Polski Bond - recenzja komiksów z cyklu "Henryk Kaydan"

Autor: Mirosław Skrzydło
13 stycznia 2012

Od pewnego czasu rodzimi artyści z całych sił próbują stworzyć regularną serię komiksową, składającą niejako hołd legendarnemu w naszym kraju wydawnictwu Tm-Semic. To właśnie na łamach tych zazwyczaj pięćdziesięciodwustronicowych zeszytów, mieliśmy okazję przeżywać wciągające przygody całej śmietanki amerykańskich super bohaterów (począwszy od Batmana i Supermana z DC Comics, a skończywszy na Spidermanie i X-menach ze stajni Marvela). Choć jakość wydania tych komiksów była daleka od ideału, dla komiksomaniaków w Polsce były to ważne ogniwa raczkującej w naszym kraju w latach dziewięćdziesiątych popkultury. Czy cykl sensacyjnych opowieści Jakuba Martewicza (kryjących się pod tytułem Henryk Kaydan) możemy nazwać spuścizną po Tm-Semicu?

Henryk Kaydan to polski James Bond. Trudno nie pokusić się o takie stwierdzenie, przyglądając się okładce pierwszego numeru. Widzimy na niej przystojnego mężczyznę po czterdziestce w nienagannej marynarce, czarnej muszce, z obowiązkowym podręcznym pistoletem. Do tego należy dodać elegancki, acz staromodny wąsik (Któż w dzisiejszych czasach zapuszcza wąsa?), gładko zaczesane włosy oraz przenikliwe spojrzenie. Henryk to były nieprzekupny gliniarz o mrocznej przeszłości. Żona Kaydana zginęła, a w pierwszym albumie jego córka Kaja zostaje uprowadzona. Od tego zdarzenia mijają trzy długie lata. Dowiadujemy się, iż tytułowy bohater związał się z tajną (a jakże by inaczej!) organizacją rządową i wypełnia dla niej zadania wysokiej rangi.

Debiutancki album spowity jest w aurze tajemnicy oraz całej serii porwań. W jego kontynuacji (druga część historii Początek) Henryk niestrudzenie poszukuje swej ponętnej przyjaciółki Marty. Bohater serii musi poradzić sobie nie tylko z porywaczami, ale również z siermiężną, policyjną biurokracją. Pomaga mu bliski przyjaciel, kapitan ABW Rafał Bieńkowski. W drugim zeszycie otrzymujemy także ledwie ośmiostronicową opowieść Podwójna gra, w której pojawia się zjawiskowo piękna Karina Rougt. Czy Henryk zdoła oprzeć się jej wdziękom i schwytać poszukiwanego szpiega?

Kolejne trzy zeszyty to dłuższa historia Odliczanie z grupą terrorystyczną "Czerwona śmierć" i odważną, włoską agentką Carlą Vignoli w rolach głównych. Kaydan z pomocą włoskiej piękności, rozwiązuje sprawę pracownika polskiego konsulatu w Mediolanie Stanisława Maślaka, który wysadził się w powietrze. W jego mieszkaniu agenci odnajdują kolejny cel ataku organizacji przestępczej - Pałac Kultury i Nauki. Henryk staje do boju z groźnymi przestępcami i ponownie jest kuszony przez prawdziwą ślicznotkę. Czy uchroni symbol Warszawy przed atakiem terrorystów?

W międzyczasie obserwujemy przygody Piotra Krynieckiego i zabójczej Becky Milton, w historii utrzymanej w konwencji science-fiction pt. Projekt X. Mamy tutaj elementy charakterystyczne dla tego typu nowel - pełniącego funkcję mentora tajemniczego profesora, masywnego robota, a nawet dysponującego potężną mocą złoczyńcę. Niestety przeznaczenie ledwie kilkudziesięciu stron na tą serię, uniemożliwia nam poznanie bohaterów i przeżywanie ich fantastycznych przygód.

Seria komiksowa Jakuba Martewicza (scenariusz i rysunki) oraz Romana Martewicza i Agaty Jaczun (odpowiedzialnych m.in. za redakcję) to sprawne połączenie książek o Bondzie, komiksów z Punisherem, czy kapitanem Żbikiem. Opowieści okraszone są sporą dawką dramaturgii oraz rasowego kryminału. Ilustracje Martewicza z numeru na numer są coraz bardziej dopieszczone, a okładki (zwłaszcza zeszytu czwartego) utrzymane w konwencji starych komiksów z Tm-Semica. Do tego trzeba dodać - seksowne, wyzwolone i silne kobiece bohaterki, niebezpiecznych złoczyńców, wartką akcję i wiarygodne scenariusze.

Henryk Kaydan to mężny bohater o twardym kręgosłupie moralnym. Potrafi zachować zimną krew, a gdy trzeba pokonać silniejszych od siebie przeciwników. Szkoda tylko, że z czasem zapomina o porwanej córce i zabitej żonie, rzeczowo traktując napotykane na swej drodze kobiety. To jedyny zarzut jaki mam do cyklu Martewicza.

Hasło reklamowe pojawiające się na okładce czwartego numeru ("Pierwszy polski komiks w amerykańskim stylu") świetnie puentuje recenzowaną pozycję. Trzymam kciuki za kolejne projekty obiecującego twórcy. W tym przypadku jestem dobrej myśli. Produkt naprawdę wysokich lotów!

Ocena: 8/10

Henryk Kaydan - 5

Scenariusz: Jakub Martewicz
Rysunek: Jakub Martewicz
Wydawnictwo: Agata Jaczun Management
Rok wydania polskiego: 9/2011
Liczba stron: 32
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 8,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus