"Durango. Krok do piekła" – recenzja komiksu

Autor: Mirosław Skrzydło
6 lutego 2018

Twarde negocjacje

Po ośmiu latach przerwy, w 2006 roku belgijski artysta komiksowy, Yves Swolfs postanowił wrócić do swego słynnego cyklu o samotnym rewolwerowcu, zwanym Durango. Tym razem utalentowany twórca skupił się wyłącznie na warstwie fabularnej. Ilustracje w recenzowanym tomie są natomiast autorstwa francuskiego rysownika, Thierry’ego Giroda. Nowe perypetie urodzonego awanturnika zapowiadają się nad wyraz obiecująco.

Fabuła czternastego tomu Durango, o jakże intrygującym tytule Krok do piekła, przenosi nas do kolejnego górniczego miasteczka, w którym życie podporządkowane jest dobrze funkcjonującej kopalni. Jej właścicielem jest poczciwy, acz nastawiony na spore zyski Henry Gainsworth. Błogą egzystencję Henry’ego, jego pięknej żony Helen i małoletniego syna, mąci banda złoczyńców przybywająca do małej mieściny. Cel ich najazdu jest jasny – bogaty mężczyzna ma sprzedać im swe ziemie za śmiesznie niską cenę. Bandą oprychów dowodzi bezwzględny Lance Harlan, który wszystkimi możliwymi sposobami zmusi potentata do oddania, przynoszącego dobrobyt zakładu górniczego. Posunie się przy tym do najbardziej niehonorowych czynów, łącznie ze zestrzeleniem z głowy przerażonego Tommy’ego jabłka czy podłożeniem ładunków wybuchowych w kopalni.

Dosłownie w tym samym momencie w miasteczku pojawia się małomówny strzelec wyborowy. Protagonistą opowieści kieruje żądza krwawej zemsty na Harlanie i jego bandzie, a powód jego gonitwy za zbirami poznamy w trakcie lektury rzeczonego albumu. Ważne miejsce w owym tomie zajmują reminiscencje Durango, a także wydarzenia mające miejsce we wcześniejszych historiach (związane z epizodem rozgrywającym się w Nortonville). Swoją rolę ma również do odegrania tamtejszy szeryf, który mimo słabych umiejętności nie ulegnie bandzie Harlana.

Niestety, powrót po latach do ciekawie skonstruowanej serii okazał się niezbyt efektowny. Główną bolączką Kroku do piekła jest schematyczne ukazanie postaci. Otrzymujemy zatem: urodziwą kobietę w opałach, niestrudzonego stróża prawa, samotnego strzelca, jednowymiarowych złoczyńców oraz sadystycznego zabójcę. Oś fabularna jest niezbyt skomplikowana, twisty zbyt przewidywalne, a dialogi pomiędzy postaciami wyzute z emocji oraz nudne.

Sprawę ratują ciekawe ilustracje Giroda. Francuz, podobnie jak wcześniej Swolfs, dobrze oddał wygląd rewolwerowców oraz ranczerów, zgodne z epoką bronie, stroje oraz wystrój domostw. Jego kreska jest jeszcze bardziej precyzyjna niż Belga, a sceny walki dynamiczne i emocjonalne. Niesamowicie wypadają plansze ukazujące miasteczko czy odwiedzane krainy z perspektywy lecącego ptaka, również ostateczna konfrontacja z Harlanem została właściwie narysowana. W kolorystyce natomiast dominują różne odcienie żółci, pomarańczy, brązu i czerwieni. Apetycznie wypada także okładka rzeczonego dzieła oraz kreacja podstępnego mordercy.

Czternasty tom Durango zainteresuje przede wszystkim wiernych miłośników tej serii. Pozostałych czytelników odsyłam do wcześniejszych, lepszych pod względem fabularnym tomów cyklu. W końcu mamy do czynienia z jednym z najważniejszych europejskich komiksów przygodowych.     

Durango - 14 - Krok do piekła

Scenariusz: Yves Swolfs
Rysunek: Thierry Girod
Kolor: Jocelyne Charrance
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Elemental
Rok wydania polskiego: 9/2017
Tytuł oryginalny: Durango: Un pas vers l'enfer
Wydawca oryginalny: Soleil Productions
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 46
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788394732424
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus