Grunt, to dobra historia - recenzja komiksu "Dwa lata wakacji"

Autor: Tomasz Nowak
14 września 2010

Wkład "Świata Młodych" w dzieje polskiego komiksu jest nieoceniony. To legenda, ale jako że rodzinne bajania przy kominku odeszły już raczej do przeszłości (A szkoda!) legendy trzeba poznawać dziś samemu. Temu celowi służy chwalebne dzieło wydawnictwa Ongrys, które co pewien czas zbiera i wydaje komiksy publikowane właśnie w "ŚM".

Tym razem Ongrys zasadził się na Tadeusza Raczkiewicza.

Raczkiewicz to swego czasu dla "Świata Młodych" postać sztandarowa, dobrze zapamiętana przez czytelników starszych, a młodszym przedstawiona na nowo za sprawą opublikowanego w 2006 roku albumu z przygodami kosmicznego agenta Tajfuna.

Wydany obecnie przez Ongrys albumik zawiera, wbrew deklaracjom na okładce, nie jedną a dwie historie stanowiące adaptacje słynnych powieści Juliusza Verne'a - tytułowe Dwa lata wakacji oraz Piętnastoletniego kapitana.

Pierwsza to opowieść o kilkunastu młodych chłopcach, których jacht rozbija się na bezludnej wyspie. Skazani na własną zaradność muszą przetrwać starcie z licznymi niebezpieczeństwami, siłami przyrody, a także pokonać samych siebie - przemóc swoje odmienne i nie zawsze zgodne charaktery.

Druga z kolei opisuje przygody młodego człowieka, który wskutek nieudanego polowania na wieloryby zostaje niespodziewanie kapitanem statku, którym musi dowieźć rodzinę swego patrona z Nowej Zelandii do Kalifornii. Aby tego dokonać będzie jednak zmuszony zetrzeć się z mającymi własne plany bezwzględnymi łowcami niewolników.

Obie te historie wydadzą się pewnie niektórym mocno egzotyczne, wręcz "staroświeckie", ale warto pamiętać, ze nawet w dzisiejszym świecie nie niemożliwe. A choćby i bez tego, z całą pewnością są one po prostu dobre, pełne akcji, trzymające w napięciu; warte poznania i przemyślenia, "odkrycia" na nowo.

Sceptycy adaptacji wytkną autorowi wiele mankamentów, ale Raczkiewicz będąc komiksiarzem solidnym, nigdy nie był wybitnym, zwłaszcza rysownikiem. Jest natomiast sprawnym scenarzystą i w dość krótkiej formie graficzno-słownej udało się mu wydobyć z obszernych przecież tomów pierwowzorów przekaz jasny i dobitny. To, co istotnego miał Verne do powiedzenia swym nastoletnim czytelnikom, dla których stworzył owe dwie powieści.

Żal może jedynie troszkę, że koncentrując się na słowach i postaciach, Raczkiewicz raczej pomija w grafice, przesuwa na dalszy plan niezwykłe otoczenie wydarzeń, wybujałą przyrodę i żywioły natury. Bardzo odważnie zaś nasyca całość intensywnymi kolorami. Mało kto miałby dziś pewnie odwagę potraktować planszę tak głębokimi barwami, nakładanymi na dodatek pędzlem! Koloru jest tak wiele, że pojawia się nawet w ramkach opisów sytuacyjnych.

Uwagę zwraca też kadrowanie i plany poszczególnych rysunków, zdecydowanie dynamiczniejsze i mniej konwencjonalne niż w ukazujących się choćby w tym samym czasie "kolorowych zeszytach" o Kapitanie Żbiku.

Zatem, mimo że całość - tak ze względu na formę, jak i sam fakt czerpania z Verne'a - trochę trąci dziś już faktycznie myszką, warto pamiętać o tym, o czym mowa była na wstępie - prace Raczkiewicza to klasyka swego czasu, istotny element gmachu zwanego "komiksem polskim". Trzeba więc i warto go znać. Choć nie wątpię też, że niektórzy z czytelników, zwłaszcza młodszych, zapragną po lekturze znów, jak ich rówieśnicy od ponad stulecia, wziąć udział w jakiejś niezwykłej wyprawie, choćby miały to być takie właśnie dwuletnie wakacje.

Komiks uzupełniają notki o Juliuszu Verne i Tadeuszu Raczkiewiczu oraz cenne dla kolekcjonerów wykazy prac rysownika i wszystkich ilustrowanych adaptacji dzieł Verne'a które ukazały się w języku polskim.

Dwa lata wakacji

Scenariusz: Tadeusz Raczkiewicz
Rysunek: Tadeusz Raczkiewicz
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 10/2009
Liczba stron: 112
Format: 170x240 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61596-07-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 40,95 zł



blog comments powered by Disqus