Koniec niewinności – recenzja komiksu "Nie przebaczaj"

Autor: Oliwia Ziębińska
Korekta: Jerzy Łanuszewski
15 lipca 2015

Warszawa, lata dwudzieste ubiegłego wieku. Eustachy, ranny i słaby, wraca z wojny do domu. Czekają na niego: żona, syn i ...ubóstwo. Rodzina ucieka do rodzinnego majątku na kresach wschodnich. Tak zaczyna się album Nie przebaczaj, autorstwa Kuby Ryszkiewicza i Marianny Strychowskiej. Komiks miał być w zamyśle scenarzysty filmem, ale Ryszkiewicz (laureat ScriptFiesty 2013) uznał, że ten nie powstanie nigdy, jak twierdził, z powodu zbyt dużych wymagań finansowych. W kwestii formalnej Nie przebaczaj to niemal teatr telewizji (skąd więc obawa o duży budżet?). Akcja rozgrywa się (pomijając pierwsze strony) w dwóch miejscach, a ściślej w dwóch domach.  Jak w greckim teatrze – jedność czasu, miejsca i akcji, plus wspaniałe, pełne czerni rysunki Strychowskiej, sprawiają, że ogarnia nas poczucie duchoty. Efekt klaustrofobii pogłębiony jest faktem wiszącego nad rodziną Eustachego fatum. Bohaterowie nie mają dokąd uciec, ich los jest z góry przesądzony. Kolejne wydarzenia przytłaczają nieuchronnością, coraz większą skalą okrucieńtwa i rozwiewają złudne, wyuczone filmami z Hollywood oczekiwanie na happy end.

Autorzy inspirowali się ponoć filmami Tarantino oraz westernami. Tarantino tu niewiele, na pewno nie ma tu jego słynnych, nie dających się podrobić, dialogów. Wypowiedzi bohaterów są skromne i zdawkowe, ale dobrze wyważone. Jeśli jest tu coś z estetyki twórcy Pulp Fiction, to możliwe, że ujawni się w kolejnej części. Bliżej Nie przebaczaj do westernu, zwłaszcza do Bez przebaczenia (tytuł podobny). Tak jak w filmie Eastwooda, u Ryszkiewicza wiele jest niemoralnego, okrutnego zła. Dobro przegrywa w selekcji naturalnej. Zostaje tylko przemoc.

Póki co wszystkie postaci i wydarzenia posłużyły jedynie do konstruowania sylwetki głównego bohatera – Tadeusza, syna Eustachego. Widzimy jak dorasta, jak zostaje świadkiem mordu i okrucieństwa. Teraz pozostaje czekać, aby zobaczyć w co się przeobrazi. Czy będzie to kolejny Punisher, Czarna Mamba (Kill Bill), Matylda (Leon zawodowiec), V (V jak vendetta) czy Bill (Bez przebaczenia)?

Ryszkiewicz z pomocą bardzo utalentowanej Strychowskiej zbudował komiks-wstęp do części kolejnej. Zabieg dość karkołomny, ponieważ wielu czytelników może nie zdecydować się na zakup albumu, który jest zaledwie prologiem. Mi ten pomysł przypadł do gustu - wręcz oczekuję w tomie drugim rozwinięcia, a epilogu w części trzeciej. Jeśli mogę coś zasugerować autorom, to radziłabym przyspieszyć tempo, bo tarantinowskie długie sceny nie są tym samym w filmie i w komiksie. Nie do końca rozumiem obawy o ewentualne skojarzenie tej historii z prawdziwą. Notka na okładce informująca, że postaci są fikcyjne, jest naprawdę zbędna.

Chętnie sięgnę po kolejny album. Jedno jest pewne – tradycyjnego szczęśliwego zakończenia nie będzie.

Nie przebaczaj - 1

Scenariusz: Kuba Ryszkiewicz
Rysunek: Marianna Strychowska
Rok wydania polskiego: 5/2015
Liczba stron: 80
Format: 160x230 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 28 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus