Recenzja komiksu "Hitman: 10.000 pestek"

Autor: QbaT

Po długiej przerwie w komiksowym świecie ponownie pojawia się zawadiacki Monaghan ze swym rentgenowskim wzrokiem, ciętym językiem i skłonnością do kłopotów. Postać stworzona przez Ennisa dla DC znów stanie w szranki z całym światem, choć tym razem zdecydowanie nie samotnie. Gangster-bliźniak żyje tylko rządzą zemsty na irlandczyku, który zabił jego syjamskiego brata. Do akcji wkracza Navarone, cyngiel niby z wyższej półki. Z drugiej strony okazuje się, że Tommy nie jest wcale takim odludkiem i przyjaciół posiada. A to ważne, gdy walczyć musisz z przesiąkniętą korupcją rzeczywistością...

Tym razem mniej jest u Ennisa udziwnień typu dinozaurowate stwory z pierwszej części, właściwie element fantastyczny ogranicza się do umierającego powoli groteskowego gangstera i zupełnie niefantastycznego Nightfista, będącego obiektem bezlitosnej krytyki superbohaterów, znanej nam już z poprzedniej części. Tym razem większy nacisk autor kładzie na karkołomne dialogi, psychologiczną stronę postaci cyngla z dziurami miast oczu i jego relacje z osobami mu bliskimi. I bardzo dobrze na tym wychodzi, Ennis jak się postara, potrafi naprawdę pomysłowo, a zarazem z dużym dystansem i sceptyczno-ironicznie przedstawić postać bohatera i świat wokół. Przyjaciel Monaghana, który obiecał matce zerwanie z nałogiem przeklinania to motyw do zapamiętania na dłużej. Zadufany w sobie bubek Navarone to zdecydowanie negatywna persona, choć niejakie podobieństwa z głównym bohaterem można w nim znaleźć... Dzięki niemu Tommy pokazuje, że ma jednak serce, choć warunki po temu musiały być baaardzo drastyczne. Standardowo duża ilość efektów specjalnych z szuflady pod tytułem "Badam badam" jest traktowana z odpowiednim przymrużeniem oka, jako środek raczej niż cel sam w sobie. Ciekawy jest ostatni rozdział, w którym kolejni bohaterowie - przyjaciele Monaghana - snują opowieści z przeszłości o swoim spotkaniu ze śmiercią. Ich treść, sceneria zabarykadowanej meliny, niewyjaśnione wydarzenia na zewnątrz, którymi autor nie przejmuje się bardziej niż klubowa ferajna (ehh, spójrzcie na to zgaszenie niedoszłego kanibala - po prostu prześmiewczy Ennis w każdym calu...) wszystko to wiąże się i przeplata tworząc bardzo specyficzną atmosferę, której trudno szukać w albumach innych autorów.

Hitman - 10 000 pestek to dobra pozycja, podobał mi się znacznie bardziej niż jego poprzednik. Specyficzny charakter głównego bohatera, sarkastyczne podejście do świata i kwestii superbohaterów, pokazujące w prosty sposób co tak naprawdę jest ważne, to wszystko działa na korzyść albumu. Fakt, nie każdemu się ten styl spodoba, tak jak i charakterystyczna, niezbyt realistyczna i trochę niedbała kreska, połączona z jaskrawymi, nieładnymi często kolorami. Ale taki już jest Ennis. Olewa, dystansuje się, a jednak silnie przeżywa to parszywe życie. Może to jest właśnie sposób na nie?...

Hitman - 2 - 10.000 pestek

Scenariusz: Garth Ennis
Rysunek: John McCrea
Tłumaczenie: Orkanaugorze
Wydawnictwo: Mandragora
Rok wydania polskiego: 8/2004
Tytuł oryginalny: 10.000 Bullets
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1996
Liczba stron: 112
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN: 83-89036-81-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus