Fistaszki porozrzucane. Recenzja komiksu "Fistaszki zebrane. 1973-1974" Charlesa M. Schulza

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
2 lipca 2015

Charles M. Schulz rozpoczął pracę nad Fistaszkami w 1950 roku. Przez kolejne 50 lat swojego życia, aż do śmierci w 2000, codziennie rysował kolejne okienka, paski i plansze. W ten sposób powstało 17.897 odcinków Fistaszków, które teraz w formie zbioru (25 tomów!) wydaje Nasza Księgarnia.

W omawianym tomie znalazły się odcinki z lat 1973-1974. Zgodnie z koncepcją całości, poszczególne odcinki stanowią zwykle integralne całostki, tworząc zwarte mini-narracje. W szerszej perspektywie możemy wskazać jednak pewne narracyjne ciągłości (albo kłącza?) trwające po kilka epizodów (zwykle nie sąsiadujących ze sobą): od reperkusji po imprezie Woodstocka, przez pojawienie się Reruna van Pelta, reagujący budynek szkolny, zawody łyżwiarskie i wiele innych wątków. Zaprzyjaźniamy się jeszcze bardziej z całą galerią bohaterów, którym przewodzą oczywiście Snoopy i Charlie Brown (nie w sensie przywództwa społecznego ani nawet fabularnego, po prostu są to najpopularniejsze postaci tego cyklu).

W przedmowie do tego tomu Rafał Skarżycki zwraca uwagę na dwie cechy Fistaszków, które lokują je poza obrębem typowej popkulturowej rozrywki, choć mimo to udało im się przetrwać próbę czasu. Pierwsza z nich dotyczy procesu twórczego Schulza, który jest bardzo konsekwentny i systematyczny, i który pozwolił na stworzenie tych blisko osiemnastu tysięcy odcinków. Drugi - w tym momencie ważniejszy - to "delikatność i finezja Fistaszków", tak różna od propagowanej wszędzie szybkości, głośności, impetu. Dzięki tej "delikatności i finezji" Fistaszki nie posiadają mocnych i wyraźnych puent, warstwa tekstowa nie jest silnie aforystyczna, świat przedstawiony nie jest pełen egzystencjalnych rozłamów, jak zdarzało się chociażby w Calvinie i Hobbesie Billa Wattersona. Tutaj wszystko jest bardziej wygładzone, spokojniejsze.

I niestety bardziej nudne. Fistaszki uderzają w pewne sentymentalne struny, bo z dużym prawdopodobieństwem większość z nas zetknęła się z nimi w dzieciństwie. Tęsknimy za czasami beztroski, ale to również czasy beztroski intelektualnej. Z perspektywy dorosłego Fistaszki nie są głupie czy infantylne, jednak brak im tej mocy, tej trafności. Oczywiście zdarzają się odcinki wyjątkowe, niesamowicie dobre, zapadające w pamięć – ale stanowią one niewielki procent całości. Przy czym pamiętajmy:  niewielki procent z 18.000 to nadal pokaźna liczba! I chyba tego właśnie zabrakło: wyboru. Wydaje się pomysłem dużo lepszym wybranie tych wyjątkowych (wyjątkowo udanych) odcinków, niż bezkrytyczne publikowanie wszystkiego i męczenie czytelnika całością.

Nasza Księgarnia zadbała o bardzo przyjemną dla oka i praktyczną edycję. Tom liczy przeszło 300 stron i wzbogacony został wstępem Rafała Skarżyckiego, biogramem autora pióra Gary'ego Grotha oraz... indeksem. Ten ostatni element jest szczególnie zaskakujący w przypadku komiksu. Okazuje się jednak niebywale przydatny. Za jego pomocą możemy odnaleźć paski z konkretną postacią albo zlokalizować pewne ciągi tematyczne odcinków, które nie zawsze następują po sobie.

Fistaszki stanowią miły artefakt lat dawno minionych. Coś, co odsyła nas do odległych wspomnień i beztroskiej błogości. Ale jako aktualne dzieło komiksowe wypada stosunkowo słabo.

Fistaszki - Fistaszki zebrane: 1973 - 1974

Scenariusz: Charles M. Schulz
Rysunek: Charles M. Schulz
Tłumaczenie: Michał Rusinek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania polskiego: 5/2015
Tytuł oryginalny: The Complete Peanuts 1973 to 1974
Wydawca oryginalny: Fantagraphics Books
Liczba stron: 344
Format: 210x165 mm
Oprawa: twarda
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788310127518
Wydanie: I
Cena z okładki: 69,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus