"Inka" – recenzja komiksu

Autor: Maciej Jasiński
11 listopada 2016

O bohaterskiej dziewczynie, bez pomysłu

Rok 2016 to rok "Inki", czyli Danuty Siedzikówny, która za działalność w Armii Krajowej została skazana na śmierć przez rozstrzelanie. Wśród wielu wydarzeń upamiętniających tę postać nie mogło zabraknąć także komiksu.

Za jego przygotowanie zabrali się autorzy mający już pewne doświadczenie. Scenarzystka Paulina Królikowska ma w dorobku między innymi projekt Komiks Braillem i kilka krótszych historii. Teoretycznie dość, aby poradzić sobie z tematem, ale jednak nie dała rady opracować ciekawej komiksowej biografii.

Problem pojawia się już na początku, gdy czytelnik nie wie, w którym roku zaczyna się akcja. Otóż mamy ojca, który wygląda na jakieś 50 lat i jego mniej więcej dziesięcioletniego syna. Po scenografii i strojach trudno jednak się domyślić czy jest to rok 1960, albo 1980, a może 2016. Syn zaczyna mówić o pani od historii, która opowiadało w szkole o "grubej, wielkiej i strasznej dziewczynie nazywanej Krwawa Inka". Ojca te słowa wyraźnie wyprowadzają z równowagi i zaczyna przedstawiać synowi prawdziwą historię "Inki".

Owa relacja ojca zaczyna się nawet obiecująco, ale co z tego, gdy już od drugiej strony postanawia on mówić językiem podręcznika do historii i maniera ta utrzymuje się niemal do samego końca. Kto opowiadałby dziesięciolatkowi używając zdań w rodzaju: "W 1954 roku w granicach ówczesnej Polski działało około 350 oddziałów podziemia niepodległościowego. W ich szeregach walczyło od 13 000 do 17 000 żołnierzy. Terenowe siatki konspiracyjne, które były zapleczem dla stałych oddziałów liczyły łącznie nawet 170 000 ludzi"? Ta historia powinna być napisana zwykłym językiem, a nie formułkami, które wyglądają jak przepisane z książek.

Ponadto scenarzystka od trzeciej strony aż do ostatniej sceny, nie wykorzystuje w ogóle postaci ojca i syna. Wygląda to jak taka sztuczna klamra z ich udziałem, a przecież gdyby kilka razy akcja przeniosła się do pokoju, w którym rodzic opowiada historię, dałoby to możliwość dopytywanie przez syna o pewne szczegóły, a także przerwałoby ten nudny, podręcznikowy ton narracji.

O wiele więcej dzieje się w warstwie wizualnej. Przypominający zdjęcia styl Daniela Bauma pasuje do takiej opowieści. Ciekawie prezentują sie sceny walk, choć do poziomu Krzysztofa Wyrzykowskiego czy Jacka Michalskiego jeszcze sporo brakuje. Nieco gorzej jest z emocjami na twarzach bohaterów - często są oni zbyt posągowi i nie pasują do przedstawianych zdarzeń.

To pierwszy i zapewne na długie lata jedyny komiks o "Ince", udostępniono go także w postaci pliku .pdf i każdy zainteresowany historią Siedzikówny może go przeczytać. Szkoda jednak, że to bardziej bogato ilustrowany podręcznik z takimi ładnymi rysunkami. Żal zmarnowanego potencjału, żal, że scenarzystka nie miała pomysłu "jak ugryźć temat", a może musiała się dostosować do wymagań wydawcy. Znacznie ciekawsze byłoby np. rozpoczęcie tej historii od prac związanych z poszukiwaniem miejsca pochówku "Inki", lub bazowanie na przebiegu procesu prokuratora wojskowego, który oskarżał dziewczynę. Może ktoś kiedyś przygotuje taką opowieść, która będzie bardzie lepiej wykorzystywała język i możliwości komiksu?

Ocena: 5,5/10

Inka

Scenariusz: Paulina Królikowska
Rysunek: Daniel Baum
Wydawnictwo: Muzeum Wojska w Białymstoku
Rok wydania polskiego: 8/2016
Liczba stron: 40
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
ISBN-13: 9788386232376
Wydanie: I
Cena z okładki: 0 zł


blog comments powered by Disqus