Recenzja komiksu "Reduktor prędkości"

Autor: Przemek Szymczak
16 kwietnia 2011

Reduktor prędkości to bardzo dobry tytuł dla komiksu Christophe'a Blaina. Już od pierwszych stron czytelnik wie, że będzie to opowieść o służbie na okręcie w czasie wojny. Następnie, gdy główny bohater, Georges Guilbert, zostaje zaokrętowany śledzimy jego pierwsze kroki na ogromnym statku. Przez wiele kadrów pozornie nic się nie dzieje. A jednak właśnie wtedy czytelnik, sam może nie do końca sobie to uświadamiając, wkracza wraz z bohaterem w inny, nieznany świat.

Od tej chwili komiks zaczyna zmierzać w dobrze znanym kierunku. Pojawia się trop łodzi podwodnej, konfrontacja stalowego kolosa z ukrytym wrogiem jest coraz bliższa. I nagle akcja komiksu wykonuje niespodziewany zwrot. Opowieść spowalnia, traci tempo, aż wreszcie obiera zupełnie nowy kurs nic sobie nie robiąc z oczekiwań czytelnika.

Blain, umiejętnie wciągnąwszy czytającego w marynarski świat, nie pozwala już go opuścić. Kieruje fabułą tak umiejętnie, że łatwo jest zapomnieć o łodzi podwodnej i wraz z Georgesem i dwoma innymi marynarzami wyruszyć w ciemne, stalowe jaskinie wewnątrz statku, aby poznać jego najgłębiej ukryte tajemnice.

Mocnych stron Reduktora prędkości jest wiele. Jego siła tkwi między innymi w bardzo umiejętnym ukazaniu życia na i pod pokładem. Blain pozwala przemówić własnemu marynarskiemu doświadczeniu, ukazując na stronach komiksu prawdziwie fascynujący obraz pracy wewnątrz statku. Na poszczególnych kadrach czytelnik patrzy na wnętrze okrętu - ciemny i skomplikowany labirynt, który jest niebezpieczny, ale jednocześnie tajemniczy i w pewien sposób intymny. Podróż wgłąb statku, jaką podejmują trzej marynarze, coraz niżej, pod kolejne pokłady staje się wyprawą w nieznane, porusza w czytelniku strunę odkrywcy i w efekcie przykuwa uwagę o wiele bardziej niż jakakolwiek morska bitwa.

Blain ucieka w swoim komiksie od patosu. Jego bohaterowie są pełni wad, które czynią ich bardzo ludzkimi. Popełniają błędy i miejscami ich zachowanie zbliża się do komizmu. Ale Reduktor prędkości nie przekracza tej granicy. Nie staje się komedią. Jest jedynie historią, która wbrew powieściowym stereotypom nie składa się z wydarzeń wyjątkowych lub mających wielkie znaczenie. Pokazuje raczej, że to drobiazgi mają największy wpływ na to, co się dzieje.

Obraz tego świetnego komiksu dopełniają interesujące rysunki. Kreska Blaina przypomina nieco styl Joanna Sfara. Rysunki wyglądają, jakby były dopiero przymiarkami; są jak pierwsze szkice, jeszcze świeże, narysowane spontanicznie. A jednak pewna kreska, dobrze rozplanowane kadry, przemyślane kolory - to wszystko świadczy o tym, że pod względem graficznym komiks jest dopracowanym i dojrzałym dziełem.

Reduktor prędkości to wielka niespodzianka. Ani fabuła, ani rysunek nie zapowiadają na początku jak dobry okaże się ten komiks. To jeden z lepszych tytułów wydanych w serii "Plansze Europy", a tych wszystkich, którzy po przeczytaniu tej recenzji nie są jeszcze o tym przekonani, zapraszam do sprawdzenia osobiście.

Plansze Europy - 13 - Reduktor prędkości

Scenariusz: Christophe Blain
Rysunek: Christophe Blain
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 4/2009
Tytuł oryginalny: Le Réducteur de vitesse
Wydawca oryginalny: Dupuis
Rok wydania oryginału: 1999
Liczba stron: 80
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-2584-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus