Recenzja komiksu "Cromwell Stone"

Autor: Jax
16 lipca 2007

Swego czasu napisałem recenzję tomu pierwszego cyklu opartą na zeszytowym amerykańskim wydaniu Dark Horse Comics. Po przeczytaniu wszystkich 3 tomów cyklu (składających się na egmontowskie wydanie komiksu Cromwell Stone) stwierdzam, że nieco się ona zdezaktualizowała. I to nawet nie chodzi o odbiór tomu pierwszego po przeczytaniu całości cyklu, tylko o to, że po ponownej lekturze nawet samego tomu numer jeden moja percepcja intrygi, tropów i tajemnic wyraźnie się zmieniła. Nie wydaje mi się już, że w komiksie jest aż tak totalnie tajemniczo i niejasno, nie pojawiają się wrażenie przytłaczającej ilości zagadek, wątków nagromadzonych aż do stopnia, że zaczynają się pojawiać pytania o logikę i sens. Teraz moje odczucia były wręcz przeciwne - niemal wszystko w tomie pierwszym okazuje się być wyjaśnione. Nie umniejsza to oczywiście wielkości tego komiksu.
Co do tomów drugiego i trzeciego, to są one inne w charakterze niż tom pierwszy. Nie aż tak przytłaczająco tajemnicze na każdym kroku i skonstruowane z nieco większym dystansem narracyjnym. Tom drugi uzupełnia luki z historii poznanej w tomie pierwszym i sam przedstawia jej bardzo pasjonujący dalszy ciąg. Fabuła i narracja prezentują się bardzo dobrze i są godnymi następcami swych poprzedniczek z tomu pierwszego.
Tom trzeci z kolei ma już luźniejszy związek z akcją tomów poprzednich i koncentruje się na postaci Marleny Parthington, jednej z ważniejszych bohaterek tomu drugiego, choć nie najważniejszej. Akcja ponownie jest tajemnicza, gdy Marlena poszukuje swej tożsamości, ale suspense jednak nie jest aż tak mocny jak w pierwszych dwóch tomach. Należy podkreślić znakomitą narrację, niezłe stopniowanie kolejnych tropów, ale i nieco rozczarowującą końcówkę. Na szczęście główna oś fabularna zostaje w niej zgrabnie wyjaśniona, choć niestety pewne wątki, tropy, symbole w ogóle nie rozwikłane, niektóre objaśnione bełkotliwie czy po łebkach a jeden (niezwykle ważny) został, o zgrozo, w ogóle porzucony. Brak precyzji i dopracowania końcówki psują nieco wrażenia po ostatnim tomie cyklu.

Rysunek to oczywiście mistrzostwo. W trzech albumach, które powstały przecież na przestrzeni 22 lat widać jak na dłoni jego ewolucję. Dla niektórych ideałem jest rysunek z pierwszego tomu, ale tak naprawdę rysunki w każdym tomie są wspaniałe. Zmieniają się one, są inne z albumu na album, ale to naturalna ewolucja twórcza. Czasem taka ewolucja prowadzi w bardzo złą stronę, ale na szczęście nie jest tak w przypadku Andreasa. Jego czarno-biały, precyzyjny, ekspresyjny, sugestywny, wykorzystujący znakomite kadrowanie, często budujący dramaturgię rysunek stoi na mistrzowskim poziomie niezależnie od tego czy pochodzi on z tomu pierwszego wydanego w 1984 roku czy z tomu trzeciego wydanego dwadzieścia lat później. Kilka stronicowych i dwustronicowych rysunków wręcz miażdży i zmusza do gorączkowych rozmyślań ile tygodni czy wręcz miesięcy twórca spędził aby je tak niewiarygodnie dopracować, wyposażyć w tyle szczegółów i wycyzelować.

Jedna rzecz z mojej pierwotnej recenzji (szczególnie) się nie zdezaktualizowała: 'wielbiciele tajemnic, fantastycznych zagadek, złowróżbnych klimatów i misternych intryg będą zachwyceni'. Dla fana komiksu europejskiego Cromwell Stone to wielkie święto i must-have.

Plansze Europy - 2 - Cromwell Stone

Scenariusz: Andreas
Rysunek: Andreas
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 5/2007
Tytuł oryginalny: Cromwell Stone
Wydawca oryginalny: Delcourt
Rok wydania oryginału: 1984-2004
Liczba stron: 144
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 978-83-2372-866-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 75 zł



blog comments powered by Disqus