Hollywood Babylon i złowieszcze macki – recenzja komiksu "Fatale. Diabelski interes"

Autor: Jerzy Łanuszewski
Korekta: Maciej Jasiński
26 czerwca 2015

Hollywood to miejsce szczególne, obrosłe licznymi legendami – miejsce gdzie rodzą się kariery, wschodzą gwiazdy, spełniają się marzenia. Na każdym kroku spotyka się pięknych ludzi, w co drugiej rezydencji odbywają się przyjęcia, przyćmiewające rozmachem europejskie dwory, a pieniądze płyną strumieniami. Fabryka snów ma jednak też mroczną stronę, która bywa równie intrygująca. Za fasadą można natknąć się na astronomiczne ilości narkotyków, przemoc, zboczenia, sekty i inne skandale, na jakie tylko czekają plotkarskie magazyny. Nic więc dziwnego, że Hollywood Babylon (używając określenia zaczerpniętego ze skandalizujących książek Kennetha Angera) stało się przestrzenią, gdzie Ed Brubaker umiejscowił drugi tom cyklu FataleDiabelski interes.

To właśnie tam nieśmiertelna Josephine znalazła azyl po dramatycznych wydarzeniach w San Francisco. W willi na uboczu, z dala od świateł wielkiego miasta próbuje zapomnieć o przeszłości i magicznym wpływie, jaki wywiera na mężczyzn. Jednak dekadenckie Hollywood zmusi ją w końcu do wyjścia z ukrycia.

Brubaker potrafi pisać i zręcznie posługuje się znanymi kliszami, by stworzyć własną, oryginalną historię, jednak po świetnym pierwszym tomie, druga część serii trochę rozczarowuje. Nie jest to zły komiks (ani nawet przeciętny), ale mam wrażenie, że scenarzysta nie wykorzystał w pełni potencjału, jaki drzemie w cieniach Hollywood. Fabuła zdaje się być zbyt krótka, grzebanie w grzeszkach pięknych i zamożnych dość powierzchowne, a samo starcie z głównym adwersarzem wypadło ciut groteskowo. Wizerunek krwawej sekty złożonej ze znudzonych życiem bogaczy, doprawionej wpływami mitologii Lovecrafta był budowany poprawnie, wywołując pewien niepokój w czytelniku i przywodząc na myśl rzeczywiste kulty (np. wspomnianego w komiksie Mansona). Szkoda tylko, że nie udało się takiego samego efektu osiągnąć w finale, gdzie nastrój w dużej mierze prysł.

Wciąż są momenty, kiedy odczuwa się przytłaczający, fascynujący mrok, jaki był obecny w Śmierć podąża za mną, a sceny dziejące się współcześnie - przedstawiające śledztwo popadającego powoli w szaleństwo Nicolasa Lasha - napisano wzorowo. To szczególnie w tych fragmentach można poczuć grozę, czającą się gdzieś w cieniu, zagrożenie ze strony nieznanego.

Z kolei Sean Phillips ani przez moment nie zawodzi, cały czas utrzymując wysoki poziom swoich obrazów. Jego rysunki wybornie oddają wizję Brubakera – artysta bardzo umiejętnie przedstawia epokę – moda, przedmioty codziennego użytku, zabudowa – wszystko tu jest na swoim miejscu! A przy tym nie są to statyczne fotosy filmowe, ale dynamiczne kadry, płynnie opowiadające historię. Nie można nie wspomnieć o koloryście Fatale. Dave Stewart pokrył rysunki Phillipsa paletą stonowanych barw, w większości ciemnych. To w dużej mierze dzięki temu udało się osiągnąć efekt wszechobecnego mroku, który oplata całą przestrzeń i wpływa na zachowania bohaterów.

Druga część Fatale trochę obniża loty, jednak w dalszym ciągu stanowi inteligentną historię grozy. Diabelski interes podrzuca pewne tropy odnośnie natury Josephine oraz jej antagonisty i umiejętnie podsyca zainteresowanie rozwiązaniem całej zagadki – wciąż wiele jest do odkrycia.

Fatale - 2 - Diabelski interes

Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunek: Sean Phillips
Tłumaczenie: Robert Lipski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Rok wydania polskiego: 3/2015
Tytuł oryginalny: Fatale: The Devil’s Business
Wydawca oryginalny: Image Comics
Liczba stron: 128
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61319-52-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus