Recenzja komiksu "Goliat"

Autor: Michał Misztal
27 września 2012

Na początku warto zaznaczyć, że jeżeli ktoś ma ochotę na komiks cechujący się wielowątkową fabułą i szczegółowymi kadrami, jednocześnie zapewniający kilka wieczorów czytania, może ominąć Goliata szerokim łukiem. Resztę zapraszam.

No dobrze, ale w takim razie do czego? Mogę jeszcze dodać, że Tom Gauld napisał i narysował komiks o Goliacie, który w znanej chyba każdemu opowieści ginie trafiony pociskiem z procy Dawida. Co prawda Goliat Gaulda nie jest wielkim, przerażającym wojownikiem, od walki woli pracę urzędnika i wieczorne spacery. Ale czy taka historia, nawet z nieco zmienionym głównym bohaterem, jest w stanie dać nadzieję na inne, zaskakujące zakończenie? To może - kontynuując pełen wątpliwości tok myślenia z poprzedniego akapitu - autor chociaż narysował te znane wszystkim wątki w jakiś spektakularny sposób? Nie bardzo, na kadrach dominują Goliat i jego giermek, obaj siedzący samotnie przy skale. Czasem trafi się jakaś inna postać, jest kilka namiotów i parę chmur. Tła są w przeważającej części po prostu białe. Czyli... po co właściwie dawać 45 zł za komiks, którego zakończenie najprawdopodobniej znamy jeszcze przed lekturą, najwyraźniej nie ma zbyt interesujących rysunków i w dodatku można przeczytać go w kilkanaście minut?

Dla mnie Goliat jest bardzo dobry ze wskazaniem na świetny, ale żeby go docenić, trzeba umieć doceniać potęgę minimalizmu. Jestem ciekaw, ilu czytelników podzieli moje zdanie. Póki co czytałem wyłącznie pozytywne recenzje Goliata i muszę przyznać, że są jak najbardziej zasłużone. Tom Gauld, używając zaledwie kilku rekwizytów stworzył opowieść będącą czymś o wiele więcej niż tylko sumą części, z których została zbudowana. Kiedy autor świadomie ogranicza się do minimum, usuwając absolutnie wszystko, co mogłoby odwracać uwagę czytelnika od najważniejszych elementów historii, musi naprawdę się postarać, żeby wzbudzić jego zainteresowanie. Przypuszczam, że Gauld bez przeszkód mógłby dodać kilka wątków, rozbudować swój komiks, a dodawanie byłoby pewnie o wiele łatwiejsze niż obcinanie każdego możliwego słowa i każdej kreski. Ale kiedy odbiorca wie, że scenarzysta i rysownik usunął wszystko, co nie jest istotne dla opowieści, musi zdać sobie jednocześnie sprawę, że istotne jest wszystko, co zostało. Nawet zwykły kamień, który główny bohater wyciąga z rzeki na jednej z pierwszych stron.

Ten pozornie prosty i jednowymiarowy komiks jest o Goliacie, urzędniku obdarzonym ponadprzeciętnym wzrostem, który zostaje wyznaczony przez wojsko do codziennego czekania na polu bitwy, dopóki nie zjawi się przeciwnik pragnący podjąć jego wyzwanie. Jako najsilniejszy i niepokonany żołnierz Filistynów, ma stoczyć pojedynek ze swoim odpowiednikiem po stronie Izraelitów, a ich walka ma rostrzygnąć losy wojny. Goliat czeka. Czasem samotnie, czasem w towarzystwie giermka. W czasie krótkiej lektury komiksu Gaulda dzieje się bardzo niewiele. Jest kilka momentów, przy których można się pośmiać, zabawna jest zwłaszcza cała ironia przedstawionej przez autora sytuacji, ale wymowa jego historii może naprawdę zasmucić, a nawet wbić w fotel. I zostawić czytelnika w tym fotelu, nieruchomo, ze spuszczoną głową.

Goliat

Scenariusz: Tom Gauld
Rysunek: Tom Gauld
Tłumaczenie: Hubert Brychczyński
Wydawnictwo: Centrala
Rok wydania polskiego: 9/2012
Tytuł oryginalny: Goliath
Wydawca oryginalny: Drawn and Quarterly
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 98
Format: 170x240 mm
Oprawa: twarda, szyta i klejona
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-934751-5-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł


blog comments powered by Disqus