Dysk, jako komiks - recenzja komiksu "Blask fantastyczny Terry'ego Pratchetta"

Autor: Mirosław Skrzydło
9 kwietnia 2009

Nie tak dawno temu miałem przyjemność recenzować drugą chronologicznie książkę Terry'ego Pratchetta, z popularnego cyklu fantasy "Świat Dysku", Blask fantastyczny. Jak zaznaczyłem jest to "wzorcowy przykład wyrafinowanej i mądrej literatury fantastycznej1", a książka przez zwariowane, często zupełnie niedorzeczne pomysły i barwne postacie "zyskuje komediowy wydźwięk2." Jak na tym wysokim poziomie prezentuje się komiksowa wersja książki tria - Scott Rockwell (adaptacja), Steven Ross i Joe Bennet (ilustracje)?

Znaczącą różnicą między komiksem, a książką jest pominięcie postaci podstępnego, rządnego władzy maga Trymona. Jest to zdecydowane osłabienie fabularne, ponieważ Trymon jest pełnokrwistym czarnym charakterem Blasku fantastycznego. Poza tym wystąpienie dzielnej wojowniczki Herreny Hennowłosej, zostaje ograniczone ledwie do kilku plansz.

Scott Rockwell pominął także kilka fenomenalnych dialogów Rincewinda z Dwukwiatem, m.in. kłótnię związaną z rasowym pochodzeniem napotkanego osobnika, która zostaje spłycona do minimum. Z tego też powodu komiks traci sporo książkowego humoru oraz niedorzecznej groteski.

Jeśli chodzi o rysunki, to nie zgadzam się z poglądami wielu osób, krytycznie odnoszącymi się do ilustracji Stevena Rossa. Rzeczywiście nie są one najwyższych lotów, ale znowu nie są takie tragiczne. Rysownik, który samodzielnie naszkicował wcześniejszy album Kolor magii, rzetelnie wywiązał się z przeniesienia Świata Dysku na plansze powieści graficznej. Nie ustrzegł się jednak kilku poważnych błędów: świetnie opisany przez Pratchetta "smakowity" dom wiedźmy ("Chatka była maleńka, pochylona i zdobiona jak haftowany obrus(...). Drzwi i wszystkie okiennice miały swoje kiście drewnianych winogron, otwory w kształcie półksiężyców...3") w komiksie prezentuje się niemrawo i przeciętnie. Widać, że artysta w wielu miejscach nie potrafił sprawnie przenieść magii książki na ilustracje.

Dokładnie w połowie opowieści miejsce Stevena Rossa, zajmuje Joe Bennet i jest to zmiana przełomowa dla całego albumu. Rysunki pana Benneta prezentują się o klasę lepiej, niż te stworzone przez pana Rossa (choć dalej nie można wystawić najwyższej oceny pracom nowego artysty, mając w pamięci rewelacyjne okładki autorstwa nieodżałowanego Josha Kirby). Na plus zasługują doskonałe mimiki twarzy bohaterów w pełni oddające ich uczucia, większa dynamiczność ilustracji, świetnie zaprezentowana kapłanka Bethan, trolle i goblin ze sklepu, który wygląda niczym, nieco podstarzały Zgredek z Harry'ego Pottera. In minus: szaty Rincewinda, które prezentują się jak podomka (sic!) oraz nieudolnie zilustrowani magowie z Niewidocznego Uniwersytetu, jakby żywcem wyjęci z Sierotki Marysi i 7 krasnoludków.

Komiksowa adaptacja Blasku fantastycznego Terry'ego Pratchetta to pozycja bardzo niespójną. Z jednej strony mamy do czynienia z wieloma świetnymi, godnymi bogatej wyobraźni angielskiego bajarza rysunkami, ładnym wydaniem (papier kredowy, feeria żywych kolorów). Z drugiej natomiast pominięto kilka, ważnych dla całej fabuły wątków, postaci, błyskotliwych dialogów i opisów. Do tego można dostrzec spore ubytki w warstwie humorystycznej. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić pozycji tróje z plusem.

 

1 "Fantasy w krzywym zwierciadle",
2 j. w.
3 Blask fantastyczny w przekładzie Piotra W. Cholewy, wyd. Prószyńscy i S-ka

Świat Dysku - 2 - Blask fantastyczny Terry'ego Pratchetta

Scenariusz: Scott Rockwell
Rysunek: Joe Bennet, Steven Ross
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Rok wydania polskiego: 10/2008
Tytuł oryginalny: The Light Fantastic
Wydawca oryginalny: Corgi
Rok wydania oryginału: 1992
Liczba stron: 128
Format: 165x235 mm
Oprawa: miękka
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-7469-861-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,00 zł


blog comments powered by Disqus