"Blame!" #1 - recenzja mangi


www.gildia.pl
Blame! - 1.
Dostępność: 1 tydzień
Cena: 53,50 zł 63,00 zł
dodaj do koszyka

Wszyscy umrzemy

Nihei ma tendencję do pogrywania sobie z czytelnikiem. Robił tak w Abarze, gdzie rekonstrukcję niedopowiedzeń fabularnych (a tych było wiele) zrzucił właśnie na nas. Nie inaczej postępuje w Blame!, niesamowitej opowieści o świecie, w kórym ludzie z ciała i kości to coś, czego nie ogląda się na co dzień. 

Gargantuiczna konstrukcja miasta-budynku o tysiącach kondygnacji mieści w sobie cały przekrój przyszłej, post-ludzkiej cywilizacji. Gdzieś w jej czeluściach wędruje Killy - dość niezwykły człowiek, o czym dowiadujemy się w trakcie lektury. Postawił sobie za cel odnalezienie osoby z genem terminala sieciowego, dzięki któremu może podłączyć się do sieci i - być może - porozumieć z Zarządcami.

Dalszy opis fabuły raczej mija się z celem - Nihei splata swoją historię ostrożnie i powoli, rozpędzając się dopiero pod koniec pierwszego tomu. Pierwsze rozdziały mangi przypominają raczej one shoty, pojedyncze historie, pokazujące świata Blame!. A ten jest, delikatnie mówiąc, fascynujący. Wielkie, puste przestrzenie oraz klaustrofobiczne klitki kolejnych poziomów, pojawiające się co jakiś czas roboty i maszyny budowlane sterowane przez programy napisane przez dawno już nieżyjących inżynierów; do tego wszechobecna cyborgizacja żywych organizmów - nie tylko ludzi. Pojawiają się na przykład “istoty krzemowe” - zapewne nowy gatunek hodowany w specjalnych kapsułach, możliwe że powstały w wyniku eksperymentów lub daleko posuniętej bioinżynierii. 

Dialogów w Blame! jest niewiele - kolejne kadry i strony to raczej milcząca podróż Killy’ego przez kondygnacje, starcia z dziwacznymi istotami, spotkania z szaleńcami, przypadkowe odnajdywanie ludzkich kolonii. Każda ze stron to małe dzieło sztuki komiksowej - lejąca się z rysunków czerń, ostre kontrasty oraz pozornie niedbała kreska składają się na interesującą całość. Nihei skupia się raczej na szczegółach technicznych: cyborgi, robotyczne ramiona, podnośniki czy elementy architektury zmuszają do oderwania się od lektury, żeby móc się po prostu poprzyglądać (w moim przypadku - z zachwytem). Postaci ludzi - w tym głównego bohatera - zwłaszcza na początku są traktowane nieco po macoszemu, co sami zauważycie.

Nie można nie wspomnieć o wydaniu. Mam to szczęście, że załapałam się na preorder - i dotarła do mnie wersja w twardej oprawie. Powiedzmy wprost: wygląda imponująco. Wydanie jest sporo większe od Mega Mangi czy powiększonych tomików, a standardowe wydania starszych mang są przy Blame! po prostu malutkie. Wersja w miękkiej oprawie ma takie same wymiary i też wygląda nieźle - sprawdziłam. Dzięki takiemu wydaniu możemy się naprawdę cieszyć ilustracjami w środku: są bardzo dobrej jakości, szczegółowe, pełne detali technicznych. Jeśli zależy wam na takich “pierdołach”, to tutaj nie będzie najmniejszego powodu, żeby się przyczepić. Tłumaczenie i edycja także są na wysokim poziomie - tu należy też podziękować naczelnemu tłumaczowi J.P.F., Pawłowi Dybale, za zamieszczone na końcu tomu notki i słowniczek.

Blame! to pozycja dla dorosłych fanów i komiksiarzy. Pięknie wydana, dość wymagająca w odbiorze, ze specyficzną kreską, która nie każdemu przypadnie do gustu. Osobiście polecam gorąco wszystkim tym, którzy lubują się w klimatach cyber- i biopunku, ambitniejszych pozycjach rodem z Neuromancera czy książek Grega Egana oraz komiksach zachodnich dla dojrzałego odbiorcy.

Blame! - 1

Scenariusz: Tsutomu Nihei
Rysunek: Tsutomu Nihei
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
Rok wydania polskiego: 4/2016
Liczba stron: 400
Format: B5
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offset
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 63,00 zł



blog comments powered by Disqus