"Baby gorsze niż gorgony" - recenzja komiksu "Epoxy"

Autor: Aleksander Krukowski
23 stycznia 2016

www.gildia.pl
Epoxy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 35,00 zł 50,00 zł
dodaj do koszyka

Wypoczywająca na niewielkiej łódce Epoxy płynie przez greckie morze, gdy nagle duży okręt taranuje ją i wyławia z wody. Piękna lecz nieco naiwna dziewczyna dostaje się w niewolę tajemniczego Koltara, jednak nie trwa ona długo, bo w dość niejasnych okolicznościach zostaje odesłana do czasów antycznych. Tu zaczyna się prawdziwa tułaczka bohaterki przez świat amazonek, centaurów, faunów i całej galerii mieszkańców Olimpu.

Epoxy to komiks powstały w 1968 roku, i szczerze mówiąc, w tymże roku powinien pozostać. Wypełnia go erotyka, ale jest to erotyka niesamowicie naiwna. Nie ma tu żadnych faktycznie pornograficznych scen, wszystko urywa się w sugestywnych momentach albo ukazane jest tak, by raczej więcej zasłaniać. Jednak cała fabuła stworzona przez Van Hamme'a wydaje się tylko pretekstem, do ukazania kolejnych biustów i tyłków. Momentami ta porno-historyjka wędruje w naprawdę niebezpieczne rejony, kiedy Epoxy spotyka na swej drodze (to eufemizm oznaczający kopulację, kopuluje ze wszystkimi, których spotyka) na przykład centaury albo fauny. Ale ze względu na brak bezpośrednich scen pornograficznych, wszystko pozostaje w ramach... no właśnie, czego? Bo ciężko mówić o normalności czy dobrym smaku.

Sama erotyka jest bardzo stereotypowa. Praktycznie wszystkie kobiety prezentują identyczny typ urody i tę samą, zgrabną sylwetkę. Z wyjątkiem centaurzyc, które sylwetkę mają inną, ale w swojej kategorii rasowej pewnie też zgrabną. Wśród mężczyzn jest podobnie, a wszelkie wyjątki dyktowane są tradycją mitologiczną - siłą rzeczy Sylen jest gruby a Charon stary. Jednak kiedy mówimy o postaciach, których wygląd nie jest motywowany mitologicznie - ich sylwetki są doskonałe i w zasadzie trudno ich od siebie odróżnić.

Cała historia jest pourywana i praktycznie pozbawiona większego sensu. Zarówno samo przeniesienie Epoxy do czasów starożytnych, jak i jej wędrówka przez mitologiczny świat, a także zakończenie - są słabo motywowane. Na dodatek dialogi osiągają miejscami (olimpijskie) szczyty naiwności. Postaci są przez to mało wiarygodne, choć nie pomaga też fakt, że ich epizodyczne pojawianie się nie pozwala rozwinąć charakteru. Jedynie tytułowa bohaterka jest... no właśnie, jest doskonale uprzedmiotowiona, i to nie tylko w kontekście seksualnym. Epoxy to zaledwie zabawka w rękach bogów i bohaterów, sama jest niezdolna do działania, doskonale pasywna. Cokolwiek dzieje się w komiksie, dzieje się jej a nie przez nią. Zresztą nie ma ona za wiele świadomości tego, co dzieje się dookoła.

Plusem komiksu jest dość ciekawe posługiwanie się elementami mitologicznymi. Van Hamme wybrał motywy nie najbardziej oczywiste, bądź w mniej popularnych aspektach (Zeus jako byk itp.). Dla miłośników mitologii to dodatkowa atrakcja... Ale nie wyobrażam sobie, po co miłośnik mitologii greckiej miałby sięgać po (słaby) erotyczny komiks.

Epoxy

Scenariusz: Jean Van Hamme
Rysunek: Paul Cuvelier
Kolor: Bertrand Denoulet
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Kubusse
Rok wydania polskiego: 4/2015
Tytuł oryginalny: Epoxe
Wydawca oryginalny: Éric Losfeld
Rok wydania oryginału: 1968
Liczba stron: 72
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-941480-0-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 50 zł


blog comments powered by Disqus