Zabójczo śmieszne! - recenzja komiksu "Człowiek-Paroovka vs. Grand banda"

Autor: Mirosław Skrzydło
16 kwietnia 2012

Marek Lachowicz już kilka lat temu odkrył przepis na komiks humorystyczny najwyższych lotów. Stworzył całą gamę karykaturalnych postaci, wśród których prym wiedzie rezolutny Człowiek Paroovka, proste opowieści skrzące od absurdalnych sytuacji i gagów sytuacyjnych oraz paradoksy współczesności zaprezentowane w krzywym zwierciadle. W 2006 roku Kultura Gniewu uraczyła nas pierwszym albumem wspomnianego już Człowieka Paroovki, któremu asystują piekielne seniorki - Mirka i Kazia. To z całą pewnością jeden z najzabawniejszych krótkich polskich albumów wydanych w tym milenium.

Komiks podzielony jest na dwie równe części i opatrzony w dwie błyskotliwe okładki. Trzeba podkreślić, iż zwieńczeniem obu opowiastek jest ilustracja przedstawiająca kulę ziemską uwięzioną w reklamówce. Rysunek ten stanowi sprawne zamknięcie noweli z Człowiekiem Paroovką oraz opowieści o upiornych staruszkach i podkreśla kunszt pisarski twórcy rozbrajającego Gangu Wąsaczy.

Człowiek Paroovka to humanoidalny konglomerat mięsnych pyszności o całkowicie białych oczach i szczerym uśmiechu urodzonego kawalarza. Jak na nietypowego superbohatera przystało, Człowiek Paroovka musi zmagać się z wachlarzem barwnych złoczyńców. W pierwszym albumie stanie w szranki z: morskim monstrum ukrywającym się pod postacią pulchnej kucharki, Erikiem - Człowiekiem Komórką, który pragnie zamienić cały świat w Skandynawię (Ikea, klocki Lego, szwedzkie klopsiki w każdym domu) oraz Człowiekiem Grzybem zarażającym stopy przypadkowych biedaków grzybicą (sic!). Jak zatem widać cała konwencja historii  jest równie absurdalna, jak łepski chudzielec o pomarańczowej skórze.

Grand banda, czyli przygód kilka szatańskich seniorek to humor sytuacyjny podobnego sortu, co niezastąpiony Paroovka. W ciągu pozbawionych słów opowiastek, Mirka i Kazia, wykazując się niezwykłą przebiegłością, okradają chwilę wcześniej wybrane osoby. Wszystko po to, aby zdobyć zwyczajne przedmioty, choćby wiertło górnika potrzebne do przyrządzenia truskawkowego kefiru, czy globus uroczej pogodynki, zastępujący ten wcześniej stłuczony przez niezdarnego kicię. Jeśli pamiętacie skecz Monty Pythona "O piekielnych staruszkach" to wiecie z czym mamy tutaj do czynienia.

Marek Lachowicz w przeciągu kilku ostatnich lat wykreował wiele zniewalających postaci, z których Człowiek Paroovka wydaje się być najbardziej dopracowany. Jakby było pięknie, gdyby kiedyś pokusił się o zekranizowanie jego przygód, podobnie jak uczynili to twórcy Jeża Jerzego. Obecnie pozostaje nam cieszyć się wydanymi przez niego albumami i powracać do nich, za każdym razem, gdy dopadają nas smutki. Do czego gorąco wszystkich zachęcam!

Ocena: 8/10

P.S. od Redakcji: Niedawno Kultura Gniewu pochwaliła się na swoim blogu, że Marek Lachowicz dostarczył im nowy album z przygodami Człowieka Paroovki! Tak nas to zainspirowało, że nie mogliśmy się oprzeć przypomnieniu Wam pierwszego komiksu, który warto poznać zanim ukaże się tegoroczna produkcja, a w niej również Gang Wąsaczy i Grand Banda!

Człowiek-Paroovka - 1 - vs. Grand banda

Scenariusz: Marek Lachowicz
Rysunek: Marek Lachowicz
Kolor: Tomasz "TJFK" Kuczma
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Rok wydania polskiego: 3/2006
Liczba stron: 52
Format: B5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN: 83-921407-8-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,80 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus