"Fechmistrz" – recenzja komiksu

Autor: Dominik Szcześniak
24 maja 2017

www.gildia.pl
Fechmistrz.
Dostępność: 24h
Cena: 45,50 zł 65,00 zł
dodaj do koszyka

Miecz silniejszy od pióra

Jak się okazuje, Xavier Dorison jest scenarzystą tak płodnym, że na polskim rynku jego dorobek mogą bezkonfliktowo prezentować aż trzy wydawnictwa. W dodatku wszystkie czynią to niezwykle często. Najbardziej konsekwentnym w publikacji komiksów z uniwersum Dorisona pozostaje Taurus Media, choć trzeba przyznać, że Egmont Polska depcze mu po piętach, a stopniowo skrzydła w temacie rozwija Scream Comics.

Wydany przez Taurusa w latach 2011-13 czteroodcinkowy serial Long John Silver był na tyle dobrym komiksem, że polski czytelnik nazwisko scenarzysty mógł wyryć w swojej pamięci i oczekiwać kolejnych kroków uzdolnionego pisarza. Ale później było różnie. Ostatecznie okazało się, że Dorison jest sprawnym rzemieślnikiem, któremu zapewne nie zdarzało się przysypiać, gdy starsi koledzy po fachu relacjonowali mu proces pisania scenariusza. Opanował tę sztukę perfekcyjnie, dzięki czemu kolejne skrypty zaczęły z niego wychodzić niczym z taśmy produkcyjnej.

Takim też albumem jest wydany w oryginale przez Dargaud w 2015 roku Fechmistrz z rysunkami Joela Parnotte’a. By nie zdradzać zbyt dużo z fabuły, napiszę jedynie, że jest to rozegrana bez zbędnych upiększaczy i fajerwerków historia pojedynku miecza z rapierem, którego stawką jest upowszechnianie Słowa Bożego w języku zrozumiałym dla pospólstwa. Dorison za scenerię obrał sobie śnieżne średniowiecze, a głównym bohaterem uczynił Hansa Stalhoffera, królewskiego fechmistrza, którego postać dość jasno nawiązuje do Hansa Talhoffera – żyjącego w XV wieku mistrza fechtunku i autora kilku podręczników poświęconych tej tematyce. Rzecz jasna, w komiksie skutkuje to rozlicznymi mądrościami na temat machania ostrymi narzędziami, które zbyt często podane są niestety zbyt nachalnie i w nieodpowiednich momentach. Szwankują również główne postaci dramatu, relacje między nimi i szybkość przemian ich charakterów. Generalnie Fechmistrz jest przewidywalny na tyle, że gdy zaskoczeni nagłym zwrotem akcji bohaterowie otwierają oczy ze zdziwienia, czytelnik, ziewając, te oczy z dużą dozą pewności może zamknąć.

Żeby nie było, że same minusy, wspomnieć należy o solidnych, utrzymanych w tzw. realistycznej stylistyce rysunkach, które co prawda niczym nie zaskakują i wracać do nich człowiek nie ma ochoty, ale jednak nie odbiegają od produkowanych w takim właśnie stylu taśmowo komiksów francuskich, które przecież wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością milionów fanów. Dorison, choć zdolny i lotny, z pewnością nie jest "fechmistrzem komiksu", a ostatnimi dokonaniami zdaje się podążać szlakiem swojego starszego kolegi, Jeana Dufauxa, który od lat znane sobie triki scenopisarskie ubiera w coraz to nowsze scenerie.

Fechmistrz to typowy frankofoński średniak. Niby wszystko wygląda tu fajnie i profesjonalnie, ale ostatecznie produkt Dorisona i Parnotte’a jawi się jako jeden z powodzi tych komiksów, o których zapomina się kilka chwil po przeczytaniu.

Fechmistrz

Scenariusz: Xavier Dorison
Rysunek: Joel Parnotte
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 11/2016
Tytuł oryginalny: Le maitre d'armes
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 2015
Liczba stron: 96
Format: 215x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-64360-91-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 65 zł


blog comments powered by Disqus