Posłuchajcie drogie... - recenzja komiksu "Dzieci i ludzie"

Autor: Tomasz Nowak
3 maja 2013

Marzena Sowa, znana z historyczno-obyczajowej serii Marzi dalej eksploatuje wątki z dziejów Polski widziane oczami dzieci. Tym razem sięga "w głąb", do czasów stalinizmu, które tak jej samej, jak i pewnie większości czytelników jawią się czystą fantazją z odległej przeszłości. Trudno uwierzyć, że tak właśnie było.

Pretekstem i klamrą całej opowieści są dwa dziecięce pocałunki. Nie wiadomo jednak dokładnie ani w jakim wieku są owe dzieci i kiedy dokładnie rozgrywa się akcja. Ważniejsze są tu okoliczności zdarzeń oraz losy poszczególnych postaci.

Lata utrwalania władzy ludowej z ich natrętną ideologią objawiają się w postaciach czujących sytuację zakłamania "podskórnie" dzieci jak i tych, którym pozostaje mówić szeptem. No i oczywiście absurdalnych zachowań przepojonych strachem dorosłych wyznawców nowego ładu, Jak wkrótce się okaże, koniunkturalistów, bowiem drugą część komiksu stanowi studium zachowań bohaterów poznanych na wstępie.

Mały Wiktor próbuje pocałować w kinie małą Agatę. Pech, że wyświetlają akurat film o Stalinie... Wybucha skandal, który pociąga za sobą rozmaite konsekwencje. Tak rysuje się sieć wzajemnych powiązań między uczniami i nauczycielami, którzy odegrawszy oficjalną szkolną farsę rozchodzą się do swoich spraw. Wówczas, niezależnie od głoszonej oficjalnie linii politycznej, zrzucają maski i stają się zwyczajnymi ludźmi. Jednak im, kto z większym zaangażowaniem głosi wyższość socjalizmu na potrzeby codzienności, tym mocniej traci poczucie własnej wartości. Im zaś, kto mniej na co dzień dopasowuje się do wymagań systemu, tym bardziej zachowuje psychiczną równowagę. Czy ostatecznie jednak ktokolwiek może rozsądzić czy w tym nienormalnym ktokolwiek pozostał normalny?

Owe portrety dzieci i dorosłych składają się na obraz obłudy i szaleństwa, w którym nieustannie trzeba lawirować pomiędzy prawdą a kłamstwem, prawdą a milczeniem, prawdą a koniecznością. To prawda jest w tym świecie dobrem deficytowym, najbardziej pożądanym, konstytuującym człowieka. Nie dla wszystkich jednak dostępnym w równej mierze. Pozostając jej wiernym jest się narażonym na nieustanne niebezpieczeństwo.

Sowa i Revel rysują obraz grozy tamtych lat wyraziście, niemniej w postaci nieco ugrzecznionej. Cała historia splotem korzystnych zdarzeń zdaje się układać korzystnie dla małego Wiktora i jego przyjaciół. Oni sami okazują się nad wyraz dojrzali (stąd wątpliwości co do wieku) i dość łatwo pokonują prawidła opresyjnego systemu. To niestety z rzeczywistością powojennej Polski, już pod pełną władzą jedynie słusznej partii ma niewiele wspólnego.

Wiele dobrego dają natomiast tej opowieści sposób narracji oraz ilustracje. Sowa odchodzi od tworzenia historyjek obrazkowych opatrzonych rozwlekłym komentarzem (Marzi) na rzecz typowej konstrukcji komiksowej, opartej głównie na dialogach, niekiedy na samym obrazie. Rysunki Sandrine Revel, nasycone brudnymi,szarymi barwami, ociekają wręcz przygnębieniem. Dla czytelników przyzwyczajonych do soczystych barw, pełnej nadziei serii Marzi, mogą stanowić szok. Warto jednak wspomnieć, że Polska, jeszcze trzydzieści lat temu miała gównie takie właśnie kolory.

Komiks, który jak na zachodnią wieczną nostalgię i tęsknotę za socjalizmem jest nader odważny, znającym rzeczywistość stalinizmu w Polsce wyda się nieco odrealniony. Niemniej jednak przez to ma szanse nie zostać zglanowany i odrzucony nawet przez wszelkich wielbicieli niepamięci i grubych kresek. A i młodym ludziom winien dać do myślenia, bo aż strach pomyśleć co może się stać, gdy o tamtych naprawdę mrocznych czasach zapomni zbyt wielu.

Dzieci i ludzie

Scenariusz: Marzena Sowa
Rysunek: Sandrine Revel
Wydawnictwo: Centrala
Rok wydania polskiego: 10/2012
Tytuł oryginalny: N'embrassez pas qui vous voulez
Wydawca oryginalny: Dupuis
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 104
Format: 170x240 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-934751-9-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus