika śmierci, lecz zapada w śpiączkę. Po trzech latach budzi się, by odkryć, że cały jego świat legł w gruzach. Dzięki pomocy swojego ojca i młodego hakera o pseudonimie Hudini, udaje mu się stanąć na nogi i jako bohater Biały Orzeł rozpocząć śledztwo w sprawie swojego wypadku oraz walkę ze zbrodnią. W pierwszych trzech zeszytach, tworzących historię pt. Pierwszy lot, bohater będzie się musiał zmierzyć ze złowroga korporacją, skorumpowanymi politykami oraz monstrami, zamieszkującymi kanały pod Warszawą.

Okładki zeszytów zdobi napis "Polski Supebohater". Szkoda, że Biały Orzeł jest nim jedynie z nazwy. I nie  mówię o tym, że Aleks nie odpowiada stereotypowemu obrazowi Polaka. Nie, nie w tym rzecz. To obywatel globalnej wioski, hollywoodzki everyman, a jego przygody równie dobrze mogłyby się toczyć w Nowym Yorku, Londynie lub Tokio. Autorzy nie starają się zbytnio wyjść poza przenoszenie pomysłów amerykańskich na rodzimy grunt. Postacie mają polskie nazwiska, a akcja toczy się w mieście przypominającym Warszawę. Tylko tyle. Oprócz tego trudno znaleźć w komiksie jakieś nawiązania do lokalnego kolorytu, a problemów dotyczących aktualnej sytuacji społecznej uświadczymy naprawdę niewiele. Główny bohater jest kalką amerykańskich herosów, a rzeczywistość, w jakiej się porusza to kopia świata rodem z hollywoodzkich filmów. Fabuła mogłaby być historią  o Spider-Manie, Kapitanie Ameryce, Batmanie, czy jakimkolwiek innym trykociarzu zza Wielkiej Wody. Przez to historia traci na wiarygodności. Swoją popularność komiksy o zamaskowanych obrońcach zawdzięczają w dużej mierze temu, iż przedstawiały świat bardzo podobny do rzeczywistego, ale wzbogacony o elementy fantastyczne. W Białym Orle póki co tego nie ma – uniwersum komiksu jest bardzo odległe od tego, co widzimy za oknem.

Pierwsze trzy odcinki, wydane w formie intergrala, tworzą kompletną fabułę, chociaż niektóre wątki zostały wprowadzone z myślą o kolejnych zeszytach. Widać, że autorzy mają poważne plany na dłuższą przygodę z biało-czerwonym herosem. Scenariusz, choć niezbyt oryginalny, skonstruowano poprawnie. Prosta historia jest w miarę sensowna, a sposób jej poprowadzenia nie pozostawia wiele do życzenia. Gorzej prezentują się dialogi. Kwestie wypowiadane przez bohaterów brzmią sztucznie, a rzucane raz po raz suche żarciki przyprawiają o zgrzytanie zębów.

Również w warstwie graficznej widać silne inspiracje amerykańskim komiksem superbohaterskim i stylem takich panów jak Jim Lee czy Whilce Portacio. Postacie ludzkie przedstawione są dosyć sztampowo: kwadratowe szczęki i olbrzymie mięśnie u panów, a u pań sporych rozmiarów biusty oraz niespotykanie długie nogi. To jednak nie ta liga, co wspomniani rysownicy. Widać potencjał w tych rysunkach, choć  Adam Kmiołek nie zawsze panuje nad perspektywą i proporcjami ludzkiego ciała. Nie jest idealnie, ale myślę, że z biegiem czasu artysta usprawni swój warsztat.

Pierwszy lot może się podobać. Ma wiele elementów atrakcyjnych dla mniej wymagających czytelników – sporo walk, szybką akcję, w miarę realistyczne, dynamiczne rysunki i nieskomplikowaną fabułę. Ludzie, ceniący to w komiksach będą usatysfakcjonowani. Ci jednak, którzy w historyjkach obrazkowych szukają czegoś więcej, raczej się zawiodą na komiksie braci Kmiołków. Początki często bywają trudne. Liczę, że Kmiołkowie w kolejnych zeszytach zaprezentują wyższy poziom. 

Biały Orzeł - Pierwszy lot (Integral)

Scenariusz: Maciej Kmiołek
Rysunek: Adam Kmiołek
Kolor: Daria Widermańska-Spala
Okładka: Urszula Moś
Wydawnictwo: Wizuale
Rok wydania polskiego: 12/2012
Liczba stron: 100
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I scalone
Cena z okładki: 19,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus