Recenzja komiksu "Hellboy: Prawa ręka zniszczenia"


Muszę przyznać, że Hellboy budzi we mnie dość mieszane uczucia. Z jednej strony, serię tę naprawdę znakomicie rozpoczął album Nasienie zniszczenia, z drugiej - niestety, żadna z następnych części pierwszemu tomowi nie dorównuje. Spętana trumna okazała się zbiorkiem w większości niezbyt zajmujących krótkich historyjek, jeszcze większe rozczarowanie stanowił tom Przebudzić diabła - nieudany i wymęczony sequel do Nasienia. W zasadzie jedynie Prawie kolos jest komiksem o poziomie bliskim pierwszej części... Z tego też powodu, kupując najnowszy album tej serii, Prawą rękę zniszczenia, byłem pełen wątpliwości. Wiedziałem bowiem, że komiks z Hellboyem może być naprawdę pasjonującą lekturą - ale pamiętałem też, że wcześniejsze tomy takimi być nie do końca potrafiły.

Cóż, po przeczytaniu Ręki mogę powiedzieć: mogło być lepiej, ale w sumie i tak nie jest źle. Album ten, podobnie jak Spętana trumna, jest zbiorem kilku krótszych opowieści o Hellboyu. Na szczęście jednak, tym razem zaprezentowane nam historie nie są aż tak bardzo schematyczne, jak w Spętanej trumnie, nie sprowadzają się do pojedynków głównego bohatera z dziwacznymi istotami. Mignola zaserwował nam w Ręce opowiastki nieco bardziej pomysłowe, nie wpisujące się zawsze w schemat "Hellboy przybywa w nowe miejsce - Hellboy znajduje potwora - Hellboy załatwia potwora". W rezultacie, są one po prostu bardziej interesujące i czytanie ich sprawia o wiele większą przyjemność. W tomie tym nie ma tak naprawdę historii słabych, a kilka z nich (Król Vold, czy też wprost rozbrajające Placuszki) śmiało można nazwać naprawdę dobrymi. Szczególnie warta jest przeczytania najdłuższa historia albumu, Szkatułka pełna zła, stanowiąca w pewnym sensie główną opowieść tej części serii. Posiada ona chyba wszystko to, co stanowi o sileHellboya: dużo motywów z folkloru i okultyzmu, interesujące pomysły graficzne Mignoli - i przede wszystkim to niezwykłe poczucie "podróży w tajemnicę", towarzyszące czytaniu jej. Poczucie, które tak wyraźnie obecne było w Nasieniu zniszczenia i które nie do końca Mignoli udawało się w późniejszych tomach ponownie wytworzyć... Bardzo cieszy mnie, że wreszcie zdołał on je na nowo uchwycić.

Z drugiej strony, muszę szczerze powiedzieć, że mimo wszystko Ręka nie rzuciła mnie na kolana. Po prostu, choć są w tym albumie historie bardzo udane, brak jest wśród nich takiej, która całkowicie by mnie zauroczyła, która byłaby rewelacją na miarę Nasienia... Również nie do końca podobał mi się motyw przewodni tego tomu, którym autor uczynił kwestię pochodzenia Hellboya. Oczywiście, sam ten wątek jest bez wątpienia interesujący - tym niemniej sposób, w jaki Mignola go wykorzystuje, mi osobiście nie przypadł do gustu. Odnoszę bowiemwrażenie, że Mignola usilnie stara się nas przekonać, ze w pochodzeniu Hellboya wciąż tkwi jakaś niezwykła tajemnica, gdy tymczasem żadnej zagadki w tym już nie ma. Przecież tak naprawdę w Ręce niewiele w tej kwestii mówi się nowego w stosunku do wcześniejszych albumów serii! Może się mylę, ale naprawdę nie mogę oprzeć się podejrzeniu, że wszystko, co na temat "zagadki Hellboya" Mignola sobie zaplanował, zostało już ujawnione we wcześniejszych tomach (zwłaszcza Obudzić diabła) - a teraz jedynie autor wodzi nas za nos, podrzucając nam fałszywe wskazówki mające utrzymać nas w złudzeniu, że ma on coś jeszcze w tym wątku do opowiedzenia... Przyznam się Wam, że mnie osobiście tego typu postępowanie nieco irytuje. Jeśli jest tak, jak się obawiam, i Mignola nic nowego o pochodzeniu Hellboya powiedzieć nam nie może, to niech nie "wałkuje" on tej kwestii w nieskończoność, obiecując nam jakieś nieistniejące rewelacje. Raczej niech po prostu zostawi tę sprawę w spokoju i wprowadzi do serii nowe elementy, które przyciągną naszą uwagę...

Zbierając wszystko do kupy - Prawa ręka zniszczenia to generalnie udany komiks. Nie jest to moim zdaniem dziełko, które może czytelnika pochłonąć bez reszty - tym niemniej zawarte w tym albumie historie są raczej warte uwagi. Dla wszystkich miłośników "diabła w płaszczu" tom ten to na pewno nabytek obowiązkowy, dla innych osób też może być to pozycja godna zainteresowania.

Hellboy - 6 - Prawa ręka zniszczenia

Scenariusz: Mike Mignola
Rysunek: Mike Mignola
Kolor: Dave Stewart
Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 6/2003
Tytuł oryginalny: Hellboy: The Right Hand of Doom
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 122
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-237-9626-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus