"Chew. Przepisy rodzinne" – recenzja komiksu

Autor: Jerzy Łanuszewski
16 kwietnia 2018

www.gildia.pl
Chew - 8 - Przepisy rodzinne.
Dostępność: 24h
Cena: 44,00 zł 49,00 zł
dodaj do koszyka

Długi mroczny podwieczorek dusz

Seria Chew, pisana przez Johna Laymana i rysowana przez Roba Guillory’ego to absurdalna mieszkanka weird fiction, sensacji, kryminału, torii spiskowych, historii szpiegowskich i komedii. Cała fabuła obraca się wokół jedzenie oraz supermocy z nim związanych. Dlatego nikogo chyba już nie zdziwi, że w tym albumie główny bohater będzie musiał zjeść palec swojej siostry, by nawiązać z nią kontakt i dowiedzieć się jak pokonać Wampira.

Na miękko. Bardziej kuriozoalne akcje się zdarzały. Layman to wariat i pisze po wariacku. Bez przerwy atakuje czytelników absurdem w dużym stężeniu, który jednak, w ramach świata przedstawionego, ma jakiś sens. A przynajmniej jego pozory. Póki co wychodzi mu to bardzo dobrze, scenarzysta zręcznie żongluje wszystkimi wątkami i jeszcze się przy tym nie wykopyrtnął. A to już ósmy tom. Do wielkiego (oby) finału zostały zaledwie cztery albumy.

Cykl Laymana i Guillory’ego czyta się bardzo przyjemnie, to taka seria, która konsekwentnie się rozwija, z każdym rozdziałem zagęszczając narrację. Niespodziewane zwroty akcji, powracające wątki, retrospekcje, zdrady, sojusze – to wszystko buduje atmosferę radosnego (ale jak najbardziej kontrolowanego) chaosu. Tak jest też w Przepisach rodzinnych. Tym razem dostajemy kosmiczne jazdy, halucynacje, więzienie dla przestępców dysponujących jedzeniowymi mocami, kolejne sekrety rodziny Chu, przegięte przestępstwa oraz wiele innych atrakcji. Czyli nie ma większych niespodzianek, ale nie ma też i nudy. Scenarzysta jednocześnie prowadzi sensacyjną intrygę i zasypuje czytelnika stosem absurdalnych żartów. W jakiś niepojęty sposób mu to wychodzi – wciąż zawieszam niewiarę, śledzę akcję, a przy tym rechoczę z żartów (które, trzeba przyznać, nie zawsze są najwyższych lotów).

Guillory wtóruje Laymanowi w jego szaleństwach. Artysta operuje kreską kanciastą, karykaturalną – postaci są przerysowane, a ich ruchy oraz mimika wyolbrzymione. Wszystko znajduje się w ciągłym ruchu, nawet bardziej statyczne kadry zdają się kipieć energią, która lada chwila się uwolni. I to działa – ta przesada robi tutaj niezłą robotę. Widać, że obaj twórcy nieźle się rozumieją - w innym duecie seria mogłaby nie być tak udana.

Chew w dalszym ciągu bawi. Ósma część nie ustępuje wcześniejszym tomom i dostarcza odpowiednią porcję rozrywki. Czekam niecierpliwie na kolejne odsłony. Nie chcę jednak przekonywać, że to komiks dla każdego. Nie, cykl jest na tyle specyficzny, że nie wszystkim przypadnie do gustu. Dla niektórych może być zbyt obrzydliwy, dla innych zbyt pokręcony, jeszcze innym nie przypasuje rozbuchany, "graficiarski" styl Guillory’ego – ale ci, którzy cenią sobie absurdalny i czarny humor, powinni przynajmniej spróbować.

Chew - 8 - Przepisy rodzinne

Scenariusz: John Layman
Rysunek: Rob Guillory
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 2/2018
Tytuł oryginalny: Chew: Family Recipes
Wydawca oryginalny: Image Comics
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 120
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788365938077
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł


blog comments powered by Disqus