"Dawny komiks polski: Warszawa w roku 2025. Pan Hilary i jego przygody" - recenzja komiksu

Autor: Tomasz Nowak
2 sierpnia 2013

Gdzie nawet pamięć z trudem sięga

Sięganie wstecz to zawsze akt odwagi wydawcy, zwłaszcza do publikacji z dzisiejszej perspektywy niszowych (chociaż kiedyś masowych...). Dlatego tym bardziej należy przyklasnąć inicjatywie Wydawnictwa Komiksowego, serii Dawny komiks polski, mającej prezentować wyciągnięte z głębin niepamięci "filmy rysunkowe", głównie ze starej prasy. Wszystko podbudowane komentarzem nieocenionego w tym względzie Adama Ruska.

Na pierwszy ogień poszła drukowana na przełomie lat 1924-25 w "Szczutku" Warszawa w roku 2025. Narysowana przez Aleksandra Świdwińskiego do scenariusza własnego i Benedykta Hertza to rodzaj futurystycznej fantastyki. Mieszkający w stolicy w 1925 roku Piotr zostaje zwolniony z pracy. W "Czerwoniaku" ("Kurierze Czerwonym") znajduje informację o gazie usypiającym na sto lat. Postanawia wraz z małżonką skorzystać z tej możliwości. Kiedy się obudzą trafią do miasta opanowanego przez... Chińczyków!

Skupiona bardziej na postaciach i zdarzeniach opowieść nie prezentuje jakiejś porywającej wizji przyszłości. Co jednak ciekawsze ukazuje pewien wątek, słabo znany w polskiej kulturze, zwany "żółtym zagrożeniem". Termin ten stanowił synonim dość powszechnego, pod koniec XIX w. przekonania, iż masowa wówczas migracja chińskich robotników zaleje świat Zachodu. Jak się okazuje w Polsce także powstawały utwory wyrastające z tego samego pnia, co choćby seria Fu Manchu Saxa Rohmera! A kto zresztą wie, czy Świdwiński i Hertz nie mieli racji? Bo obecnie to czy w 2025 roku w Warszawie będą rządzić Chińczycy, to zupełnie inna sprawa...

Historia druga rodem z "Tygodnika Ilustrowanego", to starszy o cztery lata, Pan Hilary i jego przygody ze scenariuszem Antoniego Bogusławskiego oraz rysunkami Kamila Mackiewicza. Autorzy nabijają się na całego, aczkolwiek z pewnym smutkiem, z biznesowej nieporadności rodzimego "tęgiego szlachcica", który, uwiedziony łatwo zyskanym pieniądzem, nie potrafi powstrzymać swego "szlacheckiego gestu" właśnie. I to w ostateczności prowadzi go do zguby.

Obie opowieści nasycone są potężną dawką realiów z epoki. Dlatego lektura, choć zrozumiała bez ich znajomości, traciłaby wiele ze swej wieloznaczności. Na szczęście wydawca zadbał o odpowiednie przypisy i objaśnienia. Warto wszelako za pewnymi wątkami poszperać trochę głębiej, na własną rękę, co niewątpliwie podniesie atrakcyjność odniesień. Zwróci ponadto uwagę na pewną ważną rzecz. Kto tak odważnie potrafiłby nawiązywać dziś do sytuacji politycznej czy konkretnych osób tzw. establishmentu (obecnie: celebrytów)? W niegdysiejszym świecie było to norma.

Trudno napisać "recenzję" z komiksu wydanego pół wieku temu. Owszem, można odnieść się do prawideł gatunku, czasów, strony formalnej, itp., ale czy naprawdę, po upływie pięciu dekad, to jest najistotniejsze? Raczej nie. Najważniejsze jest to, że możemy do tych historii teraz łatwo sięgnąć, poznać je w całości, a nie tylko z tytułów czy pojedynczych, przedrukowanych to tu, to tam pasków. Uzupełnić swą wiedzę, poszerzyć znajomość historii, zrozumieć, że (nawet:) w przypadku komiksu nie wisi ona w próżni. A że to bardziej lektura dla koneserów? To oczywiste.

Dawny komiks polski - 1 - Warszawa w roku 2025. Pan Hilary i jego przygody

Redaktor naczelny: Adam Rusek
Scenariusz: Antoni Bogusławski, Benedykt Hertz, Aleksander Świdwiński
Rysunek: Kamil Mackiewicz, Aleksander Świdwiński
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Rok wydania polskiego: 4/2013
Liczba stron: 56
Format: 210x280 mm
Oprawa: miękka
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-936037-2-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus