"Deadpool - Classic, tom 1" - recenzja komiksu

Autor: Aleksander Krukowski
13 grudnia 2017

www.gildia.pl
Deadpool - Classic, tom 1.
Dostępność: 24h
Cena: 62,90 zł 89,99 zł
dodaj do koszyka

Klasyczne rozterki

Wyrażenie opinii na temat pierwszego tomu Deadpool Classic to jedno z cięższych zadań, jakie stanęły przede mną w ramach recenzowania komiksów od dłuższego czasu. Rodzą się we mnie bardzo różne odczucia wobec tego tomu i nie potrafię zdecydować się na jednoznaczną ocenę. Pozwólcie zatem, że zacznę od opisania jego zawartości a następnie przedstawię dwa różne stanowiska, które podzielam jednocześnie, niczym niespełna rozumu bohater w czerwonym trykocie... ;)

Deadpool Classic zbiera dość stare już komiksy z tytułowym mutantem w roli głównej. W zasadzie to najstarsze z możliwych, bo choć pochodzą z lat 90., co dla wydawcy działającego od lat 30. (!!!) nie jest znowu tak daleką przeszłością, to dokumentują pierwsze pojawienia się Deadpoola. I tym sposobem mamy tu jeden zeszyt (#98) z serii New Mutants, w którym Deadpool pojawia się po raz pierwszy (z 1991 roku). Dostajemy tylko fragment historii, więc większość wątków pozostaje nierozwiązana. Deadpool pojawia się w bazie mutantów dowodzonych przez Cable'a, by na zlecenie Tollivera pozbawić ich przywódcy. Misja się nie udaje i wszystko kończy się cokolwiek zabawnie.

Dalej mamy dwie mini serie: Goniąc w kółko (1993) i Grzechy przeszłości (1997), każda składająca się oryginalnie z czterech zeszytów. Goniąc w kółko było pierwszą historią koncentrującą się na osobie Wade'a Wilsona, choć trzeba przyznać, że w tamtym okresie "cywilny" aspekt tej postaci był rzadko rozwijany. W każdym razie wracamy tu do wspomnianego w pierwszym zeszycie Tollivera a konkretniej: do jego testamentu, którego lokalizacja i treść nie są znane, wiadomo tylko, że kto go odnajdzie, posiądzie bardzo potężną broń. Ponieważ Tolliver dowodził wieloma najemnymi mutantami, pogoń za testamentem przypomina wyścig śmierci. Grzechy przeszłości zestawiają nietypowy duet - Deadpoola i Banshee, wspierany przez córkę tego drugiego, Siryn. Zmierzą się między innymi z Czarnym Tomem i Juggernautem, wikłając w relacje Banshee z Interpolem. Całość dopełnia pierwszy numer Deadpoola z 1997 roku, czyli początek własnej regularnej serii najemnika z nawijką.

Pod względem fabularnym komiksy zebrane w Deadpool Classic #1 są słabe. Pomijając fragmentaryczność pojedynczych zeszytów, mini serie nie są szczególnie ciekawe. Historie tam opowiedziane wydają się tylko pretekstem do włączenia kolejnych postaci i ukazania potyczek z ich udziałem. Jest to o tyle słabsze rozwiązanie, że te postaci - popularne zapewne w USA lat 90. - dla współczesnego polskiego czytelnika mogą być nieco enigmatyczne. Część mieliśmy okazję widzieć na kartach innych komiksów, ekranach kin czy telewizorów, ale duża część postaci będzie nowa, a jak w przypadku tego typu komiksów bywa - ich pojawienie się jedynie epizodyczne.

Humor trzyma się Deadpoola od początku, jednak nie bawi on jeszcze tak bardzo. Częściowo dlatego, że opiera się na aluzjach do popkultury sprzed 20 lat, a 20 lat dla popkultury to wieczność. Więc i ten aspekt traci na zrozumiałości. Nie ma tu jeszcze elementów narracji postmodernistycznej, za którą osobiście uwielbiam Deadpoola, rozwinęła się ona później, czego akurat można było się spodziewać. Pod względem graficznym komiks pozostaje daleko w tyle za współczesnymi produkcjami. Proporcje postaci dalekie są od realizmu a ich przerośnięta muskulatura przy niektórych ujęciach prezentuje się gargantuicznie. Ekspresja jest przerysowana, co pasuje tylko do głównego bohatera. Tła zostają pozbawione szczegółów i całość prezentuje się ubogo.

Musimy jednak pamiętać, że to stare komiksy. Zestawione ze współczesnymi produkcjami muszą wydawać się archaiczne. To tylko dobrze świadczy o współczesnych produkcjach, które wyraźnie poszły do przodu pod różnymi względami. Wydaje mi się, że celem Deadpool Classic nie jest zadziwienie odbiorcy komiksem doskonałej jakości, czy to fabularnej czy artystycznej. Chodzi o coś innego, o materiał archiwalny. Stąd decyzja o zamieszczeniu jednego zeszytu z serii New Mutants i pierwszego zeszytu solowego Deadpoola. To także wgląd w sposób, w jaki robiono komiksy w latach 90. Ich braki nie mają znaczenia, bo pojawiają się tylko w odniesieniu do nowych tytułów. Komiksy z Deadpoolem nie odstają bowiem jakościowo od innych tytułów z tamtych lat - zarówno Marvela jak i DC. Jeśli macie powyżej trzydziestki, może kupowaliście w kioskach zeszyty, których wysyp obserwowaliśmy po transformacji systemowej. To były właśnie takie komiksy. I nie było wśród nich Deadpoola, bo polscy wydawcy jakoś pomijali tego bohatera. Ta seria pozwala nadrobić zaległości. Dla jednych będzie więc słaba, dla innych po prostu nostalgiczna.

Deadpool - Classic, tom 1

Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 2/2017
Tytuł oryginalny: Deadpool Classic Vol. 1
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 252
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328118560
Wydanie: I
Cena z okładki: 89,99 zł


blog comments powered by Disqus