"Baśnie. Pożegnanie" – recenzja komiksu

Autor: Mirosław Skrzydło
21 kwietnia 2018

www.gildia.pl
Baśnie - 22 - Pożegnanie.
Dostępność: 24h
Cena: 41,90 zł 59,99 zł
dodaj do koszyka

Coś się kończy…

Pożegnanie to już dwudziesty drugi, a co za tym idzie (jak sama nazwa jasno wskazuje) ostatni tom wielokrotnie nagradzanej, bestsellerowej serii komiksowej, zatytułowanej Baśnie. Po ponad dekadzie wytężonej pracy nad tym tytułem, jej pomysłodawca Bill Willingham postanowił zamknąć całą fascynującą sagę z pogranicza fantasy i grozy na sto pięćdziesiątym zeszycie. Nadeszła pora na godne domknięcie wszystkich wątków i głośne powiedzenie – "Żegnajcie" wszystkim bohaterom komiksu.

Baśnie to kapitalny przykład postmodernistycznej żonglerki utartymi postaciami, faktami i wątkami zaczerpniętymi wprost ze znanych bajek i legend. Amerykański scenopisarz zdołał nadać znanym postaciom nowy charakter, jednocześnie wykorzystując ich walory. Wystarczy wymienić Bigby’ego (Złego Wilka) czy Pinokia, aby pogratulować mu kunsztu oraz pomysłowości. Pierwsze jedenaście tomów cyklu koncentrowało się wokół zaciętego i krwawego starcia z potężnym Adwersarzem, który przed wiekami przejął władzę w magicznym krainach, zmuszając ich mieszkańców do banicji. Ostatecznie udało się pokonać wroga, a tożsamość przyczajonego złoczyńcy okazała się wielkim zaskoczeniem i zarazem jednym z najjaśniejszych punktów całej serii. Niestety kolejne twisty fabularne, następni przeciwnicy oraz wprowadzane wątki były znacznie słabsze i gorzej poprowadzone niż wojna z Adwersarzem, Wyjątek stanowiła konfrontacja z Panem Mrocznym oraz tom osiemnasty (Maluchy w Krainie Zabawek), będący jednocześnie najlepszym samodzielnym dziełem w całym cyklu.

Niewątpliwym plusem Baśni były kreacje bohaterów o dwuznacznych naturach. Świetnie wypadał Pinokio, którego relacje z Dżepettem oraz innymi Baśniowcami okazały się mocnym punktem całej serii. Równie dobrze zaprezentowany został Muchołap, wraz z rozwojem fabuły odgrywającym coraz ważniejszą rolę. Słowa uznania należą się także za kreację Niebieskiego Chłopca, walecznej małpki Bufkina, Pięknej i Bestii oraz Kopciuszka. Na koniec warto zwrócić uwagę na związek Królewny Śnieżki z Bigbym Wilkiem, a także ich potomstwo. Wilk na początku uchodził za główną postać całej serii, niestrudzonego śledczego i odważnego obrońcę uciśnionych. Z czasem Willingham zdecydowanie zmienił charakter owego osobnika, dodając mu bardziej diabelskie oblicze.

Fabuła rzeczonego tomu przedstawia się następująco. Siostrzana wojna pomiędzy Śnieżką i mściwą Różą zakończyła się nadspodziewanie szybko. Czerwonowłosa wojowniczka udanie zwerbowała armię będącą w stanie rozprawić się z wilczą rodziną. W ostatecznym momencie Róża zdecydowała się jednak na zawieszenie broni i poddanie woli starszej siostrze. Krótkie starcie doprowadziło do poważnych zmian w całym fantasmagorycznym uniwersum oraz śmierci kilku drugoplanowych bohaterów. Poświęcenie niektórych postaci okazało się niepotrzebne. Słowem, nie takiego zakończenia dobrze rokującej wojny, się spodziewaliśmy.

Oprócz domknięcia owej kwestii w komiksie znajdziemy krótkie zakończenia losów poszczególnych postaci. Niestety większość z tych nowel jest wyjątkowo słabych, przewidywalnych czy zupełnie niepotrzebnych. Wyjątek stanowi historia o Królowej Śniegu, Dżepetto, a zwłaszcza wyszczekanym Pinokiu, który objawia smykałkę do polityki. Wisienką na torcie jest wizyta po dekadach w dawnym domostwie Bigby’ego i Śnieżki, w którym obserwujemy kolejne pokolenia wilczej familii. Ostatnie strony Baśni są zatem nad wyraz optymistyczne, pogodne i nostalgiczne, co jednocześnie może dosyć dziwić. W końcu cała seria przesiąknięta była mrokiem, cierpieniem, rodzinnymi tragediami oraz wieczną udręką niektórych postaci.

Od strony graficznej recenzowany tom jest dość nierówny. Główną historię zilustrował etatowy rysownik cyklu, Mark Buckingham. Jego precyzyjna kreska, dobre oddanie fizjonomii poszczególnych bohaterów oraz bogactwo drugiego planu cieszą oko. Bezbłędnie wypadają całostronicowe plansze, szczególnie podczas rozmowy Róży Czerwonej z Madame Le Fey, a równie interesująco prezentuje się niemal niebiańskie oblicze enigmatycznej bogini. Pozostałe nowele zostały narysowane przez zespół rysowników, z których tylko nieliczni prezentują dość dobry poziom. Warte uwagi są kadry autorstwa Lana Mediny w opowiadaniu W mrocznym zamku, wizerunek Śmierci Bryana Talbota oraz plansza ukazująca dystyngowanego ducha, zilustrowana przez Terry’ego Dodsona. Najlepszą pracę wykonał natomiast Nimit Malavia, którego rozkładana okładka rzeczonego albumu idealnie podsumowuje całą sagę.

Baśnie to bez wątpienia jeden z ważniejszych tytułów komiksowych ostatnich lat. Mimo niektórych słabszych tomów całość sprawia piorunujące wrażenie, a lektura rzeczonego dzieła dostarcza odpowiednią dawkę rozrywki i emocji. Wielkie brawa dla Billa Willinghama i Marka Buckinghama. W pełni na nie zasłużyli.

Baśnie - 22 - Pożegnanie

Scenariusz: Bill Willingham
Rysunek: Mark Buckingham, Dan Green, Steve Leialoha, Jose Marzan Jr., Andrew Pepoy
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 12/2017
Tytuł oryginalny: Fables:
Wydawca oryginalny: DC Comics - Vertigo
Liczba stron: 168
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328127234
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus