Recenzja komiksu "Biegun"

Autor: Michał Misztal
9 października 2012

Na pierwszy rzut oka Biegun Tobiasza Piątkowskiego (scenariusz) i Jarosława Gacha (rysunki) może kojarzyć się niezbyt pozytywnie. Na okładce widać napis "Marek Kamiński Adventures", wydawcą komiksu jest Instytut Marka Kamińskiego, więc czytelnik mógłby pomyśleć, że ma do czynienia z pracą na zlecenie, pozbawioną duszy rzemieślniczą robotą, której zadaniem jest wychwalanie osiągnięć słynnego polarnika za pomocą kadrów i dymków z tekstem. Na szczęście to wrażenie, jeśli nawet u kogoś wystąpiło (a wiem, że początkowo niektórzy potraktowali Biegun właśnie tak, jak napisałem powyżej), jest błędne. To historia nie związana z wyprawami Kamińskiego, który co prawda pojawia się na jego kartach, ale jedynie w krótkim epizodzie. I, co najważniejsze, jest solidną pozycją.

Biegun opowiada o trójce kumpli z dzieciństwa, obecnie z róznych powodów mających dla siebie niezbyt wiele czasu. Kiedy jeden z nich staje się ofiarą wypadku i po urazie traci chęć do wszystkiego poza leżeniem w łóżku, pozostała dwójka zaczyna kombinować, jak mu pomóc. Kiedy wpadają na szalony pomysł zabrania go na biegun północny, dzięki któremu Mateusz wreszcie staje na nogach, wiedzą, że będą musieli kombinować jeszcze bardziej. Z jednej strony zdają sobie sprawę z faktu, że taka wyprawa leży stanowczo poza ich możliwościami, a z drugiej, gdyby w takiej chwili zawiedli przyjaciela, już nie znaleźliby sposobu na pozbycie się jego traumy. Organizują fikcyjną wyprawę na biegun i mają zamiar zrobić to tak, żeby Mateusz uwierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Pomysł na scenariusz jest naprawdę ciekawy, a Piątkowski z Gachem zrealizowali go na, powtórzę to jeszcze raz, naprawdę solidnym poziomie. Zdaję sobie sprawę z tego, że słowo "solidny" nie jest wielkim komplementem, ale Biegun wcale nie jest komiksem zasługującym na wielkie komplementy. Za to na zadowolenie czytelnika, zarówno z poziomu scenariusza jak i rysunków - jak najbardziej. Zwłaszcza, że sam nie spodziewałem się po tej historii czegoś dobrego. Na kartach Bieguna wszystko gra i, choć nie jest wybitne, tworzy dobrą całość. Potrafi rozbawić, cieszy oko sprawną, realistyczną kreską, jest czymś dla odbiorcy w każdym wieku i, ujmując to w kilku słowach, może pozytywnie zaskoczyć. Wydaje mi się, że z Bieguna dałoby się zrobić dobrą zachętę dla osób, które wcześniej nigdy nie czytały komiksów. Autorzy pokazali, że to medium wcale nie jest takie straszne i że da się je strawić bez bólu.

Na końcu, oprócz słowniczka i kilku interesujących tekstów Kamińskiego dotyczących jego wypraw, znajduje się jeszcze jeden miły akcent: polarnik rozpoczyna posłowie zdaniem "Wychowałem się na komiksach", a potem rozwija tę myśl, dodając, jak bardzo historie obrazkowe wpłynęły na jego wyobraźnię oraz inspirowały go do wszystkich podróży. W kraju, gdzie mało kto czyta cokolwiek, a słowem "komiksowy" często nazywa się coś przerysowanego, dziecinnego czy niepoważnego, dobrze jest mieć kogoś, kto jest w jakiejś dziedzinie autorytetem i nie wstydzi się faktu, że jednym z głównych źródeł jego inspiracji były właśnie komiksy.

Biegun

Scenariusz: Tobiasz Piątkowski
Rysunek: Jarosław Gach
Wydawnictwo: Instytut Marka Kamińskiego
Rok wydania polskiego: 5/2012
Liczba stron: 64
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-929787-7-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 45 zł


blog comments powered by Disqus