Nic tu nie wróży happy endu - recenzja 1. tomu mangi "Blue Heaven"


www.gildia.pl
Blue Heaven - 1.
Dostępność: 24h
Cena: 17,30 zł 25,20 zł
dodaj do koszyka

Tsutomu Takahashi to autor znany z dość mrocznych gustów. Jego kariera rozpoczęła się dzięki popularnej skądinąd mandze Skyhigh. Opisywał w niej kolejnych bohaterów, w obliczu śmierci stających przed wyborem: odejść do nieba, pozostać na ziemi jako duch lub zabić kogoś i trafić do piekła. Lżejsze komiksy Takahashiego, jak chociażby Sidooh, także potrafiły nieźle sponiewierać czytelnika. Wydane w Polsce w zeszłym roku Blue Heaven to seria, którą mangaka stworzył pomiędzy Skyhigh i jego kontynuacjami, w 2002 roku. Dlatego widać w niej jeszcze dość niepewną, chociaż charakterystyczną kreskę oraz pewne fabularne niedociągnięcia.

Tytułowy Blue Heaven to największy na świecie turystyczny liniowiec, niezwykle luksusowy, ekskluzywny i w sumie samowystarczalny – miasto w mieście. Krąży po nim tysiąc dwustu pasażerów, liczna załoga, nastawiony na zysk właściciel – a wszystko to na samym środku oceanu. Pewnego wieczoru załoga dostrzegła sygnał SOS wysłany przez niewielki kuter. Po krótkiej przepychance decydują się wyruszyć z akcją ratunkową. Na pokładzie – opuszczonym i zlanym krwią – znajdują wycieńczonego, ale zdrowego młodego mężczyznę oraz jego zamkniętego w skrzyni, przerażonego do granic obłędu kompana. Okazuje się, że młody pasażer – nazywany przez towarzysza Demonem – jest wyjątkowo niebezpieczny.

Jeśli, drogi czytelniku, szukałeś wśród oferowanych na polskim rynku mang dobrego thrillera, to już znalazłeś. Pierwszy tom Blue Heaven wprowadza nas w opowieść o próbie przetrwania w przestrzeni, z której nie można uciec, a w której szaleje dzika bestia. Najpierw poznajemy bohaterów – zdaje się, że sympatyczny szef ochrony stanie się naszym przewodnikiem po liniowcu – przez co zawiązanie akcji trochę trwa, warto jednak poczekać. Demon okazuje się dość standardowym dla tego gatunku czarnym charakterem: zdeterminowanym, silnym, sprytnym i psychopatycznym. Trzeba przyznać, że Takahashi świetnie go poprowadził, przez co nie mamy wrażenia przerysowanego (jak w filmach o Bondzie) mordercy. To wielki plus. Niesamowicie klimatycznie wprowadził również tajemniczego, zdeformowanego miliardera o sadystycznych zapędach i jego trzech synalków. Ten wątek ma potencjał na ciekawe rozwinięcie – zobaczymy.

Może zastanawiać, dlaczego już w pierwszym z trzech tomów załoga Blue Heaven nie poinformowała straży przybrzeżnej lub nie wezwała pomocy, gdy tylko Demon uciekł z izolatki. Tłumaczenie, że właściciel statku nie chce robić zamieszania, nie jest przekonujące. To chyba największy fabularny zgrzyt w Blue Heaven.

Kreska – chociaż miejscami niedopracowana – świetnie pasuje do klimatu historii. Dość surowa, czasem przypominająca szkic, dobrze oddaje atmosferę zagrożenia, mroczny setting całości. Czerń nie leje się z kadrów, jak to bywa przy okazji horrorów, jak choćby w 6000 – ale też nie mamy tu do czynienia z siłami nadprzyrodzonymi i zapomnianymi, krwiożerczymi bogami. Jest za to bardziej „brudno”, jakby mangaka nie przykładał specjalnej wagi do dopracowania kadrów. Może się to podobać lub nie – ale na pewno dobrze współgra z wydarzeniami.

Polskie wydanie jest naprawdę ładne, edycyjnie – nie widać błędów. Powiększony format, obwoluta, kolorowe strony sprawiają, że z pewnością będzie się dobrze prezentować na półce, a i czytanie jest o wiele przyjemniejsze na większej planszy. J.P.F. wykonał tu dobrą robotę.

Podsumowując – jest co czytać. Warto zainwestować w Blue Heaven – fabularnie i graficznie jest naprawdę dobre, wydane w atrakcyjnej formie, a poza tym zamyka się w trzech tomach. Pierwszy jest obiecujący. Dla wielbicieli cięższych klimatów – must have

Blue Heaven - 1

Scenariusz: Tsutomu Takahashi
Rysunek: Tsutomu Takahashi
Wydawnictwo: JPF - Japonica Polonica Fantastica
Rok wydania polskiego: 4/2014
Liczba stron: 200
Format: A5
Oprawa: miękka w obwolucie
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b. + kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788374713979
Wydanie: I
Cena z okładki: 25,20 zł



blog comments powered by Disqus