"Bo nigdy dość się nie umiera" - recenzja komiksu "Daytripper. Dzień po dniu"

Autor: Aleksander Krukowski
2 kwietnia 2014

Krąży taka obiegowa wiedza, że w chwili śmierci całe życie przebiega umierającemu przed oczyma. To dość dziwne stwierdzenie, zważywszy na wątpliwość relacji nieboszczyków. Być może jednak chcielibyśmy, aby tak się działo, i to życzenie projektujemy w takiej formie. Ciężko jednak wyobrazić sobie całe życie w jednej chwili.

Daytripper w pewien sposób rozwija i aktualizuje mit powtórzenia życia w śmierci. Główny bohater komiksu, Bras de Oliva Domingos, umiera w nim wiele razy. Nie jest jednak nieśmiertelny, nie odradza się też w nowych wcieleniach. Każdy rozdział traktuje za to o końcowych chwilach życia Brasa, następny zaś toczy się tak, jakby wcale go nie zakończył. Poszczególne rozdziały unieważniają poprzednią śmierć, zachowując jednak nowe zdarzenia fabularne: Bras jest synem sławnego pisarza, przyszedł na świat w dziwnych okolicznościach, pracuje w gazecie jako autor nekrologów ale z czasem odkrywa własny talent pisarski i również odnosi sukces jako literat. Zakochuje się, żeni, płodzi syna. Oczywiście tylko w niektórych wersjach swego życia, w innych umiera na długo przed poznaniem przyszłej żony.

Czytelnik doskonale wie, że pod koniec rozdziału Bras znów umrze, i że pojawi się cudownie na kolejnych stronach. Ta świadomość pozwala pogodzić się ze śmiercią, która nie jest końcem a bardziej szansą na nowy początek. Jednak wymowa Daytrippera nie ma tak metafizycznego charakteru. Fabio Moon i Gabriel Ba wcale nie przekonują nas, że śmierć nie jest kresem, że istnieje coś "po drugiej stronie" czy że będziemy przeżywać nasze życie wiele razy, w różnych wariantach. Przeciwnie, pozostawiając na boku tego typu rozważania, autorzy zwracają naszą uwagę na kwestię życia doczesnego. Prowadzą nas przez inicjację w śmierć po to tylko, byśmy mogli właściwie docenić życie.

Żadna śmierć Brasa nie jest prawdziwsza od innych. Ale praktycznie wszystkie są niespodziewane. Bohater nie ma czasu, by przygotować się na własną śmierć, choć ciężko stwierdzić, że na to doświadczenie w ogóle można się przygotować. Nie ważne, czy żyje 33 lata, 38 czy 41. Śmierć przychodzi niezapowiedziana. Zdarza się, że nawet jej nie widzimy, że dowiadujemy się o niej wtedy, kiedy dowiadują się bliscy bohatera. Gdy tylko zaczynamy się orientować w strukturze komiksu, wiemy, że bohater zginie, ale autorzy zawsze chowają dla nas jakąś niespodziankę, by po raz kolejny wywołać zaskoczenie. Daytripper zwraca naszą uwagę na krótkość życia, na niemożność zaplanowania swojej biografii. Bo nigdy nie wiemy, czy wciąż tkwimy we wstępie, w początkowych czy końcowych rozdziałach, a może to już podziękowania?

W obrębie tych mocnych, egzystencjalnych rozważań nie zostajemy jednak bez odpowiedzi. Z komiksu wyłania się dość znana maksyma, że warto żyć dla kilku pięknych chwil. Być może to one są w stanie reprezentować nasze życie w chwili śmierci. Tak czy inaczej, choć nie można planować biografii, można z pewnością pozwolić sobie na zachwyt chwilą. Ta nieco buddyjska w duchu koncepcja nieprzywiązania do życia i głębokiego zakorzenienia w chwili ma w Daytripperze dwa wydania. Pierwsze to chwile prawdziwie doniosłe, jak pierwsze spojrzenie ukochanej osoby. Drugie to chwile prostych przyjemności, jak filiżanka dobrej kawy czy papieros. Oba pozwalają nam znosić egzystencję, to znaczy zapomnieć o nieuchronnej śmierci i rozkoszować się życiem.

Daytripper to poważny komiks. Miejscami wzruszający. Zaskakujący. Poruszający. I bardzo, ale to bardzo inspirujący. Przypomniawszy sobie o krótkości życia i niespodziewanym charakterze śmierci, czytelnik nie ma innego wyjścia, jak tylko odczuć niepohamowany głód życia. Na lekturze komiksu spędzimy pewnie około dwóch godzin. Ale po tym czasie wpadniemy w nastrój, który pozwoli na pełniejsze korzystanie z tego, co świat ma nam do zaoferowania. U niektórych nastrój ten może potrwać dzień, u innych tydzień. Myślę jednak, że właśnie z tego powodu warto będzie wracać do tej lektury.

Daytripper - Dzień po dniu

Scenariusz: Gabriel Bá, Fábio Moon
Rysunek: Fábio Moon
Kolor: Dave Stewart
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 10/2012
Tytuł oryginalny: Daytripper
Wydawca oryginalny: DC Comics – Vertigo
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 256
Format: 175x235 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61319-32-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 119 zł


blog comments powered by Disqus