Sny o potędze - recenzja "Dziadek Leon. Brzydki, biedny i chory / Módl się za nami"

Autor: Rafał Pawłowski
18 listopada 2009

Gdyby polskie środowiska konserwatywne zwracały uwagę na rynek komiksowy, drugi tom opowieści o Dziadku Leonie byłby z pewnością jedną z najbardziej oprotestowanych pozycji wydawniczych tej jesieni. Autorzy tej ostrej satyry nie szczędzą nikogo. Dostaje się urzędnikom, politykom, biznesmenom, religijnym prorokom, artystom, a nawet samemu Panu Bogu.

Bohaterem tej graficznej powieści jest Gege - Geraldo-Georges, wnuk tytułowego dziadka Leona, właściciela kosmetycznego imperium Houx-Wardiougue. Od czasów spotkania na kartach pierwszego komiksu postarzał się o dekadę, pochował też ukochanego nestora rodu. Ze swej fascynacji kukiełkami uczynił sposób zarabiania na życie i w towarzystwie kalekiej żony oczekuje potomka. Jej nieszczęśliwy wypadek oraz przypadkowa lektura "Poradnika savoir-winner" Briana Moldurena zmieniają życie Gege o sto osiemdziesiąt stopni. Pod rozgrzaną ideami czaszką niezbyt lotnego prowincjusza zaczynają lęgnąć się "sny o potędze". Nic zresztą dziwnego. Towarzysząca mu przez kolejne karty powieści lektura to sofistyczny majstersztyk, przy którym bledną wszelkiej maści autentyczne poradniki. "Gdyby Bóg nie był najlepszym przedsiębiorcą, wszyscy nadal tkwilibyśmy na dnie morza pod mało interesującą postacią", "Gdyby w 1939 roku nazizm dotyczył giełdy, nawet Churchill kupiłby akcje” - to tylko wybrane ze złotych myśli jej autora. Natchniony Geraldo-Georges postanawia odmienić swoje życie. Startuje w wyborach na mera miasteczka i... wygrywa. Z bawiącego się marionetkami puppetmastera Gege sam staje się poniekąd kukiełką, niewolnikiem własnego zaślepienia, chciwości i ideologii, które sączą mu do ucha różnej maści "kuzyni" i "doradcy". Pogmatwane losy Gege to furtka pozwalająca autorom albumu wziąć się "za bary" z patologiami współczesnej demokracji i gospodarki wolnorynkowej. 

O stojącym za scenariuszem Dziadka Leona Sylvainie Chomet w Polsce usłyszeliśmy najpierw dzięki animacji Trio z Belleville. Jego opromieniona sukcesami współpraca z autorem rysunków Nicolasem De Crécy zaczęła się dużo wcześniej, lecz powstałe w połowie lat 90. albumy nad Wisłę trafiły z wieloletnim opóźnieniem. Nie straciły jednak na aktualności. Na ich kartach Chomet daje w pełni zaistnieć swojemu, nieco stonowanemu w filmie, bezkompromisowemu poczuciu humoru. Znakomicie dopełniają je rysunki De Crécy - operujące ograniczoną paletą barw, posępne i karykaturalne.

Album Dziadek Leon. Brzydki, biedny i chory oraz Módl się za nami czyta się z uśmiechem, który jednak uruchamia w głowie ostrzegawcze światełko. Historia pokazała bowiem  już nie raz, że nie trudno o gorliwych neofitów. Jeśli więc przyjdzie Wam do głowy szalona myśl, by zredukować swój sen na rzecz godzin wytężonej pracy, postarajcie się ją przespać.

Plansze Europy - 15 - Dziadek Leon: Brzydki, biedny i chory / Módl się za nami

Scenariusz: Sylvain Chomet
Rysunek: Nicolas De Crécy
Kolor: Nicolas De Crécy
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 9/2009
Tytuł oryginalny: Léon la Came: Laid pauvre et malade
Wydawca oryginalny: Casterman
Rok wydania oryginału: 1997
Liczba stron: 200
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-237-3608-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 99,00 zł


blog comments powered by Disqus