Powrót legendy – recenzja komiksu "Cienie Imperium"

Autor: Maciej Jasiński
Korekta: Jerzy Łanuszewski
11 listopada 2015

Wydawnictwo Egmont rozpoczęło w sierpniu nowy cykl zatytułowany "Star Wars Legendy", przedstawiający najlepsze komiksy ze świata Gwiezdnych Wojen. Wybór pierwszego numeru serii był jak najbardziej właściwy, bowiem Cienie Imperium to jeden z tych klasyków, które się nie starzeją.

To już drugie wydanie tego komiksu w Polsce. Pierwsze było 14 lat temu i był to album nr 78 w katalogu Klubu Świata Komiksu. W obecnym zachowano ten numer, bowiem jest ono oznaczone jako wydanie drugie i poprawione względem tego z 2001 r.

Cienie Imperium są komiksową adaptacją powieści Steve’a Perry’ego pod tym samym tytułem. Akcja rozgrywa się pomiędzy wydarzeniami z filmu Imperium kontratakuje, a Powrotem Jedi. I właśnie uzupełnianie pewnych wydarzeń, które nie zostały pokazane w kinie, jest największą siłą tej opowieści.

Dzięki lekturze fani Star Wars mogą dowiedzieć się jak wyglądała podróż Boby Fetta z Bespin na Tatooine, gdy transportował zamrożonego w karbonicie Hana Salo, aby dostarczyć go Jabbie. Okazuje się, że nie była to prosta sprawa, bowiem cenny ładunek chcieli zdobyć nie tylko przyjaciele pilota Sokoła Millenium, ale także inni łowcy skuszeni wizją wysokiej nagrody. Pojawiają się zatem bohaterowie, którzy w filmach byli jedynie statystami, a w komiksie dostają wreszcie większe role do zagrania. Wśród nich są łowcy nagród: IG-88, 4-LOM, Zuckuss czy Bossk. Są też w fabułę wplecione smaczki w rodzaju szczegółów przejęcia przez Rebelię informacji o planach budowy drugiej Gwiazdy Śmierci, a nawet wyjaśnienie tego dlaczego księżniczka Leia udawała ubesiańskiego tropiciela Boushha, gdy w Powrocie Jedi dotarła do pałacu Jabby prowadząc ze sobą zakutego w kajdany Chewbaccę.

Wszystko to sprawia, że Cienie Imperium są po prostu obowiązkową lekturą dla fanów Gwiezdnych Wojen. Ale nie tylko dla tych, którzy każdą z części filmowej sagi obejrzeli setki razy. Fabuła choć zawiera wiele odniesień i szczegółów, osadzona jest na głównym szkielecie, który przedstawia konflikt interesów pomiędzy najważniejszymi osobami w Imperium, a księciem Xizorem, rządzącym Czarnym Słońcem - największą organizacją przestępczą. Znaczną część albumu wypełniają więc spiski, knowania i akcje wywiadowcze szpiegów.

Ilustracje podobają mi się tak samo, jak 14 lat temu, gdy po raz pierwszy przeczytałem ten komiks. Zwłaszcza kosmiczne bitwy, a także pojawiające się co jakiś czas dopracowane, duże kadry rozrysowane na całą planszę - w tym moja ulubiona scena przedstawiająca Jabbę w momencie, gdy dotarł do niego Boba Fett z zamrożonym Hanem Solo. Jedyne co może nieco drażnić w ilustracjach, to ostre, nakładane komputerowo kolory. W porównaniu ze starym wydaniem zmieniono papier z offsetowego na kredowy. Na tym pierwszym barwy były nieco przyblakłe wskutek większej chłonności papieru i te ostre kolory nie rzucały się aż tak mocno w oczy. Ale też czerń była szara, co szczególnie irytowało w scenach, w których pojawia się Darth Vader. Dlatego porównując obie wersje, wolę jednak drugie wydanie, z bardziej nasyconymi barwami.

To jeden z tych tytułów, które miłośnicy Star Wars muszą mieć w swojej kolekcji. Kolejne komiksy planowane w tym cyklu (mają się ukazywać co miesiąc) zapowiadają się równie dobrze. Szykuje się prawdziwa uczta dla fanów.

Ocena: 9,5/10

Star Wars (Egmont) - Cienie Imperium (wyd. II)

Scenariusz: Steve Perry, John Wagner
Rysunek: John Nadeau, Kilian Plunkett
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2015
Tytuł oryginalny: Shadows of the Empire
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Rok wydania oryginału: 1997
Liczba stron: 152
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328110366
Wydanie: II
Cena z okładki: 49,99 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus