"Hawkeye. Moje życie to walka" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Gierszewski
28 maja 2017

www.gildia.pl
Hawkeye - 1 - Moje życie to walka.
Dostępność: 24h
Cena: 27,90 zł 39,99 zł
dodaj do koszyka

"Tak wygląda jego życie, gdy nie jest z Avengers"

W końcu za sprawą Egmontu i polscy czytelnicy mają możliwość zapoznania się z solowymi przygodami Clinta Bartona. Serial Hawkeye, który napisany został przez Matta Fractiona, pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych komiksów superbohaterskich z linii Marvel Now! Chociaż protagonista należy do Avengers, w komiksie nie spotykamy żadnych Budowniczych, Kartografów czy Thanosa. Multiwersum się nie rozdziera i nikt nie powtarza mantry: "Wszystko umiera. Wy. Ja. Każdy na tej planecie". Fabuła ma wyraźnie osobisty i kameralny charakter, a to jest miłą odmianą.

Na album Moje życie to walka składają się trzy opowieści, które są zamkniętymi całościami. Wszystkie napisane przez Fractiona, ale każda zilustrowana przez innego artystę. Różnica, o której wspominałem w pierwszym akapicie, w dużym stopniu sprowadza się do tego, że dostajemy możliwość zerknięcia za kurtynę i zobaczenia "zwykłego dnia" Clinta Bartona. Rzecz zaczyna się od słów: "Tak wygląda jego życie, gdy nie jest z Avengers. Niczego więcej nie musicie wiedzieć". Wszystko się zgadza, po komiks można sięgnąć bez znajomości jakiejkolwiek innej pozycji z tych, które aktualnie się ukazują. Scenariusz gładko wprowadza nas w codzienne życie postaci. Okazuje się, że poza współpracą z Kapitanem Ameryką i Iron Manem, mężczyzna ma swoje prywatne sprawy.

A czym dokładnie zajmuje się bohater, kiedy nie ratuje świata wespół z Mścicielami? Barton mieszka w Nowym Jorku. Przyjaźni się z Kate Bishop, która za jakiś czas zastąpi go w roli Hawkeye’a. Dobrze zna się z sąsiadami i razem z nimi imprezuje na dachu kamienicy. A gdy mieszkańcy mają problemy z właścicielem, który niespodziewanie podnosi czynsz, znajduje sposób, aby im pomóc. Oczywiście, tak przy okazji, pakuje się w poważne kłopoty, z których wyplątuje się dzięki swoim umiejętnościom i celnemu oku. W innym wątku ratuje psa przed śmiercią, choć sam jest nieźle pokiereszowany. A w jeszcze innym ląduje w łóżku z piękną kobietą.

Pod względem graficznym album jest bardzo różnorodny. Autorem ilustracji do pierwszego opowiadania jest David Aja, kolejne zilustrował Javier Pulido, natomiast ostatni zeszyt – który przynależy do cyklu Young Avengers Presents – jest dziełem Alana Davisa. Z całej trójki zdecydowanie najciekawiej przedstawiają się prace Aji, który posługuje się grubą i mięsistą kreską. Postaci ukazano dość schematycznie, ale na tyle dokładnie, że czytelnik nie ma problemów z rozróżnieniem kto jest kim. Na uwagę zasługują sceny ukazujące ruch i dynamikę postaci. Kadrowanie oraz budowa planszy sprawiają wrażenie, że obcujemy z produkcją undergroundową. Imitacja jest tak silna, że gdy przechodzimy do czytania opowieści zilustrowanych przez pozostałych rysowników, to czujemy jakbysmy obcowali z zupełnie innym komiksem.

I chociaż albumowi daleko do Alias Bendisa, to jednak ten cykl mimowolnie przychodzi mi na myśl. Fraction i Aja budują swą opowieść z podobnych elementów. Różnica sprowadza się do tego, że Jessica Jones ma pewne problemy psychiczne, a Clint Barton to mimo wszystko taki zwyczajny koleś z sąsiedztwa, który gra rolę ulicznego herosa. Ciekawi mnie, jak seria Hawkeye będzie się dalej rozwijała.

Hawkeye - 1 - Moje życie to walka

Scenariusz: Matt Fraction
Rysunek: David Aja, Javier Pulido
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 3/2017
Tytuł oryginalny: Hawkeye, Vol. 1: My Life as a Weapon
Wydawca oryginalny: Marvel Comics
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788328119482
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus