House of Tzars – recenzja komiksu "Dzienniki rosyjskie"

Autor: Aleksander Krukowski
17 czerwca 2015

www.gildia.pl
Dzienniki rosyjskie.
Dostępność: 24h
Cena: 49,70 zł 79,00 zł
dodaj do koszyka

Dzienniki rosyjskie Igorta to – obok Dzienników ukraińskich – drugi reportażowy efekt wyprawy autora na tereny byłego Związku Radzieckiego. W rosyjskiej odsłonie swojego relacji, autor opowiada w zasadzie dwie równoległe historie. Pierwsza z nich traktuje o konflikcie między Rosją a Czeczenią. To dzieje grup, społeczeństw, narodów. Druga to opowieść prywatna, choć w służbie publicznej: historia Anny Politkowskiej, reporterki zaangażowanej w ten konflikt i bardzo niewygodnej dla rosyjskich władz. Reporterki zamordowanej dla przykładu, ku przestrodze innym, wierzącym zbyt mocno w wolnościowe iluzje Mateczki Rosji.

Dzieło Igorta jest niezwykle brutalne, pełne przemocy, gwałtu, śmierci, kalectwa, głodu. Nie ma tu miejsca na żadne kompromisy, niedopowiedzenia czy estetyczne ucieczki. To obraz Rosji (i Czeczenii) z najgorszych koszmarów. Zresztą, nieco onirycznej poetyki wkrada się również do warstwy graficznej: postaci bywają spotworniałe a krajobrazy pól bitewnych przypominają widokówki z piekła. Nikt nie zostaje oszczędzony, zarówno w sensie moralnej oceny niegodziwości po obu stronach konfliktu, jak i w sensie dosłownym – wszyscy naznaczeni są śmiercią oraz upadkiem, w tej wojnie nie będzie zwycięzców.

Igort stawia przede wszystkim na wrażenie. Jego komiks nie jest zapisem kronikarskim w ścisłym tego słowa znaczeniu. Fakty ustępują emocjom. Fabuła nie stanowi więc zwartej całości, jednak pourywane wątki są jak brutalnie przerwane życia ofiar konfliktu. Z jednej strony budzi to zastrzeżenia, całkiem zasadne, ze strony tych czytelników, którzy pragnęliby bardziej realistycznej narracji historycznej, przekazującej więcej treści. Bo przecież treść jest tu kluczową motywacją. Igort wybiera właśnie takie tematy, by nie zapomnieć o tym, co się stało. By nie zapomnieć o wojnie, o Annie Politkowskiej, jej działalności i tragicznej śmierci. Ale z drugiej strony ograniczenie realistycznej narracji działa na rzecz formy: na rzecz komiksu, sposobu przedstawiania. Nietransparentność środków wyrazu, zdecydowana obecność warstwy graficznej i pewna skrótowość, która za jej sprawą zostaje wprowadzona, możliwa jest właśnie ze względu na wybór takiego a nie innego medium. 

Świetnie wypada oprawa komiksu. Całość wydana została na matowym, grubym papierze, sztucznie pożółkłym. Przypomina przez to stary brulion. Wypełnia go też brulionowa zawartość: obok tradycyjnego komiksu mamy zapiski i notatki, szkice, rysunki. Stwarza to aurę autentyczności i uspójnia dziennikarski przekaz.

Musimy uważać, by na fali dziwacznych nastrojów politycznych Dzienniki rosyjskie nie stały się dziełem antyrosyjskim. Oczywiście, Rosjanie dokonują potwornych rzeczy. Tak jak ich oponenci. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: niewygodna dla władzy dziennikarka kompromituje rządzących i wygłasza niewygodne prawdy przez co zostaje zamordowana... Rosja? Tak, może być. Ale równie dobrze – kolejny odcinek amerykańskiego House of Cards.

Dzienniki rosyjskie

Scenariusz: Igort
Rysunek: Igort
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 5/2013
Tytuł oryginalny: Les Cahiers Russes [La guerre oubliée du Caucase]
Wydawca oryginalny: Futuropolis / Glénat
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 173
Format: 170x240 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788363963101
Wydanie: I
Cena z okładki: 79 zł


blog comments powered by Disqus