Recenzja komiksu "El Borbah"

Autor: Jax
4 lutego 2008

Album będący próbką możliwości znanego amerykańskiego twórcy komiksów Charlesa Burnsa. Zawiera on 5 historii z udziałem tytułowego El Borbaha, detektywa o wyglądzie zapaśnika wrestlingu i zachowującego się podobnie przy rozwiązywaniu zlecanych mu spraw. Zarówno nieortodoksyjna treść jak i rysunek są dla Burnsa bardzo charakterystyczne i powodują, że jego dokonania wpisują się w nieco alternatywny (a w każdym razie non-mainstream) nurt komiksu amerykańskiego. Również i ten album jest tego potwierdzeniem.

Scenariusz (a w zasadzie jego wydźwięk) jest zupełnie nieszablonowy: bezkompromisowy, lekko drapieżny, balansujący na granicy zamierzonego kiczu. Z drugiej strony zostają niby wykorzystane same ograne schematy: detektyw, zlecenia, kryminalne zagadki, tajemnicze spiski niestrudzenie przez tegoż detektywa odkrywane i niweczone. Ale ich wykorzystanie jest mistrzowskie - są one wzmocnione potężną dawką humoru oraz satyry na społeczeństwo (choć niezbyt odkrywczą) co powoduje wytworzenie pewnego dystansu a to z kolei jest przyczyną, że komiks ten odbiera się nie jako zbiór prostackich, kiczowatych historyjek o wyczynach detektywa-zapaśnika tylko jako swego rodzaju artystyczne dzieło. Czasem niewiele trzeba aby przekroczyć tę granicę, ale w tym komiksie udało się to Burnsowi doskonale i ani razu wkracza on na stronę kiczowatej sensacji.
Podkreślić trzeba świetną robotę tłumacza (Jacek Malczewski), który nie tłumaczył dosłownie, ale z ogromnym wyczuciem, stosując wiele typowo polskich zwrotów dla przetłumaczenia najtrudniejszych fragmentów, którymi niewątpliwie były dowcipne teksty El Borbaha. Tłumaczenie pod tym względem jest genialne - teksty są często oryginalne i naprawdę śmieszą. Innym pozytywnym elementem edytorskim jest zamieszczenie na końcu albumu tekstu Burnsa opisującego stworzenie postaci El Borbaha oraz kilku ilustracji i okładek z historii z jego udziałem.

Równie bezkompromisowy jak fabuła jest rysunek. Czarno-biały, celowo utrzymany w uproszczonej, płaskiej a jednocześnie niezwykle konsekwentnej konwencji. Próbkę tej bezkompromisowości można zobaczyć już na przykładzie twarzy El Borbaha - płaskiej, wręcz prymitywnej. Przyjęta konwencja rysunku bardzo dobrze pasuje do fabuły i broni się w całej rozciągłości. Trudno nawet w słowach opisać tę konwencję - trzeba to po prostu zobaczyć. Na początku może odrzucać (tak jak mnie odrzuciła) swoją prostotą, kiczowatością, ale bardzo łatwo jest ją później zaakceptować, bo będąc zabiegiem całkowicie celowym, zwyczajnie pasuje do tego komiksu.

Z kupnem tego komiksu zwlekałem bardzo długo - kupiłem go ponad półtora roku po jego wydaniu (mój osobisty rekord). Jest to klasyczny przykład jak pozory mogą zniechęcić do zakupu. Jednak pod wpływem komiksowego forum na internetowej Gildii postanowiłem komiks ten zakupić i odczuwam z tego powodu całkowitą satysfakcję. Humor, satyra i lekka dziwaczność (często przewrotna) stanowią główną siłę tego komiksu i to całkowicie wystarcza aby go rekomendować z czystym sumieniem. Jednak nie jest to komiks dla wszystkich - takie klimaty po prostu trzeba lubić i umieć docenić. Dlatego też Post nie wydał kolejnych historii z El Borbahem bojąc się niedostatecznego popytu - a szkoda.

El Borbah

Scenariusz: Charles Burns
Rysunek: Charles Burns
Wydawnictwo: Post
Rok wydania polskiego: 10/2001
Liczba stron: 108
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-913578-1-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 23,60 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus