Mocny komiks - recenzja antologii komiksów z województwa śląskiego "Fest"

Autor: Aleksander Krukowski
11 marca 2014

www.gildia.pl
Fest - Antologia komiksów z województwa śląskiego.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 24,50 zł 35,00 zł
dodaj do koszyka

"Fest" po śląsku znaczy "mocno" albo "bardzo". Taki tytuł nosi pierwszy zeszyt Antologii komiksów z województwa śląskiego, w którym znalazło się 15 komiksów związanych ze Śląskiem. Choć powiązania mają różną siłę, czasem są naprawdę luźne, to w większości przypadków dotyczą tylko Śląska. Zagłębie Dąbrowskie, które też leży w obrębie województwa śląskiego, nie zostało uwzględnione w zbiorze. Piszę o tym tylko dlatego, że użycie "województwa śląskiego" w tytule jest nieco mylące. Fest mógłby się śmiało nazywać "Antologią komiksów ze Śląska".

Ale mniejsza o zasięg. Śląskość staje się centralnym tematem zbioru. Poszczególne opowieści ogniskują się często na innych sprawach, lecz lokalny koloryt, obecny w ten czy inny sposób, przeszywa wszystkie komiksy i łączy w jeden portret. Portret wielogłosowy, i to chyba najlepsza strona antologii. Historie są krótkie, narracje czasem niejasne lub zbyt powierzchowne. Jednak Fest sprawdza się jako całość, jako wielowymiarowy portret Śląska. Widział to zapewne redaktor zbioru, Maciej Pietrasik, gdy dzielił go na trzy części: wczoraj, dziś i jutro. Taki trójpodział podkreśla jeszcze bardziej płynność śląskiej kultury, która wypływa z bogatej tradycji, kieruje się ku innowacyjnej przyszłości, lecz rozciągnięta między dniem wczorajszym i jutrzejszym boryka się z całym szeregiem problemów współczesnych.

Ciężko śląskość zamknąć w jedną spójną narrację, ponieważ nie jest ona czymś abstrakcyjnym a żywym, to znaczy obecnym w poszczególnych ludziach. I tak, jak ludzie są różni, tak różna jest też ich śląskość. Jedyną więc szansą na jej ukazanie, jest dopuszczenie wielogłosu, dokładnie tak, jak dzieje się w omawianej tu antologii. I choć osobiście mogę uznać niektóre z tych głosów za nietrafne, nieprawdziwe, w pewien sposób nawet krzywdzące dla obrazu Śląska, to obiektywnie rzecz biorąc, będą one nadal ważne, jako część składowa szerszej (i autentycznej) narracji.

Widać to dobrze w języku komiksów. Czy raczej: w językach, gdyż twórcy nie zdecydowali się na wspólne rozwiązanie tej kwestii. Mamy zatem dialogi prowadzone zwykłą polszczyzną, dialogi z elementami lokalnej gwary, dialogi prowadzone dziwną hybrydą języka polskiego i śląskiego, wreszcie dialogi prowadzone po śląsku. W większości przypadków język, którym mówią postaci, jest językiem, którego nie usłyszymy na ulicach Katowic, Gliwic czy Bytomia. Jest zupełnie nierealistyczny, ale wciąż dobrze oddaje językowe zróżnicowanie tego specyficznego regionu. Nawet różnice w zapisie niektórych głosek, widoczne u różnych autorów, dobrze oddają problemy związane z ortografią śląskiej mowy, choć wydaje się, że to raczej uboczny skutek, niż zamierzone działanie twórców.

Fest nie jest za bardzo śląski w formie. Nie daje - w tym wczesnym etapie prac - nadziei na wyłonienie się śląskiej szkoły komiksu. Śląski pierwiastek ogranicza się do treści i/lub języka, ale to i tak wiele. W większości przypadków śląskość jest nienahalna. To chyba ratuje ten zbiór. Refleksji o śląskiej tożsamości jest w nim niewiele i zwykle osłabiają one te utwory. Natomiast przygody śląskich astronautów, stawiających czoło pierońskiemu Xenomorphowi albo przygody djobła na Nikiszu, czy też (mój faworyt) postapokaliptyczny Spodek i Oko Miasta zamieszkałe przez mutantów, to zabawne i interesujące pomysły. Zbiór szczególnie wart jest uwagi osób ze Śląska. Dla pozostałych będzie zrozumiały, ale nie tak bogaty w lokalne odwołania.

Fest



blog comments powered by Disqus