Łowcy narządów i strażnicy czasu - recenzja komiksu "Gilles McCabe #2"

Autor: Aleksander Krukowski
25 września 2015

www.gildia.pl
Gilles McCabe - 2.
Dostępność: 24h
Cena: 28,20 zł 44,90 zł
dodaj do koszyka

!UWAGA NA SPOILERY!

.............................................

Wschodniolondyńska dzielnica Whitechapel, rok 1898. W dziesięć lat po serii okrutnych morderstw na tutejszych prostytutkach, dokonanych przez nieuchwytnego Kubę Rozpruwacza, śmierć znów zbiera swoje krwawe żniwo. Sprawę usiłuje rozwikłać detektyw Gilles McCabe, ale wyniki stają się zaskakujące.

Gilles McCabe to komiks napisany przez Daniela Gizickiego, do którego ilustracje stworzyła Barbara Okrasa. Jak głosi nota wydawcy, "to praca dyplomowa, która powstała w pracowni rysunku, ilustracji i komiksu" na Łódzkiej ASP. Wydawnictwo Komiksowe postanowiło tę pracę wydać w formie dwóch tomów liczących po 50 stron. Część pierwsza ukazała się w kwietniu 2014 roku, część druga w maju 2015, co jest nieco dziwne, bo albo praca dyplomowa obejmowała niedokończoną historię, albo wydawnictwo postanowiło zwlekać z wypuszczeniem zakończenia prawie rok, kiedy czytelnicy w większości zapomnieli już o tym komiksie. Bo choć nie jest on zły, to tak silnie w pamięć nie zapada.

Pierwszy tom McCabe'a zostawił nas z nierozwiązaną zagadką, a w zasadzie z podwójną nierozwiązaną zagadką. Jedna z nich rozegrała się na poziomie fabularnym i dotyczyła tożsamości mordercy prostytutek z East Endu. Druga z kolei dotyczyła granic gatunkowych komiksu. Od rodzaju tożsamości mordercy zależała poetyka komiksu i było to zawieszenie nawet ciekawe, choć może nie przez cały rok... W każdym razie drugi tom nie pozostawia już żadnych niedopowiedzeń, żadnych domysłów, od razu dostajemy gotową odpowiedź: brutalny morderca wycinający prostytutkom organy wewnętrzne to przybysz z przyszłości. "Łowca" zajmujący się pozyskiwaniem materiałów do transplantacji w odległych czasach. Jeden z licznych, których ścigają strażnicy czasu, nie zawsze bardziej skuteczni od miejscowej (i czasowej) policji.

Fabuła drugiej części McCabe'a nie przynosi żadnych większych zaskoczeń, żadnych zwrotów akcji... W zasadzie w ogóle niewiele jest akcji w tym zeszycie, który koncentruje się raptem na kilku dialogach. Podobnie więc jak w przypadku poprzedniego tomu główne skrzypce gra tu Barbara Okrasa i jej rysunki, dla których historia wydaje się być tylko pretekstem. Jednak pretekst ten jest na tyle słaby, że Okrasie pozostaje w zasadzie ilustrowanie dialogów. Co oznacza, że konsekwentnie (jak w pierwszym tomie) mamy mnóstwo zbliżeń na twarze i ich fragmenty: usta, oczy, nosy, do tego drobne gesty rękoma itd. Komiks wydaje się przez to bardzo statyczny a jego lektura mija niezauważenie.

Z jednej strony wydawać by się mogło, że to "niezauważenie" jest pozytywne, że komiks nas wciąga, wyrywa z liniowości czasu. Ale to nieprawda. Chodzi o odmienny rodzaj niezauważenia – taki, w którym tekst nie zwraca naszej uwagi, nie zostawia żadnego śladu. Mija bo mija, czytamy go jako (krótkie) zakończenie (równie krótkiej) historii, której zawiązanie poznaliśmy przed rokiem. Czytamy niejako z obowiązku, z "rozpędu", ale bez porywu. Być może wydanie tej historii w dwóch tomach było błędem, bo niewielkie i tak napięcie rozłożyło się na dwa albumy co nie sprzyja całości.

Gilles McCabe - 2

Scenariusz: Daniel Gizicki
Rysunek: Barbara Okrasa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Komiksowe
Rok wydania polskiego: 5/2015
Liczba stron: 52
Format: A4
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-64638-30-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus