"Black Kiss" – recenzja komiksu (+18)

Autor: Jerzy Łanuszewski
10 lipca 2016

Los Angeles by Night

Howard Chaykin to jeden z tych autorów, którzy mimo olbrzymiej popularności w Stanach Zjednoczonych, jakoś nie są specjalnie publikowani w Polsce. W latach ’90 TM-Semic wydał kilka Conanów, które rysował, jego komiksy pojawiły się w antologiach Batman. Black & White. Charakterystyczną kreskę Amerykanina można również znaleźć w piątym tomie New Avengers. Nie było jednak żadnego pełnoprawnego albumu autorstwa Chaykina. To niedopatrzenie postanowiła niedawno naprawić Planeta Komiksów, wypuszczając Black Kiss.

W Black Kiss Chaykin się bawi. Bierze na warsztat ograne motywy sensacyjne i sztampowe porno, tworząc historię  campową – zarówno w treści, jak i w formie. Mamy tu dwie damy, które za wszelką cenę starają się zdobyć nagranie, kompromitujące dla jednej z nich. Śledzimy też losy muzyka, wplątanego w brudne interesy, ściganego zarówno przez gangsterów, jak i policję. Oba wątki szybko się łączą, a fabuła, która zaczyna się raczej banalnie, z czasem ewoluuje w coś nieco dziwniejszego. Choć zakończenie zostało nadmiernie przeciągnięte, to jednak rozwiązanie intrygi jest całkiem dobrze przemyślane.

Przez większość komiksu autor ostro szarżuje, jednak mimo to (lub raczej – właśnie dlatego) komiks zapewnia dużo radochy. To taniocha, to kicz, ale bawiłem się jak prosię. Wszystko jest tutaj przegięte i przerysowane. Rozbuchana przemoc, potłuczone postacie, wplecione raz po raz sceny porno i bardzo czerstwe dialogi sprawiają, że czytelnik czuje się jakby uczestniczył w jakimś dzikim przedstawieniu dla zdegenerowanych hollywoodzkich elit. Nikt nie zwraca uwagi na to, że dekoracje są wykradzione z nieudanego filmu sprzed dwudziestu lat, a aktorzy grają marnie – publiczność przecież jest pijana, goła i jak najbardziej doceniająca takie odrażające treści. Wszystko jest tu na niby, fabuły nawet przez moment nie można brać na poważnie.

Całość podana została w bardzo konkretnej i podobnie przerysowanej formie. Chaykin posługuje się twardą, zamaszystą krechą, idealną do przedstawiania posągowych postaci. Tacy w większości są bohaterowie Black Kiss – to modele o idealnych proporcjach, wyrzeźbionych mięśniach i regularnych rysach twarzy. Piękni i zepsuci. A silne kontrasty wyśmienicie oddają atmosferę parnych amerykańskich nocy, gorących od emocji i pożądania.

Komiksu Chaykina nie można określić jako dzieła czysto pornograficznego. Wprawdzie seksu nie brakuje (a często jest on bardzo brutalny i chory), ale nie stanowi on wyłącznego celu scenariusza. Zwykle ma on też uzasadnienie fabularne – podkreśla wymowę danej sceny lub służy do budowy osobowości poszczególnych postaci.

Nie jestem do końca przekonany do tłumaczenia. Momentami dialogi są zbyt drętwe, nawet jak na manierę przyjętą przez Chaykina. Damy zwracające się do swoich partnerów per "tatku" brzmią po prostu głupio – prosta kalka z angielskiego "daddy" to nie był najlepszy pomysł. Trzeba jednak przyznać, że już okrzyk "Słodki Jezu z chujem w torcie!" wypada już całkiem zabawnie.

Black Kiss to nie jest lektura obowiązkowa. Nie każdemu ten komiks przypadnie do gustu (szczególnie odradza się go osobom wrażliwym). Jeśli jednak lubicie camp i rzeczy tanie aż do przesady, to album dostarczy wam dużo zabawy. Mi dostarczył. Mam więc nadzieję, że Planeta Komiksów nie poprzestanie na tym tytule i zdecyduje się na wydanie innych komiksów Chaykina – chętnie bym zobaczył w polskich księgarniach serię American Flagg lub American Century.

Black Kiss

Scenariusz: Howard Chaykin
Rysunek: Howard Chaykin
Tłumaczenie: Maria Lengren
Wydawnictwo: Planeta Komiksów
Rok wydania polskiego: 5/2016
Tytuł oryginalny: Black Kiss
Wydawca oryginalny: Vortex Comics
Rok wydania oryginału: 1988
Liczba stron: 136
Format: 175x265 mm
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788394347321
Wydanie: I
Cena z okładki: 59 zł


blog comments powered by Disqus