Recenzja komiksu "Blixa i Żorżeta" #1

Autor: Jax

Absolutnie się nie spodziewałem, że dokonam zakupu tego albumiku. Przeważnie szerokim łukiem omijam wszelkie oznaki komiksu undergroundowego. A takiego właśnie spodziewałem się w tym tomie: ze względu na autora, prosty rysunek, brak kolorów, wydawnictwo. I mimo, że te zewnętrzne cechy rzeczywiście taki undergroundowy charakter sugerują, to jednak treść jest już zupełnie inną bajką - o dziwo. Tak na marginesie: do kupna zachęcał mnie gorąco sprzedawca z warszawskiego Centrum Komiksu - nie dałem się namówić (choć jeszcze na jego rekomendacjach się nie zawiodłem), wówczas tomik ten dostałem gratis jako bonus do zakupów na ponad 100zł. No fajnie, ale i tak wciąż byłem sceptycznie nastawiony do lektury.

I czymże jest ten komiks, którego się tak bałem :) : otóż jest to zbiór krótkich historyjek (przeważnie 1-paskowych; choć niektóre ich zbiory stanowią całości) humorystycznych , których głównymi bohaterami są młodzi ludzie, w szczególności tytułowi Blixa i Żorżeta. Są one mocno osadzone w polskiej rzeczywistości, ale traktują też często o sprawach uniwersalnych. W zasadzie są to niemal historyjki obyczajowe, czasem o lekkim zabarwieniu filozoficznym.

Ten brak undergroundu w tych historyjkach ja odbieram w ten sposób, że historie te są bardzo pozytywne, ciepłe, mądre. Brak jest głupiego, bełkotliwego, anarchizującego i mało zrozumiałego dowcipu. W zasadzie mało jest też dowcipu abstrakcyjnego (jego najdobitniejszym przedstawicielem jest historia ostatnia, o samym autorze - Prosiaku). Nie ma też lansowania jakichś młodzieżowych ideologii, subkultur czy nurtów. A wręcz przeciwnie - mimo, że główni bohaterowie są jakoś tam zbliżeni do kręgów punkowych, właśnie pewne stereotypy tej subkultury (i innych modnych wśród młodzieży) zostają wykpione.

Pewne pozostałości undergroundu widać w wulgarnym języku niektórych historyjek (nielicznych) - ale mnie to zupełnie nie raziło, wydawało mi się bardzo naturalne (a jestem bardzo wyczulony na sztuczne używanie przekleństw, po to tylko aby nimi epatować).

Rysunek jest prosty (bardzo prosty) i czarno-biały. Na szczęście nie jest nieudolny i o dziwo nie przeszkadzał mi w lekturze (choć przeważnie nie trawię takiego undergroundowego stylu) a nawet sprawiał wrażenie, że pasuje do treści i nieźle się z nią komponuje. Fajnie wygląda Żorżeta - niby to tylko kilka prostych kresek, ale ma w sobie to coś ;)

Komiks zdecydowanie polecam, z kilku powodów: fajnego, trafionego humoru, mądrości i dojrzałości przedstawianych historii oraz z powodu ciepła i generalnie niezwykle pozytywnego klimatu, który bije od tego komiksu. Przy standardowym, humorystycznym stylu rysunku, kolorach i dużym formacie, to mógłby być prawdziwy hit. Szkoda, że takie pozycje nie przebijają się do dużych polskch wydawnictw, bo stanowiłyby nie mniejszy przebój niż np. znakomity skądinąd Titeuf - choć omawiany komiks jest z pewnością nieco inny w charakterze niż sztandarowe, klasyczne pozycje humorystyczne z Zachodu. Ale to absolutnie nie umniejsza jego wartości. Wręcz przeciwnie - wyróżnia się on w sposób pozytywny.

Blixa i Żorżeta - 1

Scenariusz: Krzysztof Owedyk
Rysunek: Krzysztof Owedyk
Wydawnictwo: Pasażer
Rok wydania polskiego: 1999
Liczba stron: 30
Format: A5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
ISBN: 83-910751-2-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 5 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus